Nowości

Komentarz walutowy z 11.04.2016

, autor:

Marcin Lipka

Dyskusja o interwencji na jenie oraz sygnały z rynku ropy naftowej i funta, powinny nadal kształtować wycenę EUR/USD. Złoty odrabia straty mimo gołębich komentarzy przedstawicieli Rady Polityki Pieniężnej.

Najważniejsze dane makro (czas CET – środkowoeuropejski). Szacunki danych makro są na podstawie informacji z Bloomberga, chyba że zaznaczono inaczej.

  • Brak danych, które mogą wyraźnie wpłynąć na analizowane pary walutowe.

Yen ropa i funt

Inwestorzy na rynku walutowym cały czas przyglądają się wycenie jena i funta, sytuacji na ropie naftowej i ogólnemu sentymentowi rynkowemu, wyznaczanemu przez sytuację na amerykańskiej giełdzie.

W kontekście japońskiej waluty warto zwrócić uwagę na dzisiejszy wywiad Reuters z Yoshihide Sugą. Szef gabinetu premiera powiedział agencji informacyjnej, że „Bank Japonii oraz rząd uważnie obserwują rynek walutowy i są przygotowane, by podjąć odpowiednie kroki, jeśli zajdzie taka konieczność”.

Suga odniósł się również do wcześniejszych komentarzy premiera Shinzo Abe z wywiadu dla The Wall Street Jounral. Tydzień temu szef rządu stwierdził w rozmowie z dziennikiem, że kraje powinny unikać „arbitralnej interwencji” na rynku walutowym. To stwierdzenie miało zniechęcać państwa do obniżania wyceny waluty w celu uzyskania przewagi konkurencyjnej w handlu zagranicznym.

Niektórzy jednak zrozumieli te słowa jako niechęć do przeprowadzaniu interwencji, nawet gdyby jen znacznie się wzmocnił. Stało się tak, ponieważ pytanie padło w kontekście ostatniej aprecjacji JPY. Teraz Suga powiedział, że premier był „źle zrozumiany i nie wyklucza interwencji”, jeżeli rynek będzie zmierzać jedną stronę.

Na razie jednak interwencja nie została przeprowadzona i według ekonomistów ankietowanych przez agencję Bloomberg niewykluczone, że nie nastąpi, dopóki para USD/JPY będzie się utrzymywać powyżej poziomu 105. Dalsza aprecjacja jena w relacji do dolara osłabia amerykańską walutę również globalnie, co między innymi powoduje względnie wysokie wyceny EUR/USD. Z kolei, gdyby doszło do działań ze strony BoJ, wtedy można oczekiwać wyraźniejszej aprecjacji USD również do euro.

W kontekście funta mamy dziś odreagowanie jego deprecjacji w relacji do euro i powrót EUR/GBP w okolice 0.80. Jest to jeden z powodów lekkiego osunięcia się EUR/USD poniżej granicy 1.1400. Jednak sygnał ze strony brytyjskiej waluty wciąż nie jest wystarczający, by spowodować głębszy ruch na głównej parze walutowej.

Patrząc z kolei na sytuację na ropie naftowej, dzisiejsza sesja pokazuje wyhamowanie wyraźnej aprecjacji z zeszłego tygodnia. Utrzymywała ona zresztą notowania dolara pod presją, ze względu na przepływ kapitału z „zielonego” do walut krajów eksportujących surowce.

Rynek zaczyna także coraz poważniej dyskutować na temat niedzielnego spotkania producentów ropy w Dosze. Dziś napłynęły dwie informacje, ponownie zresztą sprzeczne ze sobą w wymowie. Irak ogłosił, że produkcja ropy w marcu wyniosła 4.55 miliona baryłek dziennie, co było najwyższą wartością w historii. Może to sugerować, że szanse na utrzymanie produkcji przez OPEC i Rosję na styczniowym poziomie, w celu ograniczenia nadpodaży, zmniejszają się.

Z kolei przedstawiciele Wenezueli twierdzą, że podstawowym celem spotkania w Dosze jest ustalenie limitu produkcji. Ponieważ rynek cały czas nie jest przekonany co do rezultatu negocjacji w Katarze, poniedziałkowe otwarcie na rynku ropy będzie prawdopodobnie naznaczone sporym elementem ryzyka. Jeżeli OPEC i Rosja zdecydują się na zamrożenie produkcji na poziomie ze stycznia, może to oznaczać znaczne wzrosty, być może przekraczające 10%. Z kolei, jeżeli spotkanie zakończy się brakiem porozumienia, wtedy można oczekiwać wydłużenia okresu notowań ropy poniżej 40 USD.

Biorąc pod uwagę wpływ powyższych czynników na EUR/USD oraz brak publikacji makroekonomicznych, czy wypowiedzi kluczowych przedstawicieli Fedu, najbliższe godziny na głównej parze walutowej prawdopodobnie będą się charakteryzować ograniczoną zmiennością, jeżeli nie zobaczymy interwencji ze strony BoJ.

Złoty odrabia straty

Od początku dzisiejszej sesji złoty odrabia straty z poprzedniego tygodnia. Warto jednak zauważyć, że ten ruch jest powiązany z globalną aprecjacją brytyjskiej waluty. Niewykluczone więc, że temat Brexitu będzie w kolejnych tygodniach równie ważny dla GBP co dla PLN, choć oczywiście fundamentalne skutki są zdecydowanie mniejsze dla polskiej, niż dla brytyjskiej gospodarki.

W kontekście przyszłych stóp procentowych warto zwrócić uwagę na publikację wypowiedzi Eryka Łona dla PAP i Jerzego Żyżyńskiego dla Bloomberga. Łon stwierdził, że „w sytuacji uporczywej presji deflacyjnej, możliwe jest poparcie przeze mnie jeszcze w tym roku co najmniej jednego wniosku o obniżenie stóp procentowych”.

Żyżyński z kolei uważa, że „cięcie jest pożądane”. Należy jednak poczekać z tą decyzją kilka miesięcy, do powołania nowego prezesa NBP, a także do oceny skutków wprowadzenia programu 500 plus oraz podatku bankowego.

Z obydwu wypowiedzi można wysnuć wniosek, że najbliższym terminem na cięcie mógłby być lipiec (nowa projekcja inflacji, nowy prezes). Jednak należy przy tym zauważyć, że głos zabrali dziś najbardziej gołębi przedstawiciele RPP. Pozostała ósemka lub siódemka, jeżeli odliczymy odchodzącego w czerwcu Belkę, cały czas jasno podtrzymuje stanowisko braku zmiany. Na razie więc szanse na cięcie są małe, co powinno działać stabilizująco na PLN.


Powyższy komentarz nie jest rekomendacją w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z 19 października 2005 roku. Został on sporządzony w celach informacyjnych i nie powinien stanowić podstawy do podejmowania decyzji inwestycyjnych. Ani autor opracowania, ani Cinkciarz.pl Sp. z o.o. nie ponoszą odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie informacji zawartych w niniejszym komentarzu. Kopiowanie bądź powielanie niniejszego opracowania bez pisemnej zgody Cinkciarz.pl Sp. z o.o. jest zabronione.

Powrót do listy wiadomości


Zobacz również: