Nowości

Komentarz walutowy z 19.02.2016

, autor:

Marcin Lipka

Sprzeczne sygnały z Rezerwy Federalnej zwiększają rozdźwięk opinii wewnątrz FOMC. Ciekawy przykład meksykańskiego peso. Złoty pozostaje względnie stabilny – euro poniżej 4.40, a frank za mniej niż 4.00.

Najważniejsze dane makro (czas CET – środkowoeuropejski). Szacunki danych makro są na podstawie informacji z Bloomberga, chyba że zaznaczono inaczej.

  • 14.30: Inflacja CPI z USA (minus 0.1% m/m; +1.3% r/r; z wyłączeniem paliw i żywności +2.1%).

Williams nieoczekiwanie jastrzębi

W czwartkowym komentarzu poświęciliśmy sporo miejsca Jamesowi Bullardowi. Przedstawiciel Fedu z St. Louis był względnie gołębi, mimo iż tak naprawdę od kilku kwartałów jest odbierany jako lekko jastrzębi, po zasugerowaniu wcześniejszego zacieśniania polityki pieniężnej USA. Dziś natomiast warto zwrócić uwagę na wystąpienie Johna Williamsa, który z kolei może być odbierany w obecnej sytuacji jastrzębio, mimo iż wcześniej reprezentował neutralne/lekko gołębie podejście.

Szef Fedu z San Fracisco podkreślał przede wszystkim dobrą kondycję amerykańskiej gospodarki, zwracając uwagę na pełne zatrudnienie w USA oraz zwiększające się wynagrodzenia. Podkreślał również fakt, iż niższa inflacja wynika przede wszystkim ze spadku cen surowców oraz silniejszego dolara. Wyraził również silne przekonanie, że „jesteśmy na drodze osiągnięcia celu inflacyjnego”.

Williams zauważał również, że „gospodarka to nie giełda”. Zmniejszał także wagę zagrożeń zewnętrznych, twierdząc, że w latach 90-tych „przepłynęliśmy przez azjatycki kryzys”. Podsumowując wystąpienie, przedstawiciel FOMC mówił: „Nadal oczekuję wzrostu amerykańskiego PKB na poziomie 2.25% w 2016 r. Nadal oczekuję spadku bezrobocia do poziomu około 4.5% pod koniec roku. I nadal widzę inflację zmierzającą w kierunku naszego 2 – procentowego celu w perspektywie dwóch najbliższych lat”.

Wystąpienie Williamsa zwiększa niepewność dotyczącą przyszłych ruchów Rezerwy Federalnej. Wczoraj zwracaliśmy uwagę, że jeżeli Bullard staje się coraz bardziej gołębi, to pozostali członkowie również powinni być mniej chętni podnosić stopy procentowe. Jednak ta prawidłowość wcale nie musi być aktualna i marcowe posiedzenie FOMC może być mniej gołębie, niż wynikałoby z wypowiedzi niektórych przedstawicieli Fedu. Fakt ten paradoksalnie wcale nie musi zostać od razu odebrany jako element wzmacniający dolara, gdyż zbyt jastrzębi przekaz może popsuć sentyment globalny i spowodować wyprzedaż na rynku kapitałowym, która z kolei pociągnie za sobą USD w dół.

Meksykański przypadek

Do interesujących wydarzeń dochodzi od początku grudnia na meksykańskim peso (MXN). Do środowego popołudnia waluta ta straciła przez dwa i pół miesiąca ponad 15% wartości do dolara. Co warto podkreślić, w tym czasie dolar nie zyskiwał na rynku globalnym. Większych powodów do niepokoju nie było widać w realnej gospodarce.

Bezrobocie jest blisko najniższych poziomów od kryzysu (4.4%), w ubiegłym roku PKB wzrosło o 2.5%, sprzedaż detaliczna o 5.7% r/r, a produkcja przemysłowa za grudzień zwiększyła się o 2.5% r/r. Wskaźnik wyprzedzający przemysł (PMI) jest również powyżej okolic 52 punktów, czyli sugeruje dalszy rozwój tego sektora gospodarki.

Pewnym zagrożeniem dla peso był fakt, iż kraj jest producentem ropy naftowej. Jednak uzależnienie od cen surowców zmniejszyło się wyraźnie przez ostatnie lata i eksport ropy stanowi jedynie około 10% meksykańskiego handlu. Oczekiwano natomiast, że ożywienie w USA będzie działać stabilizująco na gospodarkę i walutę.

Polityka pieniężna była również względnie przewidywalna. Na początku grudnia bank centralny podniósł stopy procentowe o 25 punktów bazowych do 3.25%. Przez to różnica pomiędzy stopami Banxico i Fedu wynosi cały czas 3 punkty procentowe. Co więc spowodowało tak znaczną deprecjację waluty i decyzję o nagłym podniesieniu kosztów kredytu o 50 punktów bazowych, na niezaplanowanym posiedzeniu w środę?

Peso jest wykorzystywane przez globalny kapitał, jako wyznacznik wzrostu/spadku awersji do ryzyka, ze względu na jego znaczną płynność. Stąd, gdy sytuacja globalna się pogarszała, waluta traciła na wartości. Nie można również wykluczyć, że rozchwianie rynku wykorzystał także kapitał spekulacyjny. To prawdopodobnie przyczyniło się również do rekordowo niskiego kursu MXN w relacji do dolara i tak szybkiego tempa deprecjacji.

Tuż po podwyżce stóp procentowych MXN zyskało około 5% wartości. Bank centralny zapowiedział również, że może interweniować na rynku walutowym w celu stabilizacji kursu. Biorąc pod uwagę znaczne osłabienie peso, silne zaangażowanie banku centralnego oraz wciąż względnie stabilne perspektywy gospodarcze, prawdopodobnie ostatnie działania powinni zapobiec dalszej przecenie MXN, zwłaszcza jeżeli sytuacja globalna nie będzie się bardzo wyraźnie pogarszać.

Względna stabilizacja

Złoty powinien pozostawać uzależniony od sytuacji na rynku globalnym. Przy wzrostach na giełdach krajów rozwiniętych, euro wyrażone w złotym powinno być tańsze. Dodatkowo wszelkie sygnały zwiększające prawdopodobieństwo zwiększenia stymulacji monetarnej ze strefy euro również powinny wspierać ruch spadkowy zarówno na euro, jak i na franku.

Nadal więc nie należy wykluczyć zejścia EUR/PLN poniżej 4.35. Rośnie również prawdopodobieństwo, że w marcu CHF/PLN spadnie poniżej 3.95, zwłaszcza jeżeli SNB pozostanie gołębi i nie pozwoli na aprecjację franka w momencie rozszerzenia QE, czy obniżenia stóp procentowych przez EBC.


Powyższy komentarz nie jest rekomendacją w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z 19 października 2005 roku. Został on sporządzony w celach informacyjnych i nie powinien stanowić podstawy do podejmowania decyzji inwestycyjnych. Ani autor opracowania, ani Cinkciarz.pl Sp. z o.o. nie ponoszą odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie informacji zawartych w niniejszym komentarzu. Kopiowanie bądź powielanie niniejszego opracowania bez pisemnej zgody Cinkciarz.pl Sp. z o.o. jest zabronione.

Powrót do listy wiadomości


Zobacz również: