Nowości

Komentarz walutowy z 17.06.2016

, autor:

Marcin Lipka

Funt zauważalnie odreagowuje ostatnie spadki, a ryzyko Brexitu nieco maleje po wydarzeniach Birstall. Japońskie ministerstwo finansów za skoordynowanym działaniem przeciwko umocnieniu jena. Dzisiejsze dane makroekonomiczne z Polski prawdopodobnie będą miały niewielki wpływ na PLN, niezależnie od ich wyniku.

Najważniejsze dane makro (czas CET – środkowoeuropejski). Szacunki danych makro są na podstawie informacji z Bloomberga, chyba że zaznaczono inaczej.

  • 14.00: Sprzedaż detaliczna z Polski za maj (szacunki: +5.6% r/r).
  • 14.00: Produkcja przemysłowa z Polski za maj (szacunki: +4.6%).
  • 14.30: Pozwolenia na budowę oraz rozpoczęte inwestycje w sektorze nieruchomości (szacunki: odpowiednio 1.145 miliona oraz 1.15 miliona; dane sezonowo wyrównane anualizowane).

Co sugeruje nam wczorajsze zachowanie rynków?

Wczorajsze notowania na globalnych rynkach jasno pokazały, co kreuje ruchy na obligacjach, akcjach czy rynku walutowym. Szczególnie warte zainteresowania jest zachowanie amerykańskiego dolara wczesnym popołudniem.

W czwartek pojawiły się dwa sondaże telefoniczne dotyczące brytyjskiego referendum. Oba potwierdziły trendy z ostatnich dni, które sugerują zwiększające się prawdopodobieństwo Brexitu. Na 5 badań przeprowadzonych tradycyjną metodą tylko jedno wskazało przewagę zwolenników status quo, a pozostałe 4 sugerują przewagę przeciwników pozostania w UE, na poziomie od 1 do 6 punktów procentowych. Według portalu whatukthinks.org średnia z ostatnich 6 badań, do której wliczają się 4 sondaże telefoniczne, pokazuje, że 52% ankietowanych opowiada się przeciwko Unii, a 48% jest za.

Ta informacja zaczęła coraz bardziej ciążyć na zachowaniu szerokiego rynku. Można było również zaobserwować szeroki przepływ kapitału do dolara amerykańskiego i to nie tylko z funta, ale również z euro, a nawet z franka. Jedynie jen utrzymał większość wcześniejszych wzrostów. Może to również pokazywać, że część kapitału jest mniej skłonna, by angażować się we franka, gdyż SNB prawdopodobnie jest względnie dobrze przygotowany na hipotetyczny Brexit.

Stąd niewykluczone, że jeżeli w przyszły tydzień będzie pokazywać utrzymującą się przewagę przeciwników EU, to dolar i jen będą większymi beneficjentami niż frank. Bardzo dużo natomiast zmieniło się na rynku, gdy okazało się, że zmarła postrzelona posłana Partii Pracy Jo Cox. Była ona aktywną zwolenniczką utrzymania Wielkiej Brytanii w strukturach EU.

„Financial Times” pisze, powołując się na wywiad BBC przeprowadzony ze świadkiem zdarzenia, że ujęty przez policję mężczyzna miał krzyczeć „Britain first” lub „put Britain first” (Wielka Brytania przede wszystkim). „FT” pisze, że „Britain First” to „skrajnie prawicowa partia nawołująca do Brexitu”.

Dramatyczne wydarzenia spowodowały, że oba obozy wstrzymały kampanię. Dodatkowo również dziś prawdopodobnie nie pojawi się żaden sondaż. Według agencji Reuters publikacja badania opinii publicznej przeprowadzonego przez BMG/Herald, zamiast ukazać się w piątek, zostanie opublikowane dopiero jutro.

Powyższa sytuacja zmieniła również znacznie notowania bukmacherów. Według obliczeń Oddschecker oraz Bloomberg, prawdopodobieństwo Brexitu spadło z ponad 43% do 36%. W tym momencie oczywiście niezmiernie trudno przewidzieć, czy wczorajsze wydarzenia będą miały fundamentalny wpływ na wynik referendum, ale prawdopodobnie przynajmniej utrudnią prowadzenie kampanii przez obóz przeciwników EU.

Na rynku również można było zaobserwować znaczne zmiany w czwartek wieczorem. Dolar oddał praktycznie wszystko, co zyskał w relacji do funta czy euro. Również amerykańska giełda wzrosła o ponad 1% od minimów.

Reasumując, gdyby przez weekend okazało się, że sondaże nadal pokazują przewagę zwolenników Brexitu, można oczekiwać, że to jednak dolar i jen będzie największym beneficjentem przepływu kapitału. Wartość franka także powinna rosnąć, ale w mniejszym stopniu niż ostatnio. Pod presją oczywiście powinien być funt. Również euro prawdopodobnie będzie wyprzedawane, gdyż Brexit to także większy wzrost ryzyka systemowego dla całej Unii, a więc również strefy euro.

Z kolei, gdyby w związku z wczorajszymi wydarzeniami zwolennicy Brexitu zaczęli tracić poparcie lub kampania Camerona nabrała rozpędu, wtedy nawet jeszcze przed samym głosowaniem funt może zauważalnie zyskać na wartości.

Japonia domaga się interwencji?

Od początku miesiąca jen wzmocnił się do dolara oraz euro o ponad 6%. Japonia natomiast od miesięcy walczy ze zbyt silną walutą. Przejawiało się to również w dzisiejszych komentarzach ministra finansów. Taro Aso powiedział, że w kontekście rynku walutowego „gwałtowne zmiany nie są pożądane i jest bardzo ważne, by kursy były stabilne. Chciałbym skoordynować działania z innymi krajami”. Aso również wspomniał, że chciałby, aby „spekulacyjne ruchy zostały powstrzymane”.

Jednak jak przypomina agencja Bloomberg, sekretarz skarbu USA niedawno sugerował, że poprzeczka jest względnie wysoko, jeżeli chodzi i możliwą interwencję stabilizującą waluty. Choć wtedy para USD/JPY była w okolicach 110, a teraz jest na poziomie 104, to jednak prawdopodobnie ruchy te nie są na tyle wyraźne, by doprowadzić do nadzwyczajnych działań.

Dodatkowo, być może komentarze Aso miały na celu zniechęcenie kapitału spekulacyjnego do wykorzystania obecnych trendów na kilka dni przez brytyjskim referendum lub miały dać sygnał, że gdyby doszło do Brexitu, wtedy niewykluczone jest skoordynowane działanie wiodących banków centralnych. Ogólnie jednak, biorąc pod uwagę wcześniejsze wydarzenia, takie jak chociażby rezygnację z utrzymywania EUR/CHF powyżej 1.20, nawet jeżeli dochodzi do współpracy pomiędzy poszczególnymi instytucjami, to i tak bardzo trudno uniknąć silnych krótkotrwałych zaburzeń.

Zbyt pesymistycznie na złotym?

Zmiany na szerokim rynku sugerujące nieco zmniejszające się ryzyko Brexitu pozwoliły spaść EUR/PLN poniżej 4.42, a frank osiągnął 4.06, czyli 7 groszy mniej niż podczas szczytów czwartkowej sesji. Jednak już przed południem złoty znowu zaczął się osłabiać i EUR/PLN testował okolice 4.45.

To dzisiejsze osłabienie się PLN powinno być raczej krótkotrwałe, jeżeli ryzyko Brexitu będzie się zmniejszać i bardziej prawdopodobny byłyby powrót w okolice 4.40, jeszcze przed samym referendum, niż wyjście powyżej 4.45, nawet biorąc pod uwagę ogólną niepewność. Oczywiście, jeżeli sondaże będą nadal niekorzystne dla zwolenników EU, wtedy złoty będzie tracił na wartości, zwłaszcza że na rynku jest coraz więcej opinii i analiz, że nasza waluta może być wyjątkowo narażona na opuszczenie Unii przez Wielką Brytanie.

Po południu na rynek napłyną dane o produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej. Jednak praktycznie niezależnie od ich wyniku, powinny mieć marginalny wpływ na PLN. W najbliższych dniach powinno jedynie liczyć się rosnące bądź malejące ryzyko Brexitu.


Powyższy komentarz nie jest rekomendacją w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z 19 października 2005 roku. Został on sporządzony w celach informacyjnych i nie powinien stanowić podstawy do podejmowania decyzji inwestycyjnych. Ani autor opracowania, ani Cinkciarz.pl Sp. z o.o. nie ponoszą odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie informacji zawartych w niniejszym komentarzu. Kopiowanie bądź powielanie niniejszego opracowania bez pisemnej zgody Cinkciarz.pl Sp. z o.o. jest zabronione.

Powrót do listy wiadomości


Zobacz również: