Nowości

Komentarz walutowy z 05.01.2016

, autor:

Marcin Lipka

Sytuacja na rynku globalnym nadal napięta. Bloomberg informuje o interwencji Chin zarówno na rynku kapitałowym, jak i walutowym. Członkowie Fed podchodzą spokojnie do przecen na giełdzie. Niższa inflacja ze strefy euro przecenia wspólną walutę. Wzrost awersji do ryzyka wyraźnie widoczny na PLN.

Najważniejsze dane makro (czas CET – środkowoeuropejski). Szacunki danych makro są na podstawie informacji z Bloomberga, chyba że zaznaczono inaczej.

  • Brak danych makro, które mogą wyraźnie wpłynąć na analizowane pary walutowe.

Chiny nadal w centrum uwagi

Wydarzenia z Chin nadal pozostają głównym katalizatorem zmian na globalnych rynkach. Dziś podstawowy indeks Szanghajskiej giełdy ponownie spadł. Jednak przecena w granicach trzech procent, która była obserwowana zarówno na początku, jak i w drugiej części sesji, została znacznie zredukowana i notowania zakończyły się jedynie na lekkich minusach.

Sytuacja na światowych rynkach jednak niewiele się poprawiła. Może to wynikać z faktu, iż według nieoficjalnych informacji chińskie władze przeprowadzały dziś interwencje na giełdzie. Agencja Bloomberg pisze, że „rządowe fundusze kupowały lokalne akcje we wtorek, po 7-procentowych spadkach w poniedziałek”. Dodatkowo ma być również przedłużony zakaz sprzedaży akcji przez większych inwestorów, wprowadzony jeszcze podczas spadków obserwowanych latem ubiegłego roku.

Poza rynkiem kapitałowym warto również zwrócić uwagę na to, co dzieje się na chińskiej walucie. Notowany poza kontynentalnymi Chinami juan ponownie osłabił się do ponad 4-letnich minimów, a różnica pomiędzy oficjalnym kursem ponownie się rozszerzyła. Obecnie kurs USD/CNY to 6.51, a USD/CNH to 6.65. Może to sugerować, że część inwestorów oczekuje dalszego osłabienia chińskiej waluty i kolejnych problemów na rynku.

Przed południem, także powołując się na nieoficjalne informacje, agencja Bloomberg donosiła, że „chiński bank centralny interweniował na rynku walutowym, by przeciwdziałać zbyt dużej zmienności”. Według osób, które pragną zachować anonimowość, „Chiny interweniowały i będą interweniować”, donosi Bloomberg.

Cały czas widać więc, że sytuacja jest dość napięta. Najważniejsze jednak nie jest to, czy giełda w Szanghaju bądź juan będą spadać. Inwestorzy przede wszystkim zastanawiają się, jak zamieszanie na rynku finansowym może wpłynąć na sytuację gospodarczą Państwa Środka. Jeżeli napływające dane będą względnie dobre (w nocy publikacja PMI z sektora usług, pojutrze dane o rezerwach walutowych), sytuacja powinna się uspokoić, jak to miało miejsce w minionym roku. W przeciwnym wypadku presja sprzedających na rynku utrzyma się, co będzie również widoczne na walutach rynków wschodzących, będących w znacznej odległości od Chin.

Fed i inflacja ze strefy europejska

Spokojnie do wydarzeń na rynkach kapitałowych podchodzą przedstawiciele Fedu. Loretta Mester, szefowa Rezerwy Federalnej z Cleveland (w tym roku z prawem głosu, lekko jastrzębia), powiedziała w wywiadzie dla TV Bloomberg, że „fundamenty amerykańskiej gospodarki są bardzo dobre, a natura rynków finansowych polega na tym, że obserwuje się na nich zmienność”.

Również pozytywnie na temat gospodarki wypowiadał się przedstawiciel FOMC z San Francisco. John Williams (bliski konsensusowi w Fed, bez prawa głosu) w wywiadzie dla CNBC twierdził, że Stany Zjednoczone są w dobrej kondycji. Co warto również zauważyć, oczekuje on od 3 do 5 podwyżek stóp procentowych w tym roku. I choć mieści się to w medianie oczekiwań wszystkich członków FOMC (4 podwyżki), można byłoby oczekiwać, że raczej Williams będzie skłaniał się do trzech podwyżek, niż rozszerzał swój przedział do pięciu. Można to było odebrać jako sygnał jastrzębi, zwłaszcza biorąc pod uwagę sytuację rynkową.

Przechodząc do strefy euro warto zwrócić uwagę na dzisiejszą publikację inflacji. Była ona wyraźnie poniżej konsensusu rynkowego (0.2% r/r), który jeszcze przed wczorajszymi danymi z Niemiec wynosił +0.4% r/r, a potem został zredukowany do 0.3% r/r. Co jeszcze ważniejsze, inflacja bazowa utrzymała się na poziomie 0.9%, podczas gdy oczekiwano jej wzrostu do 1% r/r. Zarówno dane z Niemiec jak z całej strefy euro są negatywne dla wspólnej waluty, bo zwiększają szansę na ponowną poważną dyskusję na temat dalszego złagodzenia monetarnego przez EBC.

Rynek zagraniczny w kilku zdaniach

Poza głównym rynkowym motywem, czyli obawami o kondycję Chin, warto również zwrócić uwagę na zwiększające się prawdopodobieństwo dalszego łagodzenia monetarnego w strefie euro. Jeżeli dodatkowo piątkowe dane z amerykańskiego rynku pracy będą względnie dobre, istnieje szansa, że EUR/USD zakończy tydzień nawet poniżej granicy 1.07.

Globalne i lokalne aspekty

Przecena złotego to głównie efekt globalnych zawirowań, a zwłaszcza obaw o chińską gospodarkę. Warto jednak zauważyć, że kwestie lokalne także wpływają negatywnie na PLN. Polska wychodzi z deflacji wolniej od oczekiwań, co pokazały wczorajsze odczyty GUS. To zwiększa prawdopodobieństwo cięcia stóp procentowych. Dodatkowo rentowności 10-letnich obligacji skarbowych przekroczyły dziś 3%. Wzrost notowały również 2-letnie papiery skarbowe. Teoretycznie przy niższych oczekiwaniach inflacyjnych powinny one spadać. Jeżeli rosną, może to oznaczać, że jest na nie mniejszy popyt ze względu na mniejszą wiarygodność kredytową w relacji do rentowności. To także negatywnie wpływa na PLN.

Potwierdzeniem tego, iż na PLN działają nie tylko kwestie globalne, jest fakt, iż przez ostatnie trzy sesje węgierski forint osłabił się w relacji do euro jedynie około 0.5%, podczas gdy złoty stracił do europejskiej waluty 1.2%. Ta dodatkowa deprecjacja w porównaniu do HUF to oznaka słabości rodzimej waluty, wynikająca z kwestii lokalnych.

Z drugiej jednak strony, co potwierdzają chociażby wydarzenia z grudnia, strach dotyczący łagodzenia polityki pieniężnej przez nowych członków RPP może być wyolbrzymiony. Dodatkowo przypominając sobie ostatnie „minutes”, nawet ci przedstawiciele Rady, którzy widzieli szanse na obniżki, zastrzegając, iż „luzowanie polityki pieniężnej może być realizowane w warunkach stabilności kursu walutowego”. Jego większa zmienność może być więc wystarczającym argumentem do rezygnacji z obniżek. Stąd prawdopodobnie, gdy sytuacja na rynku globalnym się uspokoi, EUR/PLN powinien wrócić w okolice 4.25.


Powyższy komentarz nie jest rekomendacją w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z 19 października 2005 roku. Został on sporządzony w celach informacyjnych i nie powinien stanowić podstawy do podejmowania decyzji inwestycyjnych. Ani autor opracowania, ani Cinkciarz.pl Sp. z o.o. nie ponoszą odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie informacji zawartych w niniejszym komentarzu. Kopiowanie bądź powielanie niniejszego opracowania bez pisemnej zgody Cinkciarz.pl Sp. z o.o. jest zabronione.

Powrót do listy wiadomości


Zobacz również: