Nowości

Komentarz walutowy z 24.06.2016

, autor:

Marcin Lipka

Uspokojenie sytuacji po porannej panice na rynku walutowym może być złudne. Obecnie wydarzenia należy zakwalifikować do ryzyk systemowych porównywanych z kryzysem zadłużenia w strefie euro czy bankructwem Lehman Brothers. Złoty może być pod presją miesiącami.

Najważniejsze dane makro (czas CET – środkowoeuropejski). Szacunki danych makro są na podstawie informacji z Bloomberga, chyba że zaznaczono inaczej.

  • Brak danych makro, które mogą spowodować wyraźne zmiany na rynku walutowym.

Funt pod olbrzymią presją

Dziś rano mieliśmy do czynienia z historycznymi wydarzeniami na rynku walutowym. Brytyjski funt tracił do amerykańskiego dolara ponad 10%, a do japońskiego jena nawet 15%. To są zmiany, które praktycznie nigdy nie są obserwowane na płynnych kursach walut krajów rozwiniętych.

Panika na funcie, wyprzedaż na giełdach, przeceny surowców i przepływ kapitału do dolara oraz obligacji skarbowych państw z najwyższym ratingiem został spowodowany przez wiele nakładających się na siebie czynników.

Po pierwsze, ryzyko Brexitu było zdecydowanie niedoszacowane. Wielokrotnie pisaliśmy, że w kontekście Brexitu inwestorzy tylko i wyłącznie sugerują się notowaniami u bukmacherów. Zwracaliśmy uwagę, że są one jednak zaburzone przez przewidywania graczy, że Wielka Brytania pozostanie w UE, a nie odzwierciedlają realnego ryzyka wynikającego z sondaży.

Drugim elementem, który wywołuje presję na funta, jest już typowo fundamentalny. Wielka Brytania notuje znaczny deficyt na rachunku obrotów bieżących, który jest związany z ujemnym saldem handlu zagranicznego. Wynosi ono 4-5% PKB, czyli około 150 miliardów USD. Przez ostatnie lata było ono finansowane przez napływ inwestycji bezpośrednich (FDI). Teraz można oczekiwać ich dramatycznego spadku.

Oznacza to że deficyt albo będzie musiał zniknąć, albo być sfinansowany napływem kapitału portfelowego. Na ten drugi element raczej nie ma co liczyć, więc import z eksportem po prostu będą musiały się zbilansować. Najszybciej i najbardziej efektywnie to dostosowanie przebiega poprzez kanał waluty. Słabszy funt zmniejszy chęć do importu i zwiększy opłacalność eksportu.

Trzecim elementem są oczywiście kwestie polityczne. I nie chodzi o samo wystąpienie Wielkiej Brytanii z EU, ale o to, że Anglia zagłosowała za Brexitem, a Szkocja i Irlandia Północna wybrały pozostanie w Unii. Nawet jak nie dojdzie do podziału Wielkiej Brytanii, to ryzyko prawdopodobnie będzie ciążyć nad funtem przez długi czas.

W rezultacie zbyt optymistyczne podejście rynku, poważna nierównowaga na rachunku obrotów bieżących i obawy o podział Wielkiej Brytanii powodują, że ryzyka dla funta mogą się utrzymywać i dalsza presja, choć oczywiście nie tak silna jak dziś, prawdopodobnie będzie towarzyszyć brytyjskiej walucie przez długi czas.

Odbiór złotego przez rynek

Ostatnie tygodnie pokazały, że złoty był najbardziej po funcie narażony na zmieniające się ryzyko dotyczące Brexitu. Ostatnie godziny natomiast udowadniają, że również w przypadku realizacji tego negatywnego scenariusza złoty jest jedną z najbardziej poszkodowanych walut na świecie.

Jest to pochodna specyficznego położenia Polski w UE, jak i problemów, które pojawiły się ostatnio. Fundamentalnie Polska jest największym kwotowo beneficjentem środków Unii Europejskiej, natomiast Wielka Brytania była trzecim największym płatnikiem do Wspólnego budżetu.

Jeżeli nowe porozumienie pomiędzy UE a Wielką Brytanią nie będzie przewidywać wpłaty składki do unijnej kasy, wtedy Polska może stracić około 2 miliardy euro rocznie. Drugim fundamentalnym elementem jest korzystne dla nas saldo wymiany handlowej z Wielką Brytanią. Według danych GUS za rok 2015, nasz eksport na Wsypy przekracza o 30 miliardów złotych import ze Zjednoczonego Królestwa. Jeżeli Londyn zastosuje protekcjonistyczną politykę gospodarczą, wtedy ta nadwyżka zacznie topnieć, co jest negatywne nie tylko dla gospodarki, ale również bezpośrednio dla PLN.

Nie można również zapominać o ciążącej na Polsce perspektywie obniżenia ratingu czy napiętym budżecie na rok 2017. Suma tych wszystkich argumentów powoduje, że odreagowanie na złotym może być względnie krótkotrwałe i płytkie, natomiast później możemy powrócić od systematycznego osłabienia się krajowej waluty, zwłaszcza w relacji do euro czy do franka.

W krótkim terminie należy się także liczyć z działaniami spekulacyjnymi. Obecna sytuacja jest idealna dla funduszy chcących zarobić na zmianach kursowych, a ogólna słaba pozycja złotego będzie tylko potęgować ryzyko. Wtedy jednak należy liczyć się z interwencjami walutowymi, a jeżeli problem będzie dotyczyć również rynku globalnego, to do gry mogą wejść wiodące banki centralne świata, co dodatkowo zwiększy zakres ruchów w obie strony.


Powyższy komentarz nie jest rekomendacją w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z 19 października 2005 roku. Został on sporządzony w celach informacyjnych i nie powinien stanowić podstawy do podejmowania decyzji inwestycyjnych. Ani autor opracowania, ani Cinkciarz.pl Sp. z o.o. nie ponoszą odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie informacji zawartych w niniejszym komentarzu. Kopiowanie bądź powielanie niniejszego opracowania bez pisemnej zgody Cinkciarz.pl Sp. z o.o. jest zabronione.

Powrót do listy wiadomości


Zobacz również: