Nowości

Komentarz walutowy z 10.09.2014

, autor:

Marcin Lipka

Dolar atrakcyjny dla wszystkich? Lepsze dane z Wielkiej Brytanii i „interwencja” szefa Banku Centralnego zatrzymują wyprzedaż funta. Wyraźnie osłabienie walut wschodzących sprowadza forinta do historycznych rekordów słabości. Złoty również traci do euro testując poziom 4.2100.

Najważniejsze dane makro (czas CET – środkowoeuropejski). Szacunki danych makro są na podstawie informacji z Bloomberga, chyba że zaznaczono inaczej.

  • Brak danych makro, które mogą wyraźnie wpłynąć na analizowane pary.

Dolar. Wielka Brytania. Rynki Wschodzące

Już od dłuższego czasu dolar wyraźnie rośnie na wartości w stosunku innych waluty. Jednak pewne zbiegi okoliczności powodują, że „zielony” jest właściwie faworytem na całym świecie, choć nie wszędzie powody jego siły są takie same.

Przez tygodnie amerykańska waluta zyskiwała do euro, czego dowodem były spadki EUR/USD. Trend ten jednak przyśpieszył po tym, jak EBC ogłosił skup prywatnych aktywów na ostatnim posiedzeniu oraz ponownie obniżył stopy procentowe. Z kolei przy założeniu zacieśniania polityki monetarnej przez Rezerwę Federalnej obserwujemy jedynie ruch w jedną stronę – zakup USD i sprzedaż EUR.

Popyt na banknoty z wizerunkiem Georga Washingtona jest także obserwowany w Azji. Jen jest najtańszy do dolara początku Wielkiej Recesji, czyli od 2008 roku. Słabość japońskiej waluty powodowana jest przez kilka kwestii – zmianami w funduszu zarządzającym kapitałem emerytalnym, który prawdopodobnie będzie modyfikować strategie zarządzania i inwestować więcej środków za granicą (co wymaga sprzedaży jena i kupna np. dolara). JPY jest także po presją, ze względów makroekonomicznych – po rewizji danych o PKB okazało się, że pierwszy kwartał był jeszcze słabszy niż oczekiwano, a dodatkowo Japonia ma poważne problemy z przywróceniem nadwyżki na rachunek obrotów bieżących. Powyższe problemy także wzmagają oczekiwania dotyczące dalszych działań stymulujących i to zarówno w fiskalnych, jak i monetarnych (oba czynniki są niekorzystne dla lokalnej waluty).

W naszych komentarzach sporo miejsca także poświęciliśmy ostatnio funtowi. Wyprzedaż szterlinga spowodowana obawami o uzyskanie niepodległości przez Szkocję przekłada się także, w naturalny sposób na zwiększenie się popytu na dolara, gdyż przecież transakcja sprzedaży jednej wiąże się z koniecznością zakupu innej, a wybór USD jest obecnie najbardziej intuicyjny.

Perspektywy wcześniejszego podnoszenia stóp procentowych w USA powodują także zamieszanie na rynkach wschodzących, które dodatkowo targane są innymi, lokalnymi problemami. W rezultacie obserwujemy wyraźne zakupy dolarów za forinty (w stosunku do euro węgierska waluta jest jedynie 2% poniżej najniższych poziomów w historii), randy, peso, czy liry. Daje to kolejny „zastrzyk” siły dla „zielonego”. Przecenie nie oparły się nawet waluty z Antypodów, które w stosunku do USD są na 6-miesięcznych minimach.

Cały czas na rynku głównym tematem jest szkocka niepodległość. Przez ostatnie dni omówiliśmy chyba wszystkie możliwe problemy, które mogą dotyczyć powstania nowego państwa w Europie. Widać jednak, że politycy wreszcie zauważyli problem i obecnie przedstawiciele wszystkich partii (włącznie z premierem Cameronem) ruszają na północ Wielkiej Brytanii, by zmienić nastawienie Szkotów. W dyskusję także włączył się szef banku Anglii, który wczoraj stwierdził, że unia walutowa pomiędzy Szkocją, UK byłaby „niekompatybilna z niepodległością”. Wpisuje się to w politykę Londynu, który twierdzi, że niepodległa Szkocja nie będzie mogła zachować funta (natomiast sami Szkoci w większości chcieliby nadal używać GBP), co może być elementem kluczowym w przyszłotygodniowym głosowaniu. Wraz z sugestiami Carneya, że jednak stopy procentowe zostaną podniesione przed wiosną 2015 roku mieliśmy wczoraj lekkie odreagowanie brytyjskiej waluty. Jednak kolejny sondaż, który pokaże bliskość przewagi zwolenników secesji, prawdopodobnie zniweluje odbicie i zejdziemy poniżej 1.6000 na „kablu”.

Dość wyraźna wyprzedaż dotknęła także waluty rynków wschodzących. Od początku tygodnia południowoafrykański rand czy lira turecka straciły do dolara ponad dwa procent. Ponad jednoprocentowe spadki zanotował meksykański peso oraz węgierski forint. Złoty stracił do „zielonego” mniej niż trzy grosze, jednak już od kwietnia polska waluta staniała o prawie 8%, i jedynie 11% przecena forinta była głębsza wśród pięciu w/w walut. Głównym powodem spadku wartości EM w ostatnich dniach są perspektywy szybszego podniesienia stóp procentowych w USA, a w dłuższym terminie ogólna popularność dolara spowodowana także relatywnie najlepszymi perspektywami gospodarczymi.

Reasumując, kumulacja czynników globalnych i lokalnych sprawia, że dolar jest preferowaną walutą na całym świecie. Ta sytuacja prawdopodobnie szybko się nie zmieni, a jedynie tempo aprecjacji „zielonego” może być przerywane korektami. Takie odreagowanie właśnie obserwujemy na EUR/USD. Jednak szybko powinno ono zostać wykorzystane do zajęcia kolejnych krótkich pozycji i nawet jeżeli przekroczymy 1.3000, to będzie to jedynie chwilowe zwyżka powyżej tego okrągłego poziomu.

Dalsza presja na złotego

Presja pochodząca z rynków wschodzących spowodowana perspektywą szybszego zacieśnienia polityki monetarnej za oceanem oraz realizacja zysków na krajowym rynku dług spowodowała, że przetestowaliśmy dziś rano już poziom 4.21 za euro. Cały czas jednak należy założyć, że krajowa waluta ze względu na silne fundamentalne połączenie ze strefą euro, zbilansowany rachunek obrotów bieżących oraz perspektywę łagodzenia polityki monetarnej przez EBC nie powinna się wyraźnie osłabiać zarówno do euro, jak i do franka (w przypadku CHF pomocna jest strategia Szwajcarskiego Banku Centralnego zakładająca utrzymanie EUR/CHF powyżej poziomu 1.20).

Inaczej sytuacja wygląda na USD/PLN, gdzie globalny popyt na dolar ma szanse spowodować wzrost do poziomu 3.30. Również pod innym kątem trzeba patrzeć na zachowanie się funta. W tym przypadku głównym katalizatorem ruchów (przynajmniej do następnego czwartku) będą wydarzenia związane ze Szkocką niepodległością – im większe szansę na secesję tym funt powinien słabnąć. W przypadku, gdyby przeważyły głosy na „tak”, niewykluczony byłby nawet spadek w granice 5.0000.

Wczoraj mieliśmy także krótką wypowiedź profesora Osiatyńskiego dla Reutersa, z której wynika, że członek RPP widziałby półprocentowe cięcie stóp na najbliższym posiedzeniu. Biorąc jednak pod uwagę, że należy on obecnie od najbardziej gołębiej części Rady (razem z Chojną-Duch) raczej trudno się spodziewać by cały Komitet chciał tak głębokiej redukcji kosztu kredytu (nawet jeżeli ma to uzasadnienie ekonomiczne). Na razie więc scenariuszem bazowym pozostaje cięcie o 25 punktów bazowych.

Reasumując, presja na złotego może się jeszcze przez jakiś czas utrzymywać jednak scenariuszem dominującym dla EUR/PLN oraz CHF/PLN jest konsolidacja i powrót odpowiednio poniżej 4.20 i 3.49.

Spodziewane przedziały par złotowych w zależności od kursu EUR/USD:

Kurs EUR/USD 1.2950-1.3050 1.2850-1.2950 1.3050-1.3150
Kurs EUR/PLN 4.1800-4.2200 4.1800-4.2200 4.1800-4.2200
Kurs USD/PLN 3.2200-3.2600 3.2400-3.2800 3.2000-3.2400
Kurs CHF/PLN 3.4400-3.4800 3.4400-3.4800 3.4400-3.4800

Spodziewane poziomy kursu GBP/PLN w zależności od GBP/USD:

Kurs GBP/USD 1.6050-1.6150 1.5950-1.6050 1.6150-1.6250
Kurs GBP/PLN 5.1900-5.2300 5.1700-5.2100 5.2100-5.2500

Powyższy komentarz nie jest rekomendacją w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z 19 października 2005 roku. Został on sporządzony w celach informacyjnych i nie powinien stanowić podstawy do podejmowania decyzji inwestycyjnych. Ani autor opracowania, ani Cinkciarz.pl Sp. z o.o. nie ponoszą odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie informacji zawartych w niniejszym komentarzu. Kopiowanie bądź powielanie niniejszego opracowania bez pisemnej zgody Cinkciarz.pl Sp. z o.o. jest zabronione.

Powrót do listy wiadomości


Zobacz również: