Nowości

Komentarz walutowy z 16.05.2016

, autor:

Marcin Lipka

Słabsze dane z Chin w niewielkim stopniu pogarszają globalne nastroje. Ropa znowu wyżej, a Goldman Sachs oczekuje mniejszej podaży i większego popytu w krótkim terminie. Moody’s zostawia rating na niezmienionym poziomie i obniża tylko perspektywę. Złoty zauważalnie zyskuje na wartości. To już koniec obaw o rating w tym roku?

Najważniejsze dane makro (czas CET – środkowoeuropejski). Szacunki danych makro są na podstawie informacji z Bloomberga, chyba że zaznaczono inaczej.

  • Brak danych makro, które mogą zauważalnie wpłynąć na analizowane pary walutowe.

Słabsze dane z Chin

Wszystkie opublikowane dane z Chin były słabsze od oczekiwań. Produkcja przemysłowa w kwietniu wrosła o 6.0% r/r, przy oczekiwaniach rynkowych na poziomie 6.5% r/r. Natomiast sprzedaż detaliczna w porównaniu z ubiegłym rokiem, była wyższa o 10.1% (konsensus 10.6%). Również inwestycje nie sprostały szacunkom ekonomistów i podniosły się o 10.5 % r/r, podczas gdy przewidywano +11.0%.

W rezultacie wyliczany przez agencję informacyjną Bloomberg odczyt PKB w ujęciu miesięcznym, spadł w kwietniu z poziomu +7.1% r/r zanotowanym w marcu, do 6.9% r/r. Warto jednak w tym momencie przypomnieć, że w ostatnim czasie chińskie władze coraz szerzej zaczęły ostrzegać, że wzrost gospodarczy nie może w zbyt dużym stopniu opierać się na rosnącym kredycie, gdyż stwarza to ryzyko powstania kryzysu finansowego.

Niewykluczone więc, że Pekin będzie powstrzymać się przed kolejnymi cięciami stóp procentowych, czy obniżaniu stopy rezerw obowiązkowych dla banków. Tym sposobem bieżący rozwój może być nieco wolniejszy, co jednak w dłuższym terminie i po transformacji gospodarki (z tej opartej o eksport na taką, która w większym stopniu uzależniona jest od konsumpcji wewnętrznej), może być odbierane pozytywnie. Zarówno giełda w Szanghaju, jak i juan zareagowały spokojnie na publikacje, nie notując wyraźniejszych zmian podczas azjatyckiej sesji.

Ropa najpierw wyżej potem niżej, według „GS”

Od początku tygodnia ropa kontynuuje wzrosty. WTI wyceniane jest powyżej 47 USD za baryłkę, a Brent przekracza 48.5 USD. W obu przypadkach są to najwyższe poziomy od listopada ubiegłego roku. Jednym z elementów wspierającym dzisiejsze notowania może być raport Goldman Sachs, w którym ekonomiści zwracają uwagę, że już w bieżącym kwartale popyt na ropę może przewyższyć podaż, ze względu na kanadyjskie pożary i ataki na rurociągi w Nigerii. Według „GS” zaburzenia produkcji w ostatnich tygodniach mogły obniżyć wydobycie o 1.5-2.0 miliona baryłek dziennie.

Goldman podniósł również średnią ceną ropy na drugą połowę 2016 roku z 45 USD do 50 USD za baryłkę. Co ciekawe jednak, bank inwestycyjny szacuje, że na początku 2017 roku rynek znowu powróci do globalnej nadpodaży. Według „GS” nastąpi to ze względu na „wyższą od oczekiwań produkcję z USA, Morza Północnego, Iraku oraz Iranu”. W rezultacie Goldman Sachs oczekuje, że w pierwszym kwartale 2017 WTI będzie na poziomie 45 USD, podczas gdy w marcu szacowano jej cenę na ten okres w granicach 55 USD za baryłkę.

Rynek zagraniczny w kilku zdaniach

Po zeszłotygodniowych lepszych od oczekiwań danych z USA oraz jastrzębim komentarzom ze strony Erica Rosengrena, rynek walut powinien skupiać się w nadchodzących dniach na wtorkowych odczytach inflacji, publikacji z sektora nieruchomości oraz kwietniowej produkcji przemysłowej. Ważna może być także jutrzejsza dyskusja Johna Williamsa oraz Dennisa Lockharta na temat sytuacji gospodarczej, organizowana przez Politico. Jeżeli dane będą względnie dobre, a przedstawiciele FOMC podtrzymają czwartkowy pogląd Rosengrena, to już w środę dolar może być zauważalnie silniejszy niż obecnie, co również powinno sprowadzić w dół EUR/USD.

Rating bez zmian, perspektywa negatywna

Złoty oraz rynek obligacji zareagowały pozytywnie na informację Moody’s o utrzymaniu ratingu na niezmienionym poziomie i obniżeniu jedynie jego perspektywy z neutralnej na negatywną. Przed południem EUR/PLN spadał w okolice 4.37, frank był nieco powyżej 3.95 zł, a rentowności 10-letniego polskiego długu obniżyły się w porównaniu z piątkowymi notowaniami o około 8 punktów bazowych (do 2.93 %).

Moody’s uzasadnił swoją decyzję nieco inaczej niż Standard & Poor’s w styczniu. Podzielił ją na dwie kategorie – te związane z oczekiwaną sytuacją fiskalną oraz powiązane z klimatem inwestycyjnym. Uzasadniając zmianę perspektywy, w tej pierwszej kategorii znalazły się dodatkowe wydatki związane z programem 500 plus (23 miliardy w 2017 roku), a także plany podniesienia kwoty wolnej od podatku oraz obniżenia wieku emerytalnego. Agencja negatywnie oceniła również zmiany w regule wydatkowej.

Z kolei w grupie powiązanej z „klimatem inwestycyjnym”, znalazły się między innymi plany przewalutowania kredytów we frankach, które mogą mieć „wyraźny wpływ na podaż kredytu z konsekwencjami dla prywatnej konsumpcji oraz inwestycji”, jeżeli zostaną zrealizowane. Natomiast w kontekście sporu z Trybunałem Moody’s zauważa, że „kryzys ma potencjał, by wpłynąć na postrzeganie przez inwestorów praworządności (parametru ratingu – przyp. aut), a tym samym ich skłonność do inwestowania”.

Koniec ratingowej dyskusji?

Zgodnie z kalendarzem przedstawionym przez trzy wiodące agencje, Standard & Poor’s dokona przeglądu polskiego ratingu 1 lipca oraz 2 grudnia, Fitch 15 lipca, a Moody’s 9 września. Teoretycznie może to oznaczać, że w tym roku polska wiarygodność kredytowa może być weryfikowana jeszcze wielokrotnie.

Ryzyko negatywnego rozwoju sytuacji jest jednak względnie ograniczone, jeżeli sytuacja zewnętrzna będzie neutralna, a obecna administracja nie będzie zwiększać wydatków. Warto także zauważyć, że Fitch potwierdził rating w styczniu, stąd jego redukcja w połowie lipca jest mało prawdopodobna.

Również, jeżeli chodzi o decyzje Moody’s oraz Standard & Poor’s, ryzyko cięcia w najbliższych miesiącach nie jest dramatycznie duże. Przyjmuje się, że istnieje mniej więcej 33% prawdopodobieństwa, że przy perspektywie pozytywnej lub negatywnej, nastąpi zmiana samego ratingu w horyzoncie czasowym od roku do dwóch lat. Jeżeli więc dodatkowe ryzyka wymienione przez Moody’s nie będą się materializować, a wzrost gospodarczy utrzyma się blisko poziomu 3.5% r/r, wtedy do końca roku wiarygodność kredytowa Polski w ocenie trzech głównych agencji prawdopodobnie nie ulegnie zmianie.


Powyższy komentarz nie jest rekomendacją w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z 19 października 2005 roku. Został on sporządzony w celach informacyjnych i nie powinien stanowić podstawy do podejmowania decyzji inwestycyjnych. Ani autor opracowania, ani Cinkciarz.pl Sp. z o.o. nie ponoszą odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie informacji zawartych w niniejszym komentarzu. Kopiowanie bądź powielanie niniejszego opracowania bez pisemnej zgody Cinkciarz.pl Sp. z o.o. jest zabronione.

Powrót do listy wiadomości


Zobacz również: