Nowości

Popołudniowy komentarz walutowy z 03.06.2015

, autor:

Marcin Lipka

Mario Draghi spycha Grecję na drugi plan, a waluty reagują głównie na sygnału z rynku instrumentów dłużnych. Dane z USA nie dają Rezerwie Federalnej konkretnego sygnału, kiedy rozpocząć zacieśnianie polityki pieniężnej. Belka o przyczynach osłabienia polskiej waluty.

Posiedzenie EBC i rynek długu

Europejski Bank Centralny (EBC), zgodnie z oczekiwaniami, nie zmienił podstawowych parametrów polityki pieniężnej. Żadnego zaskoczenia nie zobaczyliśmy także, jeżeli chodzi o prognozy wzrostu gospodarczego czy inflacji, które pokrywają się w większości z oczekiwaniami przedstawionymi w marcu.

Również w sprawie Grecji odpowiedzi Mario Draghiego były albo poprawne polityczne, albo nie chciały zdradzić nastrojów panujących w EBC, czy ostatnich nocnych dyskusji wierzycieli w Berlinie. Przewodniczący władz monetarnych potwierdził fakt utrzymania skupu aktywów do września 2016 roku, a żadne dyskusje na temat wcześniejszego zakończenia QE nie miały dziś miejsca.

Czy to oznacza, że posiedzenie EBC było mało ważnym wydarzeniem? Wręcz przeciwnie. Wyraźne zamieszanie wywołała odpowiedź Draghiego na pytanie dotyczące zmienności na rynku instrumentów dłużnych, a zwłaszcza wzrostu rentowności niemieckich 10-letnich papierów skarbowych.

Szef EBC dość szczegółowo przedstawił tę kwestię. Według niego wzrost rentowności Bundów, to między innymi efekt „poprawiającej się perspektywy wzrostu gospodarczego” oraz „oczekiwań inflacyjnych”. Zwrócił uwagę także na bardziej rynkowe aspekty, czyli jednokierunkowe nastawienie inwestorów (większość uważała, że rentowności pozostaną nisko, dzięki programowi QE oraz niskiej perspektywie inflacji – przyp. aut.) oraz obecne nagłe odwracanie tych pozycji.

Draghi wspomniał także o tym, iż gdy wzrosły rentowności krótkoterminowego niemieckiego długu, wtedy papiery o krótszym terminie zapadalności „załapały” się na zakupy przez EBC, gdyż ich rentowność przekroczyła stopę depozytową. To z kolei spowodowało mniejsze zakupy przez EBC obligacji o dłuższym terminie zapadalności.

Techniczne aspekty handlu również mogą wpływać na rynek. Jest to między innymi wzrost zmienności, które generują większą sprzedaż, a dodatkowo dochodzą do tego momenty z mniejszą płynnością, co dodatkowo zwiększa nerwowość tych, którzy liczyli na wzrost cen obligacji (spadek ich rentowności).

Mario Draghi nie chciał stwierdzić, który z tych powodów jest kluczowy, jednak jego spekulacje na ten temat wywołały mini panikę na Bundach. Od momentu odpowiedzi na pytanie do zakończenia konferencji, 10-letnie rentowności wzrosły o 15 punktów bazowych i osiągnęły najwyższe poziomy o października 2014 roku.

Fakt ten również spowodował wzrost EUR/USD o 150 pipsów, głównie ze względu na zmniejszenie się spreadu pomiędzy obligacjami Niemiec i Stanów Zjednoczonych, który na początku tego kwartału wynosił 180 punktów bazowych, a teraz jest to około 140 punktów bazowych. Dodatkowo rynek był przekonany, że ten spread będzie się rozszerzał, a nie zwężał, co między innymi miało zwiększać atrakcyjność carry trade.

Jest więc bardzo prawdopodobne, że zachowanie się rynku instrumentów dłużnych, a zwłaszcza rentowności niemieckich obligacji skarbowych, będzie głównym katalizatorem zmian na EUR/USD. Mogą one nawet przykuwać więcej uwagi niż wydarzenia w Grecji, czy też zmiany w polityce monetarnej USA.

Rynek zagraniczny w kliku zdaniach

Oczywiście poza wydarzeniami na rynku obligacji, w tle toczy się nadal kwestia związana z Grecją. Zwłaszcza dzisiejsze spotkanie Tsipras-Juncker może dać odpowiedź, jak blisko jest porozumienie. Natomiast opublikowane dane makro z USA nie dają sygnału co do przyszłych decyzji Fedu. Odczyty z rynku pracy publikowane przez ADP były zbieżne z szacunkami, a ISM z sektora usług był słabszy, choć odczyt 55.7 należy wciąż uznać za stosunkowo wysoki.

Kolejne dni będą więc upływać pod dyktando zmian na rynku instrumentów dłużnych, doniesień z Grecji oraz piątkowych danych z amerykańskiego rynku pracy. Wisienką na torcie w tym kwartale powinno być jednak posiedzenie Fedu, które prawdopodobnie da nam w miarę wiarygodny obraz, czy pierwsza podwyżka stóp procentowych za oceanem rozpocznie się we wrześniu, czy w grudniu. To będzie kluczowy element dla wyceny amerykańskiej waluty.

Złoty pod presją instrumentów dłużnych

Wzrost rentowności niemieckich instrumentów skarbowych był głównym powodem przeceny złotego podczas popołudniowego handlu (więcej na ten temat w części zagranicznej). Zawężenie się rentowności pomiędzy polskim a niemieckim długiem, to element, który redukuje atrakcyjność carry trade, a zwiększona zmienność powyższych instrumentów podwyższa ryzyko takiej strategii. To z kolei szybko przekłada się na zamykanie pozycji na złotym i powoduje jego deprecjację, zwłaszcza do euro.

Żadnego wpływu na notowania złotego nie miały natomiast komentarze ze strony Marka Belki. Jedyną ciekawostką była odpowiedź na pytanie o przyczyny ostatniego osłabienia złotego. Prezes NBP stwierdził, że nie są one efektem zmian na scenie politycznej, a raczej skutkiem problemów związanych z Grecją oraz perspektywą podwyżki stóp procentowych w USA. Temat zmian na złotym spowodowany gwałtownymi wahaniami obligacji niemieckich nie był jednak podjęty.

Silne sygnały z rynku instrumentów dłużnych nadal mogą powodować znaczne wahania na walutach. Najczęściej wzrost zmienności jest krótkoterminowy, ale gwałtowny. Stąd złoty przez najbliższe dni może być znacznie bardziej niestabilny, niż wynikałoby to z fundamentów.


Powyższy komentarz nie jest rekomendacją w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z 19 października 2005 roku. Został on sporządzony w celach informacyjnych i nie powinien stanowić podstawy do podejmowania decyzji inwestycyjnych. Ani autor opracowania, ani Cinkciarz.pl Sp. z o.o. nie ponoszą odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie informacji zawartych w niniejszym komentarzu. Kopiowanie bądź powielanie niniejszego opracowania bez pisemnej zgody Cinkciarz.pl Sp. z o.o. jest zabronione.

Powrót do listy wiadomości


Zobacz również: