Nowości

Popołudniowy komentarz walutowy z 05.09.2016

, autor:

Marcin Lipka

Zmienne notowania ropy naftowej na razie nie powinny wpływać na średnioterminową perspektywę tego surowca oraz wycenę walut krajów uzależnionych od eksportu ropy. Rezygnacja Chrzanowskiego na razie neutralna dla PLN.

Rozhuśtana ropa

Po południu na szerokim rynku najwięcej uwagi przykuwają notowania ropy naftowej. Ostatnie dni zresztą są wyjątkowo zmienne na tym popularnym surowcu używanym głównie do celów transportowych.

Środowe dane o zapasach w ropy naftowej i paliw w USA znowu wzrosły do rekordowych poziomów i wyraźnie przekroczyły wartość 1.4 miliardów baryłek. Jest to najwyższa wartość w historii według danych EIA. Spowodowało to, że jeszcze w czwartek ceny ropy i jej produktów wyraźnie traciły na wartości. WTI doszła od poziomu 43 USD/ baryłkę.

Sytuacją nieco się zmieniła w piątek. Jednym z powodów, który stał za odbiciem cen tego surowca, był wywiad z prezydentem Rosji Władimirem Putinem w telewizji Bloomberg. Putin wyraźnie sugerował, że Rosja byłaby skłonna do jakiegoś porozumienia z OPEC w celu stabilizacji cen. WTI zakończyła tydzień nieco powyżej granicy 44 USD/baryłkę.

Spekulacje na temat współpracy Rosji z OPEC, a zwłaszcza z Arabią Saudyjską wyraźnie ożywiły się, gdy Reuters przed godziną 10.00 doniósł, tym, że około południa zostanie wydane wspólne oświadczenie obu państw dotyczące „rynkowej kooperacji”. Inwestorzy szybko połączyli słowa Putina z piątku i dzisiejsze doniesienia licząc, że rzeczywiście może dość do zamrożenia produkcji na obecnym poziomie. WTI około południa osiągnęła cenę 46.5 USD, czyli 5% więcej niż na piątkowym zamknięciu.

Szybko jednak okazało się, że „rynkowa kooperacja” bardziej oznacza rozpoczęcie rozmów na temat współpracy. Uzgodniono, że „grupy robocze” będą spotykać się w październiku, a następne rozmowy pomiędzy ministrami ds. energii obu krajów odbędą się w listopadzie, czyli podczas listopadowego, oficjalnego posiedzenie Kartelu.

Po południu wzrosty zaczęły więc szybko topnieć, zwłaszcza że telewizja Al Arabiya wyemitowała wywiad z Saudyjskim ministrem ds. ropy Khalid Al Falihem, który powiedział, że „nie ma obecnie konieczności zamrożenia produkcji. Jest to wśród preferowanych opcji, ale niekoniecznie dziś”.

Poza wieloma kwestiami formalnymi i zaufania pomiędzy uczestnikami porozumienia powstaje cały czas pytanie, co z takimi krajami jak Iran, który chce powrócić do wydobycia sprzed sankcji i nie jest chętny, by uczestnicy w zamrożeniu produkcji. Irak cały czas zapowiada zwiększenie wydobycia, a Nigeria chciałaby powrócić do poziomów sprzed konfliktu z rebeliantami.

Im więcej państw chciałoby wyłączenia, tym porozumienie miałoby słabsze podstawy. Abstrahując więc od kwestii politycznych, elementy ekonomiczne także nie są spójne. Dodatkowo trzeba pamiętać, że gdyby państwa bliskie polityce Arabii Saudyjskiej chciały ograniczenia produkcji, to ono by już dawno nastąpiło. Większość OPEC jednak chce zdobywać przewagę bardziej ekonomicznymi metodami, do których głównie zalicza się zredukowanie produkcji w USA, co w dłuższym terminie powinno być korzystne dla państw mających niskie koszty wydobycia, czyli dla krajów Zatoki Perskiej.

Cały czas więc prawdopodobieństwo zamrożenia produkcji na konkretnym poziomie jest niewielkie, stąd ceny mogą pozostać blisko lub poniżej 50 USD/baryłkę przez kolejne miesiące. Część uczestników zostawia sobie otwarte drzwi do reakcji np. gdyby zima była wyjątkowo łagodna i nadprodukcja znowu sprowadziłaby ceny wyraźnie poniżej granicy 40 USD.

W kontekście walut surowcowych obecne zmiany są praktycznie niewidoczne. Rynek powoli będzie się bilansował i dopiero wyjście ropy powyżej granicy 55 USD za baryłkę lub jej spadek w okolicę 35 USD mógłby wyraźnie wpłynąć na zachowanie się rubla, meksykańskiego peso, dolara kanadyjskiego czy norweskiej korony.

Złoty stabilny

Informacją dnia na krajowym rynku było złożenie rezygnacji Marka Chrzanowskiego z funkcji członka RPP. Według rozmowy PAP z dyrektorem Departamentu Komunikacji i Promocji NBP Martyną Wojciechowską decyzja wynika „tylko i wyłącznie ze względów osobistych”.

Chrzanowski był odbierany jako względnie jastrzębi członek RPP. W jego wywiadzie z połowy sierpnia dla PAP czytamy, że „obniżka mogłaby wywołać więcej szkód niż korzyści”. Twierdził również, że „nie widać powodów, które mogłyby popchnąć Radę do cięcia”.

Na razie nie wiadomo, kto mógłby zastąpić Chrzanowskiego. Jednak nawet bez niego na razie szanse na cięcia stóp procentowych są ograniczone stąd rezygnacja Chrzanowskiego nie powinna wywołać większych spekulacji dotyczących łagodzenia polityki pieniężnej.

Odreagowanie na złotym

Jeszcze przed danymi z amerykańskiego rynku pracy EUR/PLN przetestował okolicę 4.39. To wysoko biorąc pod uwagę sytuację globalną oraz lokalną. W naszej pierwszej dzisiejszej analizie sygnalizowaliśmy, że przecena jest nieco przesadzona, a zagraniczne waluty powinny stracić nieco na wartości, jeżeli dane z USA nie będą bardzo dobre.

W okolicach godziny 16.00 euro jest blisko poziomu 4.36, a dolar powrócił poniżej granicy 3.90. Zejście EUR/PLN poniżej 4.35 na razie nie jest scenariuszem bazowym, ale biorąc pod uwagę, że dolar może nadal tracić, za amerykańską walutę możemy płacić o 2-3 grosze mniej w najbliższych dniach. Dalsze wzrosty PLN są dopiero prawdopodobne, jeżeli w przyszły piątek Moody’s pozostawi rating na niezmienionym poziomie.


Powyższy komentarz nie jest rekomendacją w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z 19 października 2005 roku. Został on sporządzony w celach informacyjnych i nie powinien stanowić podstawy do podejmowania decyzji inwestycyjnych. Ani autor opracowania, ani Cinkciarz.pl Sp. z o.o. nie ponoszą odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie informacji zawartych w niniejszym komentarzu. Kopiowanie bądź powielanie niniejszego opracowania bez pisemnej zgody Cinkciarz.pl Sp. z o.o. jest zabronione.

Powrót do listy wiadomości


Zobacz również: