Nowości

Komentarz walutowy z 09.06.2016

, autor:

Marcin Lipka

Kolejny dowód, że piątkowe dane z amerykańskiego rynku pracy mogły być zaburzeniem statystycznym. Dane EIA w comiesięcznym raporcie z rynku ropy naftowej. Złoty nieco stracił do dolara i stabilizuje się do euro po kilku dniach aprecjacji.

Najważniejsze dane makro (czas CET – środkowoeuropejski). Szacunki danych makro są na podstawie informacji z Bloomberga, chyba że zaznaczono inaczej.

  • 14.30: Cotygodniowe zasiłki dla bezrobotnych z USA (szacunki: 270 tys.)

Wzmożone wątpliwości co do piątkowych danych

Już w poniedziałkowym komentarzu zwracaliśmy uwagę, że biorąc pod uwagę metodologię zbierania danych przez amerykański Departament Pracy, jest spore prawdopodobieństwo, że znacznie gorsze od szacunków odczyty są efektem zaburzeń statystycznych, a nie pochodną realnego zmniejszenia wzrostu liczby etatów.

Wskazywaliśmy między innymi, że próba statystyczna jest stosunkowo mała, a w danych ADP, które przedstawiają również liczbę tworzonych miejsc pracy w sektorze prywatnym, nie obserwowaliśmy większych zmian. Również, jeżeli spojrzymy na nowe zasiłki dla bezrobotnych, czyli wskaźnik wyprzedzający dla rynku pracy, to także on prezentuje się dobrze i praktycznie od miesięcy są bliskie kilkudziesięcioletnim minimom.

Powyższą hipotezę potwierdzają także wczorajsze odczyty Biura Statystyki Departamentu Pracy (BLS) na temat ofert pracy. Przekroczyły one bardzo zauważalnie szacunki ekonomistów (5.78 miliona vs 5.68 miliona) i wyrównały najwyższy poziom w historii. Również tempo wzrostu, które przez ostatni rok utrzymywało się w przedziale 3.5-3.8%, podniosło się do +3.9%, wyrównując najwyższe historycznie poziomy ze stycznia 2001 roku oraz lipca 2015.

Również, gdy wrócimy jeszcze do poniedziałkowego wystąpienia Janet Yellen, możemy przeczytać, że sytuacja rynku pracy „wskazywana w różnych ankietach konsumentów, pozostaje pozytywna”. Często badania ankietowe połączone z zasiłkami dla bezrobotnych, są uważane jako elementy wyprzedzające zachowanie rynku pracy. Z tej strony, przynajmniej na razie, nie widać więc poważniejszych zagrożeń.

Oczywiście w środowym komunikacie Rezerwy Federalnej, a zwłaszcza w części poświęconej obecnej sytuacji na rynku pracy, piątkowe „payrollsy” nie mogą zostać pominięte. Stąd przynajmniej ta część może podtrzymywać gołębią wymowę. Z drugiej jednak strony jest coraz mniej prawdopodobne, by w całym przekazie Fedu (oraz w opublikowanych 3 tygodnie później „minutes”) sytuacja na rynku pracy była wyraźnym zagrożeniem dla planów FOMC.

Podobnie może wyglądać konferencja prasowa za tydzień, gdzie wiele pytań od reporterów na pewno będzie dotyczyć rynku pracy, a szefowa FOMC będzie miała więcej czasu niż w poniedziałek w Filadelfii, by się do nich odnieść. W rezultacie ogólny odbiór przyszłotygodniowego komunikatu Fed może być znacznie mniej gołębi, niż niektórzy oczekują, a tym samym powinien pomóc dolarowi odrobić część ostatnich strat.

Rynek ropy

Cały czas obserwujemy zauważalne wzrosty na rynku ropy naftowej. Po części są one związane z większym od odczekiwań popytem (między innymi z Indii oraz z USA), a częściowo również są rezultatem mniejszej podaży lub pozycjonowania się rynku terminowego.

W comiesięcznej publikacji EIA inwestorzy otrzymali szacunki, jak znaczny ubytek wydobycia spowodowały pożary w Kanadzie. Według EIA wyniosły one w maju średnio aż 800 tys. baryłek dziennie. Czyli ubytek ropy wyniósł około 20 milionów baryłek, w porównaniu do wcześniejszych szacunków. Agencja spodziewa się również, że redukcja produkcji z Kanady, w porównaniu do scenariusza bazowego, będzie wynosić 400 tys. baryłek w czerwcu.

Warto jednak zauważyć, że raport nie był jedynie wsparciem dla notowań ropy. EIA nadal wskazuje nadwyżkę podaży nad popytem do drugiego kwartału 2017, w granicach 500-800 tys. baryłek dziennie. To z kolei przeczy majowemu raportowi IEA, gdzie rynek praktycznie ma się bilansować do trzeciego kwartału 2016. Prawdopodobnie od tego (w zależności, które badania są bliższe prawdy) będzie zależeć, czy podczas zimowego sezonu ropa wróci do przedziału 40-50 USD za baryłkę, czy też będzie kontynuować wzrosty i scenariuszem bazowym będzie pozostawanie w granicach 50-60 USD.

Względnie stabilnie na złotym

Środowa konferencja Marka Belki po czerwcowym posiedzeniu RPP nie wniosła zbyt wiele informacji dla rynku walutowego. Nie pojawiły się żadne spekulacje dotyczące lipcowych projekcji inflacji. Dłuższa dyskusja na temat spowolnienia inwestycji w pierwszym kwartale natomiast potwierdziła to, na co zwracali uwagę ekonomiści, że był to raczej czynnik jednorazowy. Cały czas scenariuszem bazowym jest utrzymywanie stóp procentowych na niezmienionym poziomie.

Mimo że kolejne posiedzenie odbędzie się już pod przewodnictwem profesora Glapińskiego, to jednak nie należy oczekiwać zmian w krajowej polityce monetarnej, jeżeli oczywiście dane makroekonomiczne będą przez najbliższe miesiące zgodne z oczekiwaniami. To z kolei powinien być element stabilizujący krajową walutę.

Jeżeli zaś chodzi o najbliższe godziny, to widać od rana pewne wzmocnienie globalne dolara amerykańskiego, stąd USD/PLN powrócił powyżej granicy 3.80. Jeżeli zaś chodzi o EUR/PLN to nadal utrzymujemy się poniżej 4.35, ale gdyby sentyment na rynku amerykańskich akcji pogorszył się, to niewykluczony jest test tego poziomu wieczorem.


Powyższy komentarz nie jest rekomendacją w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z 19 października 2005 roku. Został on sporządzony w celach informacyjnych i nie powinien stanowić podstawy do podejmowania decyzji inwestycyjnych. Ani autor opracowania, ani Cinkciarz.pl Sp. z o.o. nie ponoszą odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie informacji zawartych w niniejszym komentarzu. Kopiowanie bądź powielanie niniejszego opracowania bez pisemnej zgody Cinkciarz.pl Sp. z o.o. jest zabronione.

Powrót do listy wiadomości


Zobacz również: