Nowości

Komentarz walutowy z 14.03.2014

, autor:

Marcin Lipka

EUR/USD spada z rekordowych poziomów po wzroście awersji do ryzyka i komentarzach Mario Draghiego. Najbliższe dni mogą być dobrym testem dla euro jako bezpiecznej przystani. Brak przełomu w sprawach Ukrainy może spowodować, że poniedziałkowe notowania otworzymy powyżej 4.25 za euro.

Najważniejsze dane makro (czas CET – środkowoeuropejski). Szacunki danych makro są na podstawie informacji z Bloomberga, chyba że zaznaczono inaczej.

  • Brak danych które mogą znacznie wpłynąć na analizowane pary walutowe.

Spadki na EUR/USD. Polityka. Test dla euro

Mimo iż obecnie dane makro na rynkach nie robią większego wrażenia, warto chwilę poświecić wczorajszym odczytom z USA. Opublikowana w czwartek sprzedaż detaliczna była lepsza od prognoz i to zarówno „na headline”, jak i z wyłączeniem paliw oraz samochodów (odpowiednio +0.3% m/m vs oczekiwane +0.2% oraz +0.3% vs oczekiwane +0.1%). Lekko w dół została skorygowana wartość za poprzedni miesiąc, jednak był to skutek głównie mniejszej sprzedaży paliw. Pozytywnie wyróżniały się także cotygodniowe zasiłki dla bezrobotnych, gdzie odczyt na poziomie 315 tys. był o 15 tys. niższy niż oczekiwana ekonomistów. Na te dane EUR/USD jednak nie zareagował (mimo iż były niedźwiedzie) i cały czas utrzymywał się w granicach 1.3950. Wyraźniejszą awersję do ryzyka spowodowały dopiero komentarze Sekretarza Stanu USA podczas jego wystąpienia w amerykańskim Senacie. John Kerry twierdził, że na Rosję zostaną nałożone bardzo szybko „poważne sankcje”, jeżeli zdecyduje się na zajęcie terytorium Krymu. Po południu czasu europejskiego inwestorzy ze Stanów przypomnieli sobie także o słabszych danych z Chin oraz weekendowym referendum. Spowodowało to dość szybkie umocnienie się jena i przecenę amerykańskich indeksów. EUR/USD także spadał i przekroczył nawet poziom 1.3900 w dół przed godziną 18.00

Znacznie bardziej gwałtowny ruch obserwowaliśmy nieco później, kiedy zostało opublikowane wystąpienie szefa EBC. Mario Draghi powiedział w Wiedniu, że „różnica w oprocentowaniu pomiędzy strefą euro, a pozostałą częścią świata prawdopodobnie spadnie (to akurat nie jest nic nowego, gdyż rynek zakłada pierwsze podwyżki w USA w połowie 2015, a w strefie euro dopiero w 2016 roku), co powinno powodować presje spadkową na wspólną walutę, jeśli wszystkie inne czynniki pozostaną niezmienione”. Dodał także, że „wzmocnie się euro przez ostatnie półtora roku rzeczywiście miało poważny wpływ na niski odczyt inflacji i, biorąc pod uwagę obecny poziom inflacji, staje się (kurs euro – przyp. aut.) coraz ważniejszy w naszej ocenie stabilności cen”. Zwłaszcza druga część ostatniego zdania jest ważna, gdyż jasno wskazuje „winowajcę” niskiego poziomu inflacji. Pozostaje więc pytanie, czy fakt ten popchnie EBC do poluzowania polityki pieniężnej. Na razie raczej nie, biorąc pod uwagę komunikat i wypowiedzi Draghiego po ostatnim posiedzeniu banku. Jednak gdybyśmy mieli do czynienia z dalszą wyraźną aprecjacją wspólnej waluty (przynajmniej dwie, trzy figury powyżej 1.40), wtedy można się spodziewać konkretnej reakcji. Na wypowiedziane w Wiedniu słowa szefa EBC EUR/USD zareagował spadkiem około 50 pipsów, jednak ta reakcja byłaby słabsza w przypadku neutralnych nastrojów na rynku.

Wczoraj pisałem o ważnym, rozpoczynającym się w piątek, spotkaniu pomiędzy Sekretarzem Stanu USA i ministrem spraw zagranicznych Rosji w Londynie. Prasa zagraniczna jest dość powściągliwa w kreśleniu hipotetycznych propozycji, jakie USA mogą składać Rosji. Jednak podpowiedzią, w jakim kierunku mogą zmierzać dyskusje, jest cytowana przez „Washington Post” wypowiedź Johna Kerry'ego, który stwierdził, że będzie naciskał Rosję na zaakceptowanie „czegoś nie całkiem/nie do końca oznaczającego pełną aneksję” Krymu. Można więc założyć, że Zachód powinien uznać szeroką autonomię półwyspu (być może nawet niepodległość), jeżeli Rosja zobowiąże się nie włączać tego terytorium (przynajmniej formalnie) pod zarząd Kremla. Gdyby tak się stało rynki walutowe (zwłaszcza te rozwijające wraz z rublem się powinny pozytywnie zareagować). Jedną z optymistycznych informacji (w gąszczu negatywnych) były także wieczorne doniesienia Reuters'a, że Rosja, według informacji przedstawionych przez szwajcarską delegację, zaakceptowała misję OBWE na terenie całej Ukrainy (łącznie z Krymem).

Reasumując, jeżeli otrzymamy jakieś pozytywne rozwiązania dotyczące kwestii Krymu (po spotkaniu Kerry-Ławrow), wtedy można spodziewać się odreagowania na aktywach powiązanych z apetytem na ryzyko (głównie akcje oraz waluty EM). Z drugiej strony, w przypadku braku konkretnych propozycji i dalszej eskalacji konfliktu najbardziej powinny zostać przecenione instrumenty z naszej części Europy (giełdy i waluty krajów rozwijających się, a zwłaszcza rubel). Warto również obserwować, jak będzie zachowywać się EUR/USD i to niezależnie od tego, czy otrzymamy przełom w sprawie dotyczącej Ukrainy. Jeżeli będziemy utrzymywać się w granicach obecnej zmienności (powyżej 1.3850) w przypadku braku pozytywnego rozwoju sytuacji lub powrócimy powyżej 1.3900 po przedstawieniu jakiegoś wyjścia z impasu, to w krótkim terminie szanse na nowe rekordy euro-dolara znacznie rosną. Na koniec także ciekawostka z Reuters'a. W jednej z depesz agencji informacyjnej pojawiła się notatka, że „amerykańskie indeksy spadły ponad 1%, a straty przyśpieszyły po doniesieniach, że myśliwce F-16 ze Stanów Zjednoczonych wylądowały w Łasku, w centralnej Polsce”. Widać, że czasami nawet renomowane i bezstronne źródła ulegają emocjom i chęci wytłumaczenia każdej zmiany na rynku.

Najważniejsze doniesienia zza wschodniej granicy

Złoty w czwartek po południu negatywnie zareagował na informacje dotyczące Krymu, a wyraźny wzrost awersji do ryzyka (spadki na giełdach, wzmocnienie się jena) spowodował, że testowaliśmy już poziomy w granicach 4.24 za euro. Jeszcze szybszą przecenę obserwowaliśmy na parze USD/PLN która, ze względu na spadki EUR/USD, poszybowała w granice 3.06. Dziś sytuacja nieco się uspokoiła, ale rynek wyraźnie czeka na pewien postęp w negocjacjach pomiędzy Rosją a Zachodem.

O godzinie 14.00 otrzymamy dane o inflacji z Polski. Niezależnie jednak od odczytów, rynek złotego nie powinien na nie zareagować. Polityka pieniężna na najbliższe klika miesięcy została jasno określona przez wydłużenie forward guidance do końca 3 kwartału 2014, a także poprzez wyraźne sugestie Marka Belki, że stopy procentowe pozostaną na niezmienionym poziomie przez cały 2014 rok.

Reasumując, rynek w najbliższych godzinach powinien skupiać się na informacjach płynących z dyplomatycznych negocjacji pomiędzy Johnem Kerry i Ławrowem. W przypadku osiągnięcia konsensusu złoty powinien kierować się w kierunku 4.20 za euro. Z kolei brak porozumienia skutkować będzie tym, że poniedziałkowe notowania rozpoczniemy najprawdopodobniej powyżej 4.25 na EUR/PLN.

Spodziewane przedziały par złotowych w zależności od kursu EUR/USD:

Kurs EUR/USD 1.3750-1.3850 1.3850-1.3950 1.3650-1.3750
Kurs EUR/PLN 4.2000-4.2400 4.2000-4.2400 4.2000-4.2400
Kurs USD/PLN 3.0500-3.0900 3.0300-3.0700 3.0800-3.1200
Kurs CHF/PLN 3.4600-3.5000 3.4600-3.5000 3.4600-3.5000

Spodziewane poziomy kursu GBP/PLN w zależności od GBP/USD:

Kurs GBP/USD 1.6750-1.6850 1.6850-1.6950 1.6650-1.6750
Kurs GBP/PLN 5.0500-5.0900 5.0700-5.1100 5.0300-5.0700

Powyższy komentarz nie jest rekomendacją w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z 19 października 2005 roku. Został on sporządzony w celach informacyjnych i nie powinien stanowić podstawy do podejmowania decyzji inwestycyjnych. Ani autor opracowania, ani Cinkciarz.pl Sp. z o.o. nie ponoszą odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie informacji zawartych w niniejszym komentarzu. Kopiowanie bądź powielanie niniejszego opracowania bez pisemnej zgody Cinkciarz.pl Sp. z o.o. jest zabronione.

Powrót do listy wiadomości


Zobacz również: