Nowości

Komentarz walutowy z 25.01.2016

, autor:

Marcin Lipka

Komunikat z Rezerwy Federalnej będzie wydarzeniem tygodnia. Publikacja Ifo z Niemiec słabsza od oczekiwań. Złoty pozostaje słaby w relacji do głównych walut, a EUR/PLN powraca w okolice 4.47.

Najważniejsze dane makro (czas CET – środkowoeuropejski). Szacunki danych makro są na podstawie informacji z Bloomberga, chyba że zaznaczono inaczej.

  • Brak danych makro, które mogą zauważalnie wpłynąć na analizowane waluty.

Fed znowu w centrum uwagi

Po dość zaskakującym posiedzeniu EBC w poprzednim tygodniu, na którym Mario Draghi zasygnalizował możliwość modyfikacji polityki monetarnej w strefie euro już na marcowym posiedzeniu, rynek powinien skupić się na środowym komunikacie Fedu.

Choć praktycznie nie ma szans na podwyżkę stóp procentowych za oceanem w styczniu, inwestorzy będą szukać elementów mogących zauważalnie zmniejszyć prawdopodobieństwo zacieśnienia monetarnego w marcu. Ponieważ obecna sytuacja związana z zamieszaniem w Chinach, przeceną na giełdach, czy wyprzedażą surowców przypominającą tę obserwowaną sierpniu ubiegłego roku, niektórzy uczestnicy rynku będą porównywać obecny komunikat z tym, opublikowanym we wrześniu.

Wtedy Fed zwracał uwagę, że „wydarzenia na rynku finansowym mogą osłabić aktywność ekonomiczną i w krótkim terminie spowodować dalszą presję spadkową na inflację”. Fed stwierdził, że „będzie monitorować wydarzenia za granicą”. Wydarzenia z lata 2015 r. spowodowały, że FOMC przesunął moment podniesienia stóp procentowych na kolejny kwartał.

Tym razem jednak jest mała szansa, by podobna sytuacja miała miejsce. Po pierwsze sam cykl zacieśnienia monetarnego dopiero się rozpoczął i trudno oczekiwać, że informacja o jego przerwaniu nastąpi zaledwie 6 tygodni po pierwszym od 10 lat podniesieniu stóp procentowych.

Po drugie sytuacja na amerykańskim rynku pracy jest wciąż bardzo dobra i ten fakt prawdopodobnie znajdzie się w środowym komunikacie. Po trzecie, w kolejnych tygodniach Fed będzie miał wiele okazji, by w razie potrzeby móc zasygnalizować rezygnację z marcowego zacieśnienia monetarnego. Jak przypomniał cytowany przez agencję Bloomberg Morgan Stanley, może to mieć miejsce podczas zaplanowanego na 10 lutego wystąpienia Janet Yellen przed Kongresem.

Stąd oczekiwania na względnie gołębi komunikat mogą nie zostać wypełnione, zwłaszcza że od 2016 roku prawo głosu uzyskali bardziej jastrzębi przedstawiciele regionalnych oddziałów Fedu. Niewykluczone więc, że styczniowy komunikat FOMC wywoła zauważalne wzmocnienie dolara w relacji do większości walut i spadki EUR/USD.

Gorszy odczyt Ifo

Dzisiejsza publikacja sentymentu niemieckich przedsiębiorców była zauważalnie gorsza od oczekiwań. Indeks Ifo spadł z poziomu 108.6 punktu do 107.3 punktu. Był to najniższy odczyt od lutego 2015, a także zdecydowanie poniżej ekonomistów ankietowanych przez agencję Bloomberg, gdzie konsensus kształtował się w graniach 108.4.

Według komunikatu Instytutu, subindeks przemysłu spadł do 12-miesięcznych minimów głównie ze względu na gorsze perspektywy dotyczące eksportu wyrobów przemysłu maszynowego i samochodowego. Pozostałe subindeksy – budowlany, rynku hurtowego oraz detalicznego – również były ogólnie słabsze. Jednak te zmiany były zdecydowanie mniej widoczne i trudno byłoby wyciągnąć wiarygodne wnioski tylko na ich podstawie.

Dość ważne będą kolejne odczyty PMI oraz Ifo. Jeżeli potwierdzą one rzeczywiste pogorszenie sentymentu, mogą pojawić się obawy o kondycję największej europejskiej gospodarki. Może to przełożyć się negatywnie również na polskie wskaźniki.

Nerwowość na złotym utrzymuje się

Nawet niewielkie pogorszenie się globalnego sentymentu dość szybko przekłada się na deprecjację krajowej waluty. Przed południem EUR/PLN powraca w okolice 4.47, czyli tylko 3-4 grosze poniżej 4-letnich rekordów słabości złotego. Inne wskaźniki również potwierdzają awersję do polskiego rynku.

Notowania CDSów (koszt ubezpieczenia polskiego długu) zbliżyły się do poziomów notowanych tuż po obniżeniu polskiego ratingu i osiągają ponad 2-letnie maksima. Co ciekawe, porównując rentowności rodzimego (3.1%) i węgierskiego (3.3%) długu widać, że premia za zakup 10-letnich obligacji skarbowych Węgier, w relacji do analogicznych papierów skarbowych emitowanych przez Polskę, jest najmniejsza od przynajmniej dekady i wynosi około 20 punktów bazowych (pb). Jeszcze w połowie 2015 roku wynosiła 100 pb, a we wrześniu 2014 r. 170 pb. Przy podobnych perspektywach inflacji oznacza to, że rynek zaczyna wyceniać węgierską wiarygodność kredytową w lokalnej walucie bardzo blisko wiarygodności polskiej.

Wciąż można więc oczekiwać, że przy pogorszeniu się sentymentu globalnego złoty dość szybko będzie tracił na wartości. Nie można wykluczyć ponownego przebicia okolic 4.51, czyli wyjścia na nowe 4-letnie maksima na parze EUR/PLN.


Powyższy komentarz nie jest rekomendacją w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z 19 października 2005 roku. Został on sporządzony w celach informacyjnych i nie powinien stanowić podstawy do podejmowania decyzji inwestycyjnych. Ani autor opracowania, ani Cinkciarz.pl Sp. z o.o. nie ponoszą odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie informacji zawartych w niniejszym komentarzu. Kopiowanie bądź powielanie niniejszego opracowania bez pisemnej zgody Cinkciarz.pl Sp. z o.o. jest zabronione.

Powrót do listy wiadomości


Zobacz również: