Nowości

Popołudniowy komentarz walutowy z 04.05.2016

, autor:

Piotr Lonczak

Amerykański rynek pracy wyraźnie poniżej oczekiwań. Dane dotyczące strefy euro tym razem trochę słabsze od prognoz. Euro odrabia straty poniesione we wtorek. Złoty również trochę silniejszy, lecz ciągle pozostaje na niskim poziomie.

Ostatnie raporty dotyczące krajów strefy euro były zwykle wyraźne lepsze od prognoz. Jednak inaczej było podczas dzisiejszej sesji. Dane pokazały bowiem słabszy od oczekiwań wzrost sprzedaży detalicznej oraz nieznaczne pogorszenie koniunktury w sektorze usługowym.

W marcu sprzedaż detaliczna wzrosła o 2.1 proc. w relacji rok do roku po wzroście o 2.7 proc. (korekta z 2.4 proc.) miesiąc wcześniej. W ujęciu miesiąc do miesiąca sprzedaż zmalała o 0.5 proc. po wzroście o 0.3 proc. (korekta z 0.2 proc.). Dane były zatem gorsze od prognozy, która mówiła o wzroście 2.5 proc. rok do roku i spadku o 0.1 proc. miesiąc do miesiąca.

Raport odzwierciedla tendencję, którą sugerowały analogiczne dane z niemieckiej gospodarki. Wzrost konsumpcji pozostaje przytłumiony mimo wyraźnej poprawy sytuacji na rynku pracy oraz stosunkowo silnego ożywienia w gospodarce. W takiej sytuacji trudno oczekiwać, że inflacja przyspieszy istotnie oraz wzrośnie szansa na wypełnienie celu inflacyjnego przez Europejski Bank Centralny. Ostatnio prezes EBC Mario Draghi zasugerował, że władze monetarne nie zamierzają zwiększać stymulacji.

Indeksy PMI dla sektora usługowego pokazały natomiast nieznaczne pogorszenie sytuacji w części gospodarek. Ponieważ skala hamowania była stosunkowo nieduża, zdołano utrzymać ożywienie na dość wysokim poziomie. Negatywnie na tle strefy euro wygląda jedynie Francja, gdzie wskaźnik wyniósł 50.6. Pociesza jednak fakt, że przed miesiącem indeks był poniżej poziomu 50. Szeroki wskaźnik dla unii monetarnej utrzymał się na poziomie 53.1, nieznacznie poniżej prognozy.

Amerykański rynek pracy

Inaczej niż w przypadku strefy euro, najświeższe raporty dotyczące Stanów Zjednoczonych rozczarowują. W poniedziałek spowolnienie zasugerował indeks ISM dla przemysłu, który jest uznawany za najważniejszy wskaźnik koniunktury za oceanem. Wcześniej zawiódł raport o PKB, który pokazał najniższe tempo wzrostu od dwóch lat. W rezultacie dolar znalazł się pod spadkową presją.

We wtorek dolar odbił się z najniższego poziomu względem euro od początku stycznia 2015 roku pod wpływem dość jastrzębich komentarzy z Rezerwy Federalnej. Prezes oddziału Fed z Atlanty Dennis Lockhart ocenił, że w tym roku bank centralny planuje dwie podwyżki stóp procentowych, a pierwsza możliwa jest w czerwcu. Również prezes Fed z San Francisco John Williams zaprezentował optymistyczne spojrzenie na gospodarkę, co wspiera scenariusz zacieśniania polityki pieniężnej.

Dotychczas dane z amerykańskiego rynku pracy pokazywały stabilne ożywienie na wysokim poziomie. Sytuacja uległa zmianie dzisiaj. Raport ADP o zmianie zatrudnienia w sektorze prywatnym pokazał wzrost liczby pracowników o 156 tys. Taki wynik był zdecydowanie słabszy od oczekiwanego wzrostu o 195 tys. Miesiąc wcześniej zatrudnienie wzrosło o 194 tys. (po korekcie z 200 tys.). To może oznaczać, że również piątkowe dane o sytuacji na rynku pracy będą słabe.

Inne dane z rynku pracy trochę lepsze. Raport o jednostkowych kosztach pracy pokazał wzrost wskaźnika o 4.1 proc. - zdecydowanie powyżej prognozy na poziomie 3.3 proc. Z kolei wydajność pracy zmalała o 1 proc. wobec spodziewanego spadku o 1.4 proc. Na koniec powyżej oczekiwań wypadły dane o deficycie handlowym, który spadł do 40.44 mld dolarów, co było rezultatem trochę powyżej oczekiwań.

W rezultacie dolar osłabił się w relacji do euro oraz innych najważniejszych par. Ostatnie dane stawiają Rezerwę Federalną w dość trudnym położeniu. Amerykański bank centralny do tej pory mówił o dwóch podwyżkach kosztu kredytu, mimo że dane sugerowały wyraźne spowolnienie. Możliwe, że Fed zostanie zmuszony przez raporty makroekonomiczne do zrewidowania swojego nastawienia. Taki scenariusz jest negatywny dla dolara.

Złoty na niskim poziomie

Nasilenie awersji do ryzyka na szerokim rynku było odzwierciedlane przez spadki na europejskich giełdach. Kluczowe indeksy zanotowały dzisiaj najniższy poziom od trzech tygodni. Za spadkami stoi nie tylko zaostrzenie retoryki przez Rezerwę Federalną. Istotne znaczenie ma także porcja słabych danych z Chin oraz spadki surowców.

Złoty ostatnio przejawia wrażliwość na ryzyko. Za taką sytuację odpowiada możliwość obniżenia ratingu przez agencję Moody's. W dodatku ostatnie stosunkowo słabe dane z polskiej gospodarki w połączeniu z nasileniem presji deflacyjnej mogą skłaniać Radę Polityki Pieniężnej do zmiany nastawienia na bardziej gołębie. W takiej sytuacji szansa na umocnienie złotego jest raczej niewielka.


Powyższy komentarz nie jest rekomendacją w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z 19 października 2005 roku. Został on sporządzony w celach informacyjnych i nie powinien stanowić podstawy do podejmowania decyzji inwestycyjnych. Ani autor opracowania, ani Cinkciarz.pl Sp. z o.o. nie ponoszą odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie informacji zawartych w niniejszym komentarzu. Kopiowanie bądź powielanie niniejszego opracowania bez pisemnej zgody Cinkciarz.pl Sp. z o.o. jest zabronione.

Powrót do listy wiadomości


Zobacz również: