Nowości

Komentarz walutowy z 18.08.2016

, autor:

Marcin Lipka

Dolar słabszy po publikacji zapisu z lipcowego posiedzenia Rezerwy Federalnej. Dobre dane o sprzedaży detalicznej mogą pozwolić funtowi odrobić część strat związanych z Brexitem. Złoty nieco zyskuje na wartości do głównych walut. Funt coraz bliżej granicy 5.00.

Najważniejsze dane makro (czas CET – środkowoeuropejski). Szacunki danych makro są na podstawie informacji z Bloomberga, chyba że zaznaczono inaczej.

  • 14.00: Produkcja przemysłowa z Polski za lipiec (szacunki: +0.9% r/r).
  • 14.00: Sprzedaż detaliczna z Polski za lipiec (szacunki: +3.4%).
  • 14.30: Cotygodniowe wnioski o zasiłki dla bezrobotnych w USA (szacunki: 265 tys.).
  • 16.00: Wystąpienie Williama Dudley'a, szefa nowojorskiego oddziału Rezerwy Federalnej.
  • 22.00: Wystąpienie Johna Williamsa, szefa oddziału Fedu z San Francisco.

Fed się nie śpieszy

Przed publikacją wczorajszych „minutes” można było oczekiwać, że przekaz z Rezerwy Federalnej może być nieco bardziej jastrzębi niż poprzednio. W znacznej części wyjaśniły się przecież dwie kwestie, które powstrzymywały Fed przed bardziej zdecydowaną sugestią dotyczącą podwyżki stóp procentowych. Rynek dość szybko ustabilizował się po brytyjskim referendum, a liczba nowych miejsc pracy w sektorze pozarolniczym powróciła do wcześniejszego trendu po czerwcowym spadku.

Rzeczywiście oba elementy znalazły się w przekazie Fedu i mogły nawet przyczynić się do faktu, iż początkowo nawet dolar nieco zyskał na wartości. Niejednoznaczna reakcja inwestorów tuż po godzinie 20.00 naszego czasu była również spowodowana dość szeroką dyskusją wśród amerykańskich bankierów centralnych, na temat przyszłej kondycji inflacji, aktywności gospodarczej USA czy sytuacji zewnętrznej.

Z tej trochę chaotycznej debaty, gdzie praktycznie każdy pogląd napotyka na kontrargument, wypływa jednak jeden wniosek. Ci przedstawiciele Fedu, którzy mają prawo głosu w kontekście stóp procentowych (obecnie 10), mają wyraźnie bardziej gołębie podejście do polityki pieniężnej niż ogół Rezerwy Federalnej biorący w dyskusji (17).

W rezultacie najważniejszym fragmentem w „minutes” jest następujące zdanie: „Członkowie (ci z prawem głosu – przyp. aut.) ogólnie zgodzili się, że przed wykonaniem kolejnego kroku w zmniejszaniu łagodzenia monetarnego, będzie rozważnie, by zgromadzić więcej danych w celu oceny kondycji rynku pracy oraz aktywności gospodarczej”. Ten główny pogląd można zestawić również z bardziej skrajnymi opiniami, także wewnątrz obozu z „prawem głosu”.

„Dwóch przedstawicieli FOMC dodatkowo chce poczekać na więcej dowodów, że inflacja wzrośnie do 2 procent”. To można uznać za nieco bardziej gołębie i wydłużające okres niskich stóp procentowych. Z kolei, „niektórzy (prawdopodobnie trzech – przyp. aut.) oczekują, że prognozowana kondycja gospodarki uzasadnia podjęcie wkrótce kroku zmniejszania akomodacyjnej polityki pieniężnej”.

W rezultacie prawdopodobieństwo podniesienia stóp procentowych zarówno na wrześniowym lub listopadowym posiedzeniu Rezerwy Federalnej, pozostaje względnie małe. Byłoby ono znacznie większe, gdyby ostatni cytat został poparty przez większość głosujących członków. Tak się jednak nie stało, co powoduje, że najbliższym realnym terminem na zacieśnienie polityki pieniężnej przez amerykański Fed jest grudzień i to tylko w scenariuszu, kiedy dane makroekonomiczne będą względnie dobre, a gospodarka na świecie będzie rozwijać się blisko konsensusu głównych instytucji analitycznych.

Ogólnie więc wczorajszy przekaz Fedu jest negatywny dla dolara, czego dowodem jest np. powrót pary EUR/USD powyżej granicy 1.1300. Cały czas podtrzymujemy również nasz scenariusz, że amerykańska waluta powinna być względnie słaba przez kolejne tygodnie i ma szanse na wyraźniejsze umocnienie prawdopodobnie dopiero w czwartym kwartale. To umocnienie, podobnie zresztą jak zacieśnienie polityki pieniężnej przez Fed, jest uwarunkowane poprawą odczytów PKB, utrzymaniem dobrej kondycji rynku pracy oraz przynajmniej stabilnym poziomem inflacji bazowej.

Pozytywne zaskoczenie z Wielkiej Brytanii

Jeszcze pod koniec poprzedniego tygodnia zwracaliśmy uwagę, że dane o sprzedaży detalicznej mogą być elementem, który przynajmniej w krótkim terminie pozwoli funtowi na odreagowanie części ostatnich spadków. Popyt konsumentów okazał się jednak znacznie lepszy od konsensusu.

Sprzedaż wzrosła o 5.9% r/r, przy oczekiwaniach na poziomie 4.2% r/r. Optymizm nieco studzi wypowiedź szefa doradców ekonomicznych Narodowego Biura Statystycznego (ONS) Wielkiej Brytanii. Cytowany przez agencję Bloomberg Joe Grice powiedział, że „lepsza pogoda w tym roku mogła być głównym elementem powodującym, że sprzedaż ubrań i obuwia zachowywała się bardzo dobrze”. Zwrócił on także uwagę, że zagraniczni goście w związku z osłabieniem funta wydawali więcej. Przykładowo, sprzedaż zegarków i biżuterii wrosła w relacji r/r o ponad 16%.

Ogólnie jednak wraz z wczorajszymi publikacjami z rynku pracy, odczyty ze Zjednoczonego Królestwa na razie nie sugerują znacznego spowolnienia gospodarczego na Wyspach. Nie są także argumentem do dalszego łagodzenia polityki pieniężnej. Zatem najbliższe tygodnie mogą pozwolić funtowi odrobić część strat i spowodować powrót pary GBP/PLN powyżej granicy 5.00. W dłuższym terminie jednak, perspektywy dla funta pozostają negatywne i prawdopodobnie jeszcze do końca roku zobaczymy zarówno pogłębienie ostatnich minimów na szterlingu w relacji do dolara, jak i do złotego.

Złoty korzysta z lepszego sentymentu

Powrót słabszego dolara i wzrosty na amerykańskich parkietach powodują, że notowania EUR/PLN wracają w okolice 4.28, a para USD/PLN spada poniżej granicy 3.80. Teoretycznie te wartości mogą być nieco zaburzone przez dzisiejsze odczyty o sprzedaży detalicznej czy produkcji przemysłowej.

Dane jednak musiałyby znacznie odbiegać od konsensusu lub po ich wyrównaniu o liczbę dni roboczych i odsezonowaniu różnić się wyraźnie od ostatnich trendów, by spowodować silniejsze ruchy na PLN. Nie spodziewamy się więc, żeby ogólna wycena złotego uległa znacznej zmianie do końca tygodnia. Jedynie w kontekście funta można oczekiwać, że część globalnych graczy może zacząć redukować pozycje nastawione na spadek szterlinga, co zwiększa szansę powrotu powyżej granicy 5.00 na parze GBP/PLN.

 

Powyższy komentarz nie jest rekomendacją w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z 19 października 2005 roku. Został on sporządzony w celach informacyjnych i nie powinien stanowić podstawy do podejmowania decyzji inwestycyjnych. Ani autor opracowania, ani Cinkciarz.pl Sp. z o.o. nie ponoszą odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie informacji zawartych w niniejszym komentarzu. Kopiowanie bądź powielanie niniejszego opracowania bez pisemnej zgody Cinkciarz.pl Sp. z o.o. jest zabronione.

Powrót do listy wiadomości


Zobacz również: