Bez wiz do USA od 11 listopada 2019

08.11.2019 09:11|Cinkciarz.pl

Milionom Polaków marzących o podróży do Stanów Zjednoczonych znika z drogi istotna przeszkoda. Po wielu latach oczekiwania nasz kraj wreszcie zostaje włączony do ruchu bezwizowego.

Będzie taniej, prościej, ale nie tak zupełnie bez komplikacji. Nie każdego też Ameryka przywita z otwartymi ramionami.

Konieczność stawienia się w ambasadzie, spotkanie z konsulem, wnikliwe pytania, prawdopodobieństwo odmowy, dodatkowy wydatek rzędu kilkuset złotych – z takimi przeciwnościami musieliśmy się zmierzyć, marząc o tym, by z bliska zobaczyć Statuę Wolności, przespacerować się 5th Avenue czy odwiedzić krewnych w Chicago.

Najpierw płacisz, po tym rozmawiasz

Starania o wyjazd do USA zaczynały się wyboru rodzaju wizy. Kolejny krok wiązał się z uiszczeniem opłaty w wysokości 160 dolarów amerykańskich, na co wg kursów Cinkciarz.pl z 28 października 2019 r. trzeba wysupłać nieco ponad 618 zł. Kłopot i ryzyko podróżnika wiązały się z tym, że wnosił opłatę bezzwrotną, nawet gdyby wniosek, co przed laty nie należało do rzadkości, spotkał się odpowiedzią odmowną.

Przy wypełnianiu wniosku określaliśmy miejsce spotkania z konsulem, wybierając ambasadę w Warszawie lub w Krakowie. Następnie generowaliśmy numeru wniosku, zakładaliśmy profil i ustalaliśmy termin spotkania, na którym wszystko mogło się zdarzyć...

 

 

90 dni bez wizy

W ostatnich miesiącach procent odpowiedzi odmownych pierwszy raz dla obywateli naszego kraju spadł poniżej 3 procent, co otworzyło przed Polską drzwi do programu bezwizowego. Od 11 listopada podróż do Ameryki stanie się łatwiejsza i tańsza.

Wyjeżdżający np. w celach turystycznych na okres do 90 dni w ogóle nie będą potrzebowali wizy. Wystarczy zatwierdzenie w Elektronicznym Systemie Autoryzacji Podróży (ESTA). Tutaj także trzeba liczyć się z wydatkiem, nieporównywalnym wszakże do kosztów wizy. Autoryzacja kosztuje 14 dolarów, czyli wg kursów Cinkciarz.pl z 28 października 2019 r. ok. 54 zł.

Zawsze może się zdarzyć, że już na lotnisku w USA oficer imigracyjny brutalnie przerwie nasz amerykański sen i z miejsca zawróci w drogę powrotną. Takie przypadki dotykają obywateli państw, które już należą do programu bezwizowego. Dotyczą one jednak uzasadnionych podejrzeń np. o złamanie przepisów bądź wolę podjęcia nielegalnej pracy.

Turystę bądź biznesmena z czystą kartą i takimi też intencjami nie powinno spotkać nic nieprzyjemnego. I po przejściu drobnych procedur postawi stopy na ziemi, którą dla Europy odkrył żeglarz i podróżnik Krzysztof Kolumb. Ciekawostka. Do pochodzenia umownego odkrywcy Ameryki ochoczo „przyznaje się” kilka państw Starego Kontynentu, w tym Polska. Jakkolwiek było naprawdę z korzeniami Kolumba, Europejczycy pokochali podróże za Ocean Atlantycki. Dziś zmieniło się tylko to, że zamiast statków częściej wybieramy samoloty.

Amerykę widzę ogromną

Cztery strefy czasowe, czwarty kraj na świecie pod względem powierzchni, trzeci pod względem liczby ludności i bezsprzeczny status imperium, numer jeden w dorocznym rankingu najpotężniejszych państw świata wg US News and World Report. Mocarstwową wizytówkę USA nieco łagodzą i ocieplają wersy poetki Katharine Lee Bates, która pisała o Ameryce „O piękna Ty przestrzenią swą…”.

Przybywających do USA może przyciągać magnes składający się z dwóch biegunów na literę r – różnorodności i rozmiaru. Zwykło się mówić, że w Ameryce wszystko jest duże, począwszy od odległości, przez jeziora, wodospady, parki narodowe, sekwoje, a skończywszy np. na porcjach w restauracjach.

Manię wielkości odzwierciedlają m.in. dowcipy o Ameryce i Amerykanach. Oto jeden z nich: Pewien Teksańczyk wychwala swoje ranczo: – Jest tak wielkie, że objechanie go moim samochodem zajmuje ponad dwa dni. – Dobrze cię rozumiem – odpowiada jego kompan. – Też kiedyś miałem kiepskie auto...

Kiedyś, gdy na podróże do USA decydowali się nieliczni, głównie w filmach i serialach oglądaliśmy, jak Amerykanie wsiadają do swoich wielkich samochodów, jeżdżą wielkimi autostradami czy też w miastach budowanych na schemacie szachownicy pokonują numerowane przecznice.

 

 

Gwiazdy i pasy

Każde amerykańskie dziecko wie, że ich kraj dzieli się na 50 stanów, przy czym Alaska i Hawaje dołączyły do pozostałych dopiero w 1959 r.

Gdy zmieniała się liczba stanów, korekty pojawiały się także we fladze USA, zwanej często „Stars and Stripes” (gwiazdy i pasy). Dziś 50 białych gwiazdek na niebieskim tle symbolizuje wszystkie regiony kraju. Z kolei czerwone (7) i białe (6) pasy stanowią odwołanie do historii sprzed kilkuset lat, gdy zamiast samodzielnego mocarstwa działało 13 zamorskich kolonii Królestwa Wielkiej Brytanii, które w 1775 r. stanęły do walki o niepodległość, buntując się przeciwko królowi Jerzemu III.

Zwyczaje dotyczące „Stars and Stripes” mówią m.in., że amerykańską flagę po zdjęciu z masztu składa się w trójkąt tak, by na wierzchu pojawiły się same gwiazdki. Flaga wisząca „do góry nogami” alarmuje o stanie najwyższego niebezpieczeństwa.

Co w wolno w Teksasie, w Kansas nie da się

Z polskiej perspektywy zaskakujące może się wydawać to, że każdy ze stanów cechuje się sporą autonomią i odrębnymi konstytucjami i przepisami prawnymi.

„Uzyskanie porady od prawnika z Nowego Jorku może okazać się bezużyteczne lub wręcz szkodliwe, jeżeli rozwodzisz się w New Jersey, gdyż mimo bliskości tych dwóch stanów, prawo małżeńskie bardzo się w nich różni.” – podaje przykład portal Infor.pl. Inne brawurowe osobliwości?

Na Alasce prawo zabrania uprawiania seksu w samochodzie, gdy temperatura na zewnątrz spada poniżej minus 25 stopni Celsjusza. W Tennessee prawo zabrania dzielenia się loginami i hasłami do popularnej kodowanej telewizji. W Louisianie grozi słona kara (500 dolarów) za psikus pt. Zamawiam jedzenie z dowozem na adres osoby, która kompletnie się tego nie spodziewa.

Stany różnią się nie tylko przepisami prawa. Ogromne dysproporcje dotyczą także ich wielkości i liczby mieszkańców. Amerykańskie maleństwo Rhode Island ma tylko 4 tys. km kw. powierzchni, podczas gdy Alaska rozpościera się na 1,7 mln km kw. Liczbą ludności wszystkich przebija California – ponad 37 mln mieszkańców. Najskromniej wypada z kolei Wyoming – 0,6 mln osób.

 

 

Waszyngton na wschodzie, Waszyngton na zachodzie

Metropolie, które najbardziej kojarzą się ze Stanami Zjednoczonymi? Wyliczanka z reguły zaczyna się od Nowego Jorku i Los Angeles. Tymczasem stolica kraju mieści się w Waszyngtonie, który zawdzięcza nazwę pierwszemu prezydentowi USA – Jerzemu Waszyngtonowi.

Myliłby się jednak ktoś, kto szukałby Waszyngtonu w Waszyngtonie… Stolica z Białym Domem, Kapitolem i monumentem Lincolna leży bowiem na wschodnim wybrzeżu. Stan o tej samej nazwie, w którym kręcono m.in. popularny przed laty serial „Przystanek Alaska”, graniczy z kolei z Kanadą, zajmując przyczółek nad Oceanem Spokojnym, czyli na zachodnim wybrzeżu USA.

Ziemia obiecana

Stanom Zjednoczonym udało się zadbać o dobry PR już wtedy, kiedy takie określenie w ogóle nie było jeszcze używane... Kraj nieograniczonych możliwości. Miejsce, w którym każdy może zrobić karierę od pucybuta do milionera.

Co zrobić, żeby zostać bogaczem? Wyemigrować do Ameryki! Taka otoczka od wieków przyciągała do USA ludzi z najrozmaitszych zakątków świata. Ludzi żądnych sukcesów, przygód, majątków czy po prostu innego, lepszego życia.

Dla wielu z nich Ameryka już na zawsze stała się domem. Dziś w całych Stanach Zjednoczonych ludzie posługują się 300 różnymi językami – poinformował amerykański „Dziennik Związkowy”. Największe mniejszości narodowe tworzą obywatele pochodzenia niemieckiego, irlandzkiego, angielskiego, włoskiego i polskiego oraz wielu państw Afryki (głównie Nigerii), Azji (głównie Chin) i Ameryki Południowej (głównie Meksyku). Wprost trudno uwierzyć, że wg danych już sprzed ładnych kilku lat aż 60 mln osób zamieszkujących na stałe w USA posługiwało się w domach językiem innym niż angielski, a tendencja w ujęciu historycznym wskazywała, że ich liczba stale rośnie. Słowem, ten kraj nie przestaje przyciągać.

„Ameryka jest jak jaśniejące miasto na wzgórzu, którego światło jak latarnia prowadzi zewsząd ludzi miłujących wolność” – powiedział Ronald Reagan, jeden z byłych prezydentów USA, który także symbolizuje amerykańską karierę, pokonując drogę od aktora do głowy państwa.

 

 

„We’ll have Manhattan”

Linie lotnicze już szykują dodatkowe połączenia między Polską i USA, gdy ruszy ruch bezwizowy. Jaki cel podróży wybrać? Największą popularnością cieszą loty do Nowego Jorku i Chicago, ale przecież Ameryka to także zachodnie wybrzeże z Los Angeles i San Francisco, kasyna Las Vegas, Dolina Śmierci z jeziorem Badwater, gejzer w parku Yellowstone, wielkie jeziora, wodospady, piaskowiec Wave w Arizonie, Park Narodowy Sekwoi…

Czy w ogóle warto rozwijać wyliczankę, która mogłaby się składać z tysięcy pozycji? W większości stanów USA zadziwią nas osobliwości przyrody, atrakcje gigantycznych miast.

Niezapomnianym przeżyciem może się okazać wizyta na meczu NBA lub NHL, przedstawienie na Broadwayu, uliczny koncert, przebieżka w Central Parku czy rejs wokół najbogatszej dzielnicy Nowego Jorku, którą sławi m.in. znana w całym świecie i przewrotna w swoim tekście piosenka „Manhattan”, którą oficjalnie wykonywało już co najmniej kilkunastu znanych wokalistów.

Dacie wiarę, że Produkt Krajowy Brutto niewielkiego Manhattanu (ok 900 mld dol.) niemal dwukrotnie przebija PKB Polski (ok. 540 mld dol.)?! Mówimy jednak o światowym centrum finansów i rozrywki, gdzie przeciętna miesięczna pensja przekracza 12 tys. dolarów, czyli ok. 45 tys. zł, a strzelające w niebo biurowce są tak ogromne i mieszczą siedziby tylu firm, że miewają swoje odrębne kody pocztowe.

Rozpocznij chat