Nowości

Komentarz walutowy z 29.09.2016

, autor:

Marcin Lipka

Komunikaty po spotkaniu OPEC w Algierii zwiększają prawdopodobieństwo cięcia produkcji przez kartel w listopadzie. Które waluty mogą być beneficjentami wydarzeń na ropie? Złoty nieco słabszy niż wczoraj, ale raczej ze względu na komunikat Moody’s niż zmiany w „MF”.

Najważniejsze dane makro (czas CET – środkowoeuropejski). Szacunki danych makro są na podstawie informacji z Bloomberga, chyba że zaznaczono inaczej.

  • 14.30: Nowe zasiłki dla bezrobotnych w USA (szacunki: 260 tys.).

Zaskoczenie z Algieru

Jeszcze do godziny 18.00 wiele wskazywało, że spotkanie OPEC w Algierii zakończy się brakiem jakichkolwiek decyzji. Jednak wieczorem zaczęły napływać informacje, które wyraźnie podniosły notowania ropy naftowej, a także zauważalnie zwiększyły prawdopodobieństwo podjęcia bardziej konkretnych działań na posiedzeniu OPEC pod koniec listopada.

Najpierw inwestorzy dowiedzieli się, że Algieria przedstawiła propozycję cięcia produkcji na poziomie prawie 800 tys. baryłek dziennie. Największą część tego zobowiązania miała na siebie wziąć Arabia Saudyjska (prawie 450 tys.). Iran, Libia oraz Nigeria nie były wymienione w tym zestawieniu.

Do późnego wieczora nie było wiadomo, jak Kartel odniesie się do propozycji Algierii. Jednak tuż po godzinie 20.00 doniesienia Reuters i CNBC potwierdziły, że porozumienie zostało osiągnięte. Faktycznie jednak różniło się ono od propozycji Algierii. Po pierwsze, redukcja ma wynieść o 250 do 750 tys. baryłek. Po drugie, sama decyzja ma zostać podjęta dopiero 30 listopada w Wiedniu. Po trzecie, skala redukcji wydobycia dla poszczególnych krajów nie jest jasna. Ma to zostać ustalone dopiero za dwa miesiące. Iran, Nigeria czy Libia prawdopodobnie będą jednak zwolnione z ograniczeń.

Co więc spowodowało nagłą zmianę podejścia Arabii Saudyjskiej i jej sojuszników w OPEC? Prawdopodobnie jest to fakt, że bilansowanie się rynku przebiega wolniej, niż oczekiwano. Gdyby faktycznie doszło do zmniejszenia wydobycia o około 500 tys. baryłek dziennie, wtedy nadpodaż powinna się zakończyć już na przełomie 2016/2017. Oczywiście jest ryzyko, że OPEC finalnie nie dogada się w listopadzie lub jego członkowie będą dość szybko łamali jego ustalenia porozumienia.

Z drugiej jednak strony biorąc pod uwagę, że i tak popyt na ropę rośnie w tempie przynajmniej miliona baryłek na dzień każdego roku, to nawet przy braku redukcji podaży rynek prawdopodobnie rzeczywiście zbilansowałby się w drugiej części 2017 roku. W rezultacie OPEC prawdopodobnie chciał uniknąć ryzyka spadku cen ropy w okresie przełomu roku, np. gdyby zima była łagodna i popyt na surowce energetyczne byłby jeszcze mniejszy od oczekiwań.

Można również stwierdzić, że jeżeli w listopadzie porozumienie dojdzie do skutku, to zdecydowanie wrośnie prawdopodobieństwo przesunięcia się ceny WTI z przedziału 40-50 USD za baryłkę, do rejonu 50-60 USD za baryłkę. Będzie to nie tylko wynikać z perspektywy szybszego zbilansowania rynku, ale również z rosnących ryzyk dla inwestorów finansowych, którzy grają na spadek ceny. Przy względnie zbilansowanym rynku wszelkie zaburzenia wydobycia (jak ostatnio w Kanadzie czy Kuwejcie) mogą szybko przekładać się na cenę, co zwiększa ryzyka takiej gry.

Wpływ na waluty

Nie jest zaskoczeniem, że wczorajsze 5-6 procentowe wzrosty cen ropy naftowej spowodowały aprecjację kursów walut krajów eksportujących surowce energetyczne. Około 1% w relacji do USD wzmocnił się dolar kanadyjski oraz rubel. Nieco mniej, bo około 0.5%, zyskała norweska korona oraz meksykańskie peso. Jeżeli ceny ropy będą rosnąć, to w/w waluty będą beneficjentami tych ruchów.

Ważniejsze w kontekście globalnym wydaje się jednak pytanie, co w przypadku wzrostu cen ropy do przedziału 50-60 USD za baryłkę. Prawdopodobnie będzie to oznaczać nieco silniejszego dolara. Po pierwsze ze względu wzrostu oczekiwań inflacyjnych, które powinno podnosić rentowności amerykańskiego długu. Po drugie mogą zwiększać się inwestycje w sektorze wydobywczym. To z kolei pozytywny sygnał dla całej gospodarki. Z drugiej strony stosunkowo niskie ceny ropy nie powinny negatywnie wpływać na zachowania konsumentów. W rezultacie bilans wzrostu WTI o kilkanaście procent może być korzystny dla USD.

Złoty nieco słabszy

Krajowa waluta w okolicach południa jest nieco słabsza niż wczoraj. Nie wynika to jednak prawdopodobnie z wczorajszych zmian na stanowisku ministra finansów. Po ogłoszeniu tej decyzji złoty był względnie stabilny. W ostatnich godzinach pojawiło się jednak kilka komunikatów ze strony Moody’s.

Jeszcze wczoraj Agencja donosiła (info za PAP), że konieczność zawieszenia podatku handlowego negatywnie wpływa na wiarygodność kredytową. Dziś z kolei Moody’s, według informacji Bloomberga, zrewidował perspektywę wzrostu gospodarczego na ten oraz przyszły rok o około pół punktu procentowego, do 3%.

Ogólnie jednak cały czas nie spodziewamy się, by kwestie krajowe spowodowały wzrost EUR/PLN w okolice 4.35. Sytuacja globalna i dobry sentyment w stosunku do walut rynków wschodzących nadal powinny wspierać PLN. Lekkie przekroczenie granicy 4.30 za euro jest więc prawdopodobnie krótkotrwałe i jeżeli nie nastąpi globalny wzrost awersji do ryzyka, to EUR/PLN powinien wrócić do przedziału 4.25-4.30.

 

Powyższy komentarz nie jest rekomendacją w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z 19 października 2005 roku. Został on sporządzony w celach informacyjnych i nie powinien stanowić podstawy do podejmowania decyzji inwestycyjnych. Ani autor opracowania, ani Cinkciarz.pl Sp. z o.o. nie ponoszą odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie informacji zawartych w niniejszym komentarzu. Kopiowanie bądź powielanie niniejszego opracowania bez pisemnej zgody Cinkciarz.pl Sp. z o.o. jest zabronione.

Powrót do listy wiadomości


Zobacz również: