Nowości

Popołudniowy komentarz walutowy z 10.06.2016

, autor:

Marcin Lipka

Rekordowo niskie rentowności niektórych obligacji skarbowych na razie bez większego wpływu na rynek walutowy. Handel na złotym nieco spokojniejszy popołudniu, ale euro i dolar pozostają odpowiednio powyżej granicy 4.35 i 3.85 zł.

Obligacje przykuwają uwagę

Dziś na szerokim rynku mamy sporo dyskusji na temat ustanowienia przez obligacje skarbowe wielu krajów rozwiniętych najniższych rentowności w historii. Niemieckie instrumenty dłużne emitowane przez państwo o terminie zapadalności 10 lat dochodzą do poziomu zero, a pozostałe z krótszym okresem mają ujemne oprocentowanie.

Coraz głębiej w ujemne terytorium schodzą rentowności 10 letnich obligacji skarbowych Japonii oraz Szwajcarii. W przypadku tych pierwszych nabywca długu musi zapłacić rocznie minus 0.14%, a tych drugich minus 0.45%.

Warto także zwrócić uwagę na pewną ciekawostkę. Do przestrzeni obligacji skarbowych z ujemnym oprocentowaniem, których wartość szacowana jest przez Fitch na 10 bilionów dolarów, „załapały” się również polskie dwuletnie obligacje skarbowe denominowane w euro. Ich rentowności obecnie wynoszą minus 0.19%.

Teoretycznie więc państwo polskie mogłoby wyemitować dług w europejskiej walucie i po dwóch lata oddać wierzycielowi mniej niż pożyczyło. Oczywiście w naszym przypadku dochodzi jeszcze ryzyko walutowe, ale to pokazuje, że dłużnik, który nie ma najwyższej wiarygodności na świecie także może oddawać mniej niż pożyczył.

Co powoduje taką sytuacją? W dłuższym terminie niskie rentowności obligacji skarbowych pokazują niską bądź ujemną inflację co także często jest tożsame z niskim wzrostem gospodarczym. Do tego oczywiście dochodzą wszelkie programy skupu długu skarbowego przez banki centralne (obecnie Japonia i EBC), ujemne stopy procentowe oraz obowiązek inwestowania części środków w instrumenty skarbowe przez niektóre fundusze inwestycyjne.

Dziś natomiast obniżka rentowności spowodowana jest prawdopodobnie wzrostem awersji do ryzyka. Mamy dość słabą sesję na rynkach akcyjnych w Europie oraz zbliżające się referendum w Wielkiej Brytanii, które powoduje, że część kapitału przepływa do bezpiecznych (przynajmniej teoretycznie) instrumentów dłużnych.

W przeszłości znaczne przetasowania na rynku instrumentów dłużnych powodowały wyraźne zmiany na głównych parach walutowych. Dziś natomiast te ruchy nie są dramatyczne ze względu na fakt, że dla kursu EUR/USD liczy się przede wszystkim różnica w oprocentowaniu obligacji denominowanych w euro i dolarze. Akurat ta przez ostatnie dni pozostaje względnie stała.

Różnica pomiędzy rentownościami 2-letnich papierów skarbowych Niemiec (minus 0.55%) i USA (0.75%) wynosi 1.3%. To wyraźnie mniej niż 1.45% obserwowane pod koniec maja i blisko poziomów widzianych od zeszłotygodniowych danych z amerykańskiego rynku pacy.

Podobnie sytuacja wygląda na różnicach w rentownościach 10-letnich obligacji skarbowych USA i Niemiec. Obecnie wynosi ona 1.62%. Jest to znacznie mniej niż np. w listopadzie kiedy ta różnica miała wartość około 1.80. Wtedy jednak kurs EUR/USD znajdował się w przedziale 1.06-1.08.

Ogólnie więc główna para walutowa jest nie tyle wrażliwa na zmianę rentowności, ale na różnicę tej zmiany pomiędzy obligacjami denominowanymi w dolarze i w euro. Jeżeli będzie ona się powiększać np. ze względu na powrót oczekiwań związanych z podwyżką stóp w USA wtedy można się spodziewać, że dolar powinien być beneficjentem tego ruchu.

Nieco spokojniejszy handel

Przed południem sytuacja na złotym momentami wyglądała dość nerwowo. Dość szybki wzrost EUR/PLN w okolice 4.37 i zredukowanie znaczniej części aprecjacji krajowej waluty od momentu słabszej publikacji z amerykańskiego rynku pracy w zeszły piątek sugeruje, że wzrost wartości PLN ma dość wątłe podstawy. Dodatkowo pokazuje to znaczna wrażliwość na czynniki zewnętrzne.

Na przyszły tydzień zaplanowana jest decyzja Rezerwy Federalnej. Jeżeli posiedzenie będzie mniej gołębie od oczekiwań wtedy niewykluczone, że zobaczymy dalsze osłabienie złotego zwłaszcza w stosunku do dolara. Również warto śledzić notowania funta i sondaże z Wielkiej Brytanii. Ten temat jest w tym momencie na tyle silny, że może pogorszyć sentyment globalny, który również może przyczynić się do osłabienia PLN.


Powyższy komentarz nie jest rekomendacją w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z 19 października 2005 roku. Został on sporządzony w celach informacyjnych i nie powinien stanowić podstawy do podejmowania decyzji inwestycyjnych. Ani autor opracowania, ani Cinkciarz.pl Sp. z o.o. nie ponoszą odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie informacji zawartych w niniejszym komentarzu. Kopiowanie bądź powielanie niniejszego opracowania bez pisemnej zgody Cinkciarz.pl Sp. z o.o. jest zabronione.

Powrót do listy wiadomości


Zobacz również: