Nowości

Komentarz walutowy z 03.03.2014

, autor:

Marcin Lipka

Zamieszanie na rynkach kapitałowych po rosyjskiej interwencji na Krymie wywołuje tylko niewielką przecenę EUR/USD. Czy euro to „bezpieczna przystań”? Rubel wyraźnie traci mimo podniesienia stóp procentowych o 150 punktów bazowych. Polska waluta osłabia się o niecały jeden procent do głównych walut. Bardzo dobre odczyty PMI z krajowej gospodarki.

Najważniejsze dane makro (czas CET – środkowoeuropejski). Szacunki danych makro są na podstawie informacji z Bloomberga, chyba że zaznaczono inaczej.

  • 16.00 CET: Przemysłowy ISM z USA (51.9 punktu).

Przede wszystkim wydarzenia związane z Ukrainą

Jeszcze podczas weekendu wielu inwestorów zastanawiało się, jakie konsekwencje dla rynków będzie miała interwencja rosyjskiego wojska na Krymie. Intuicja i historia podpowiadała, że osłabić powinny się giełdy, natomiast na wartości zyskają surowce oraz takie waluty jak dolar, jen czy frank. Mało jednak osób spodziewało się, że w związku z wyraźnymi napięciami na arenie międzynarodowej euro pozostanie prawie tak wysoko, jak na piątkowym zamknięciu. Wielokrotnie pisałem, że siła europejskiej waluty jest przede wszystkim pochodną wyraźnej nadwyżki na rachunku obrotów bieżących (2.2% PKB rocznie). Innym elementem, na który zwracałem uwagę (np. podczas ostatniego zamieszania na rynkach wschodzących) to fakt, że EUR zaczyna być traktowane jako „bezpieczna przystań” i kapitał z EM przepływa nie tylko do dolara, ale także właśnie do euro. Najbliższe sesje pokażą, czy para EUR/USD jest na tyle odporna, by utrzymać się blisko ponad dwuletnich maksimów, mimo iż istnieje zagrożenie, że możemy mieć do czynienia z największym od kilku lat konfliktem politycznym na arenie światowej.

Konflikt polityczny nie oznacza jeszcze, że jesteśmy - jak niektórzy politycy ochoczą sugerują swoim obywatelom - w przededniu konfliktu militarnego. Jeszcze klika dni temu wydawało się, że Rosja poniosła jedną z największych porażek na arenie międzynarodowej „oddając” Ukrainę pod wpływ Zachodu. Taka porażka wyraźnie zdenerwowała kremlowskiego włodarza, który postanowił przekuć porażkę w zwycięstwo (a przynajmniej by tak odebrało to jego społeczeństwo) i zajął sympatyzujący z Rosją Krym. To „mistrzowskie” posunięcie spotkało się jednak z wyraźnym potępieniem społeczności międzynarodowej i to nie tylko jej zachodniej części. Przeciwko Moskwie zwróciła się Turcja, publikując na stronach Ministerstwa Sprawa Zagranicznych notatkę, gdzie wyraźnie podkreśla, że „Półwysep Krymski jest częścią Ukrainy". W podobnym tonie sformułowana jest informacja na stronach Ministerstwa Spraw Zagranicznych Chin. Pekin podkreśla, że jest „bardzo zaniepokojony wydarzeniami na Ukrainie” oraz twierdzi, że jest zwolennikiem „niepodległości i terytorialnej integralności Ukrainy”. Jeszcze ciekawszy jest fakt, że nawet Iran nie popiera działań Moskwy. Na stronach Ministerstwa Spraw Zagranicznych Islamskiej Republiki Iranu czytamy wypowiedź ministra, który twierdzi, że „ukraińscy obywatele powinni sami decydować o swoim losie”. Biorąc więc pod uwagę zdecydowaną reakcję właściwie całego świata, a także natychmiastowe szerokie potępienie działań Putina przez prasę zagraniczną, istnieje znaczne prawdopodobieństwo, że Moskwa w najbliższych dniach będzie powoli wycofywać się ze swoich planów (choć oczywiście tak, by się kompletnie nie skompromitować).

W poniedziałkowy poranek rynek wyraźnie odwraca się od rosyjskich aktywów. Lokalna giełda traci około 10 punktów procentowych, a para EUR/RUB osiąga historyczne maksima, mimo iż bank centralny podniósł stopy procentowe o 150 punktów bazowych (również - chyba na otarcie łez - odświeżył swoją stronę internetową, która rzeczywiście jest teraz bardziej przejrzysta). Jeszcze niedawno pisałem, że rubel nie ma wielu powodów do osłabienia się (cały czas nadwyżka na rachunku obrotów bieżących, bardzo wysokie rezerwy walutowe, niski dług publiczny), a słabsza waluta jest raczej „na rękę” rządowi. Teraz jednak sytuacja się zmieniła i jeżeli kondycja w regionie nie będzie się szybko poprawiać (czyli Putin nie dojdzie do porozumienia z Ukrainą i z Zachodem), wtedy dalsza przecena rosyjskiej waluty będzie bardzo prawdopodobna. Biorąc także pod uwagę obecne wydarzenia, jego hipotetyczne umocnienie będzie zdecydowanie słabsze niż zakładał to scenariusz przed próbą opanowania Krymu.

Reasumując, najbliższe kilkadziesiąt godzin będzie kluczowe dla zachowania się walut, surowców i rynków kapitałowych. Jeżeli Kreml zorientuje się, że obecne działania mu się nie opłacają i będzie powoli wycofywać się ze swoich zamiarów, wtedy powinniśmy zobaczyć znacznie zmniejszenie napięcia (bardziej prawdopodobne). Z kolei gdyby doszło do konfliktu zbrojnego na terytorium Ukrainy, wtedy możemy zobaczyć dalszą ucieczkę od ryzyka (zwłaszcza z giełd, walut wschodzących regionu oraz także z samej Rosji).

Złoty traci

Zaczynając od optymistycznych informacji, warto zauważyć bardzo dobry odczyt indeksu PMI z Polski. Według Markt i HSBC „Wskaźnik Managerów Logistyki” dla przemysłu wzrósł do najwyższego poziomu od grudnia 2010 roku i wyniósł 55.9 punktu. W komentarzu do danych Agata Urbańska-Giner, ekonomistka HSBC ds Europy Środkowo Wschodniej, pisze, że „Głównym motorem wzrostu są nowe zamówienia, która odnotowały drugie najwyższe tempo wzrostu w historii badania PMI (od czerwca 1998)”. PMI pokazuje także cały czas silny wzrost eksportu oraz zatrudnienia.

Obecnie jednak inwestorzy nie zwracają uwagi na dane makro, a jedynie na sytuację u naszych wschodnich sąsiadów. Złoty, podobnie jak inne waluty regionu, traci około 1%, co wydaje się relatywnie spokojną reakcją, zwłaszcza że jesteśmy jednym z najbardziej narażonych na wszelkie konsekwencje krajem w regionie.

Podobnie jak w przypadku innych aktywów narażonych na wzrost awersji do ryzyka, kondycja złotego będzie uzależniona od dalszych kroków Putina. Cały czas jest bardziej prawdopodobne, że osamotniony prezydent Rosji zdecyduje się na powolne zmniejszanie napięcia w regionie. Gdy ta informacja napłynie na rynki, powinniśmy wrócić do poziomów sprzed weekendu – 4.15 na EUR/PLN. W przypadku eskalacji konfliktu jednak dalsza deprecjacja krajowej waluty jest przesądzona. Na dziś (raczej są małe szanse na zażegnanie kryzysu w ciągu najbliższych kilku godzin) scenariuszem bazowym jest jednak powolne wychodzenie ponad poziom 4.20 na EUR/PLN i pozostawanie CHF/PLN powyżej 3.45.

Spodziewane przedziały par złotowych w zależności od kursu EUR/USD:

Kurs EUR/USD 1.3550-1.3650 1.3650-1.3750 1.3450-1.3550
Kurs EUR/PLN 4.1600-4.2000 4.1600-4.2000 4.1600-4.2000
Kurs USD/PLN 3.0500-3.0900 3.0300-3.0700 3.0800-3.1200
Kurs CHF/PLN 3.4200-3.4600 3.4200-3.4600 3.4200-3.4600

Spodziewane poziomy kursu GBP/PLN w zależności od GBP/USD:

Kurs GBP/USD 1.6450-1.6550 1.6550-1.6650 1.6350-1.6450
Kurs GBP/PLN 5.0500-5.0900 5.0700-5.1100 5.0300-5.0700

Powyższy komentarz nie jest rekomendacją w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z 19 października 2005 roku. Został on sporządzony w celach informacyjnych i nie powinien stanowić podstawy do podejmowania decyzji inwestycyjnych. Ani autor opracowania, ani Cinkciarz.pl Sp. z o.o. nie ponoszą odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie informacji zawartych w niniejszym komentarzu. Kopiowanie bądź powielanie niniejszego opracowania bez pisemnej zgody Cinkciarz.pl Sp. z o.o. jest zabronione.

Powrót do listy wiadomości


Zobacz również: