Nowości

Komentarz walutowy z 07.04.2016

, autor:

Marcin Lipka

Mnogość czynników wpływających w ostatnich godzinach na wycenę EUR/USD. „Minutes” były jednak nieco bardziej jastrzębie niż oczekiwano? Wczorajsze posiedzenie RPP wspiera opinie, że polityka stóp procentowych w Polsce pozostanie w najbliższych miesiącach niezmieniona.

Najważniejsze dane makro (czas CET – środkowoeuropejski). Szacunki danych makro są na podstawie informacji z Bloomberga, chyba że zaznaczono inaczej.

  • 14.30: Nowe zasiłki dla bezrobotnych w USA (szacunki: 270 tys.).
  • 23.30: Janet Yellen weźmie udział w dyskusji wraz z byłymi przewodniczącymi Rezerwy Federalnej.

Kumulacja czynników

Dość chaotyczne zachowanie głównej pary walutowej z ostatnich godzin, jest wynikiem nawarstwienia wielu czynników w krótkim odstępie czasu. Sytuacja na EUR/USD jest rezultatem zmian na jenie i funcie, wzrostu ropy naftowej oraz ruchów na amerykańskiej giełdzie. Do tego doszła jeszcze wczorajsza publikacja „minutes” z Rezerwy Federalnej, a także dzisiejsze sygnały ze strony EBC.

Starając się uporządkować te wszystkie kwestie, warto zwrócić uwagę przede wszystkim na wczorajsze popołudnie. Ruch wzrostowy na EUR/USD, z okolic 1.1350 do 1.1420, został zapoczątkowany przez aprecjację pary EUR/GBP w związku z osłabieniem funta, a także spadki kontraktów na S&P 500 przed otwarciem giełdy w USA.

Do sygnałów z rynku akcji oraz funta dołączyła kwestia ropy naftowej. Według EIA jej zapasy spadły głębiej niż pokazywały to opublikowane dzień wcześniej dane API. Spowodowało to wyraźne wybicie ropy WTI czy Brent. Teoretycznie jest to pozytywny sygnał dla dolara, więc powinien spowodować przecenę głównej pary walutowej. Jednak, jak to miało miejsce wiele razy ostatnio, wyższe wyceny ropy naftowej to zdecydowanie lepsze perspektywy walut eksportujących surowce. W rezultacie zakupy rubla, dolara australijskiego, meksykańskiego peso czy randa spowodowały, że USD się nieco osłabił, co popchnęło EUR/USD w górę.

Kolejnym impulsem dla głównej pary walutowej była wczorajsza publikacja „minutes”z Fedu. Zatrzymując się na dłużej przy tej kwestii warto zauważyć, że ich ogólna wymowa była gołębia. Dotyczy to zwłaszcza obaw o sytuację globalną, oczekiwania inflacyjne i niechęć do zbyt wczesnych podwyżek stóp procentowych, mogących zwiększyć ryzyko szybkiego powrotu kosztu kredytu do zera. Ogólnie jednak powyższe tematy były ostatnio szeroko dyskutowane. Mimo iż „minutes” były gołębie, to jednak nie bardziej niż spodziewali się tego uczestnicy rynku.

Z drugiej strony, w zapisie dyskusji z ostatniego posiedzenia Fedu pojawiło się kilka elementów mówiących o zacieśnieniu monetarnym. Dwóch przedstawicieli FOMC było za podwyżką stóp procentowych w marcu, a niektórzy wskazali, że „podniesienie stóp procentowych przez Komitet na następnym posiedzeniu może być uzasadnione, jeżeli nadchodzące dane makroekonomiczne będą zgodne z ich oczekiwaniami”. To ostatnie stwierdzenie można uznać za jastrzębie zaskoczenie i to prawdopodobnie ono przełożyło się wzrost USD i rentowności 2-letnich papierów skarbowych USA tuż po publikacji „minutes”.

Wyraźniejszym wzrostom dolara zapobiegła jednak znaczna aprecjacja JPY w relacji do USD podczas azjatyckiej sesji. Doprowadziło to do ogólnej wyprzedaży USD i wzrostowi głównej pary walutowej. Jakby mało było powyższych czynników, już w czasie dzisiejszej sesji w Europie napłynęło kilka komentarzy ze strony przedstawicieli EBC.

Vitor Constancio, wiceprezes EBC, powiedział w Brukseli, że jest gotowy zrobić „wszystko, co jest konieczne”, by inflacja w strefie euro powróciła do celu. Z kolei Mario Draghi w corocznym raporcie EBC napisał, że władze monetarne nie „poddadzą” się zbyt powolnemu wzrostowi cen. Była to negatywna informacja dla euro, która sprowadziła EUR/USD z 5 miesięcznych szczytów w granicach 1.1450 do okolic 1.1370.

Bezpośrednie i pośrednie sygnały na głównej parze walutowej prawdopodobnie się utrzymają. Jednak rynek powinien stosunkowo szybko wrócić do bardziej fundamentalnego podejścia, czyli przede wszystkim oceniać napływające dane makro oraz wypowiedzi poszczególnych członków Fedu w kontekście zacieśniania polityki monetarnej w USA.

Natomiast w perspektywie nadchodzących godzin inwestorzy będą prawdopodobnie zwracać uwagę na dyskusję pomiędzy Janet Yellen, a byłymi szefami Rezerwy Federalnej. Rozpocznie się ono o godzinie 23.30. Biorąc pod uwagę ostatnie komentarze przewodniczącej FOMC, możemy kolejny raz oczekiwać gołębich komentarzy. Tym razem jednak ich wpływ może być ograniczony, ze względu na coraz szersze wkalkulowanie ich w obecne ceny.

Złoty powinien się stabilizować

Wczorajszy komunikat i konferencja prasowa po posiedzeniu RPP powinny zwiększać przekonanie wśród uczestników rynku, że polityka monetarna pozostanie niezmieniona w ciągu kilku najbliższych miesięcy. W związku z tym redukcja oczekiwań dotyczących obniżki stóp procentowych to czynnik, który będzie stabilizować złotego, jeżeli chodzi o sygnały z rynku krajowego.

Z drugiej jednak strony sytuacja globalna jest cały czas dość zmienna. Dodatkowo, tak jak pisaliśmy w powyższych akapitach, wpływa na nią dość wiele zmiennych. Zatem typowe podejście wzrostu bądź spadku awersji do ryzyka nie zawsze ma przełożenie na wycenę PLN. Stąd w krótkim terminie EUR/PLN czy CHF/PLN, może podlegać nieco większym i bardziej chaotycznym wahaniom. Jednak w dłuższej perspektywie, zakładając uspokojenie czynników globalnych oraz przewidywalną i względnie jastrzębia politykę pieniężną z RPP, powinniśmy obserwować stabilizację PLN.


Powyższy komentarz nie jest rekomendacją w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z 19 października 2005 roku. Został on sporządzony w celach informacyjnych i nie powinien stanowić podstawy do podejmowania decyzji inwestycyjnych. Ani autor opracowania, ani Cinkciarz.pl Sp. z o.o. nie ponoszą odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie informacji zawartych w niniejszym komentarzu. Kopiowanie bądź powielanie niniejszego opracowania bez pisemnej zgody Cinkciarz.pl Sp. z o.o. jest zabronione.

Powrót do listy wiadomości


Zobacz również: