Nowości

Komentarz walutowy z 08.06.2016

, autor:

Marcin Lipka

Bank Światowy redukuje perspektywę wzrostu gospodarczego. Dane o handlu zagranicznym z Chin były względnie dobre. Dzisiejsze posiedzenie RPP nie powinno zauważalnie wpłynąć na krajową walutę. Euro i dolar dalej słabną w stosunku do złotego.

Najważniejsze dane makro (czas CET – środkowoeuropejski). Szacunki danych makro są na podstawie informacji z Bloomberga, chyba że zaznaczono inaczej.

  • 16.00: Konferencja Marka Belki po posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej.

Nowe szacunki Banku Światowego

Zgodnie z zasadami przyjętymi przez Rezerwę Federalną na 7 dni przed posiedzeniem Fedu, jego członkowie nie wypowiadają się publicznie na temat polityki monetarnej. Stąd do przyszłej środy można być praktycznie pewnym, że żadne stwierdzenia pochodzące od przedstawicieli FOMC nie trafią na rynek, a tym samym nie wpłyną również na notowania amerykańskiej waluty.

Inwestorzy będą się więc skupiać na innych czynnikach. Do tych można zaliczyć np. nowe projekcje makroekonomiczne Banku Światowego (BŚ). Zredukował on przyszły wzrost gospodarczy dla świata o 0.5 punktu procentowego na ten rok (do 2.4%) i o 0.3 na kolejny (do 2.8%). Tempo przyszłego rozwoju zostało obniżone jeszcze bardziej dla Stanów Zjednoczonych. Obecnie wynosi jedynie 1.7% na rok 2016, czyli o 0.8% poniżej szacunków ze stycznia.

Warto przy tym przypomnieć, że jeszcze w marcowych szacunkach Rezerwy Federalnej wzrost PKB dla USA miał wynieść w tym roku od 2.1% do 2.3%. Gdyby w przyszłą środę FOMC przychylił się do oczekiwań „BŚ”, wtedy byłby to argument do utrzymania łagodniejszej polityki pieniężnej, co także byłoby niekorzystnym elementem dla dolara.

Pewną ciekawostką może być także fakt, iż „BŚ” prognozuje wzrost gospodarczy na poziomie 1.6% dla strefy euro w tym roku, czyli jedynie 0.3% poniżej amerykańskiego. Jeszcze w styczniu ta różnica wynosiła 1 punkt procentowy. Z pozytywnych elementów w kontekście globalnym warto zwrócić uwagę, że do końca projekcji, czyli do 2018 roku, zarówno wzrost PKB Chin, jak i Indii ma się utrzymać powyżej granicy odpowiednio 6.0% oraz 7.5%.

Poza suchymi liczbami „BŚ” zwraca uwagę na ryzyka związane z Brexitem oraz „protekcjonistyczną retoryką” w USA. Dodatkowo według Banku Światowego ożywienie „w gospodarkach rozwiniętych zatrzymało się”, a ryzyka są bardziej wyraźne. Starając się odnieść te obawy do sytuacji na rynku walutowym, powinno to powodować odsunięcie wzrostu stóp procentowych w USA, a tym samym przedłużyć również słabość USD.

Chińskie dane

W miarę pozytywnie można natomiast odebrać opublikowane dziś chińskie dane o handlu zagranicznym. Import wyrażony w juanie wzrósł pierwszy raz od ponad roku i to o ponad 5%. Po części jest to oczywiście efekt wyższych cen ropy naftowej, ale po części także rosnącego popytu np. na rudy żelaza.

Wzrost nastąpił także w kontekście eksportu, choć był mniejszy od oczekiwań i wyniósł 1.2% r/r. Niektórych ekonomistów niepokoi fakt, że aż 242% (najwięcej w historii) wzrósł import z Hong Kongu. Wynika to z faktu, iż część przedsiębiorców stara się ominąć kontrolę przepływu kapitału, zawyżając wartości faktur.

Powyższy proceder może być oczywiście niepokojący, ale całkowity import z Hong Kongu, mimo tego olbrzymiego wzrostu, wyniósł niecałe 2.5 miliarda USD. Porównując to chociażby z nadwyżką handlową wypracowaną przez Chiny w maju (50 miliardów USD), ta kwota jest marginalna i praktycznie w żadnym stopniu nie zaburza wydźwięku ogólnego odczytu.

Ogólnie więc napływające dane z Chin, jak i podejście władz do kursu juana, wydają się zmniejszać zagrożenia z Państwa Środka. We wcześniej opisywanym raporcie Banku Światowego również oceniono, że „silne spowolnienie w Chinach jest scenariuszem o niskim prawdopodobieństwie”.

Złoty kontynuuje aprecjację

Redukcja oczekiwań dotyczących podniesienia stóp procentowych w USA nadal wyraźnie pomaga walutom rynków wschodzących. Cały czas zyskuje między innymi lira turecka czy forint węgierski. Również złoty korzysta z łagodniejszych warunków monetarnych na świecie, choć dziś widać, że PLN jest nawet w nieco lepszej kondycji niż forint.

Niewykluczone, że jest to efekt dość wysokich rentowności polskiego długu, które na 10-letnich obligacjach przekraczają 3.15%, podczas gdy w Niemczech są one na historycznie niskich poziomach i wahają się w graniach 0.05%. Różnica w oprocentowaniu jest więc największa od października 2012 roku i mimo ogólnych obaw o sytuację fiskalną Polski może to być dobry argumentem dla niektórych inwestorów portfelowych, by zająć pozycje na krajowym długu.

Jeżeli zaś chodzi o dzisiejsze posiedzenie RPP, to nie należy się spodziewać po nim przełomowych decyzji. Interesujące natomiast będzie czy członkowie Rady podzielą się z reporterami zaktualizowanymi projekcjami PKB na cały 2016 roku. Po bardzo słabym pierwszym kwartale prawdopodobnie zostaną one obniżone w lipcowej aktualizacji Raportu o Inflacji. W marcu NBP oczekiwał wzrostu na poziomie 3.8%. Bank Światowy przewiduje rozwój na poziomie 3.6%, a OECD 3.0% w tym roku.

Ogólnie jednak sytuacja złotego prawdopodobnie pozostanie względnie korzystna i do przyszłotygodniowego posiedzenia Rezerwy Federalnej ryzyka odreagowania ostatnich spadków na EUR/PLN czy USD/PLN, są raczej ograniczone.


Powyższy komentarz nie jest rekomendacją w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z 19 października 2005 roku. Został on sporządzony w celach informacyjnych i nie powinien stanowić podstawy do podejmowania decyzji inwestycyjnych. Ani autor opracowania, ani Cinkciarz.pl Sp. z o.o. nie ponoszą odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie informacji zawartych w niniejszym komentarzu. Kopiowanie bądź powielanie niniejszego opracowania bez pisemnej zgody Cinkciarz.pl Sp. z o.o. jest zabronione.

Powrót do listy wiadomości


Zobacz również: