Nowości

Popołudniowy komentarz walutowy z 11.03.2015

, autor:

Piotr Lonczak

Wyprzedaż euro nie zwalnia tempa. Poprawa sentymentu na szerokim rynku została wykorzystana przez złotego do odrobienia części wtorkowych strat. Mario Draghi ocenia pozytywnie spadek rentowności obligacji jako czynnik wspierający politykę pieniężną.

Po nerwowym wtorku dzisiejsza sesja przebiega w znacznie lepszych nastrojach. Wzrosty przeważają na większości europejskich parkietów. Także po drugiej stronie oceanu dominuje zielony kolor, chociaż skala zysków jest znacznie mniejsza niż na Starym Kontynencie.

Powiew rynkowego optymizmu nie zdołał jednak wesprzeć euro. Para EUR/USD pogłębiła dzisiaj wieloletnie minima, spadając do zaledwie 1.0560. Ostatnim razem para wspólna waluta była równie słaba do dolara w marcu 2003 roku.

Zasadnicze czynniki będące podstawą trendu na głównej parze walutowej nie zostały w najmniejszym stopniu zmodyfikowane. Taka sytuacja oznacza kontynuowanie spadku EUR/USD, przynajmniej do czasu najbliższego posiedzenia Rezerwy Federalnej.

Jeżeli Federalny Komitet Otwartego Rynku zdecyduje o usunięciu sformułowania „cierpliwość” w kontekście oczekiwań dotyczących zacieśnienia polityki pieniężnej, to dolar zyska jeszcze więcej na fali bliskiego podniesienia stóp procentowych. Z kolei, jeżeli Fed nie zdecyduje się na podobne posunięcie, to można spodziewać się korekty na parze EUR/USD o dosyć istotnym zakresie.

Draghi wierzy w QE

Posiedzenie FOMC odbędzie się dopiero w przyszłym tygodniu. Natomiast do tego czasu w kalendarium brakuje na tyle istotnych publikacji, aby wpłynąć na oczekiwania dotyczące stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych. Jutro zostanie pokazany raport o sprzedaży detalicznej, który ma dość dużą wagę – konsumpcja odpowiada za ponad dwie trzecie amerykańskiej gospodarki. Niemniej ostatnie dane z rynku pracy są z kolei na tyle silne, aby wspierać scenariusz zacieśniania stóp procentowych, niezależnie od wyniku innych odczytów.

Dzisiaj po raz pierwszy od czasu zainicjowania quantitative easing prezes Europejskiego Banku Centralnego zabrał publicznie głos. Słowa Mario Draghiego w niewielkim stopniu różniły się od wystąpienia sprzed tygodnia po ogłoszeniu stóp procentowych. Szef frankfurckiej instytucji jest przekonany, że QE będzie wspierać ożywienie gospodarcze. W dodatku zapewnił, że EBC wypełni swój cel inflacyjny (blisko 2 procent wobec deflacji minus 0.3 procent obecnie).

W swoim wystąpieniu Mario Draghi zwrócił uwagę, że widziany w ostatnich dniach spadek rentowności obligacji krajów strefy euro dotyczy także krajów ze słabymi finansami publicznymi. To oznacza brak efektu zarażania, który mógłby zostać sprokurowany przez zamieszanie związane z przedłużeniem programu pomocowego dla Grecji. Zadowolenie Mario Draghiego w kontekście obecnej sytuacji rynkowej wywarło dodatkową presją na spadek wspólnej waluty.

Złoty odrabia straty

Poprawa sentymentu na szerokim rynku znalazła odbicie w umocnieniu złotego. Polska waluta rośnie dzisiaj wyraźnie wobec euro, franka oraz funta. Złoty pozostaje jednak słaby w relacji do dolara – dzisiaj kurs USD/PLN podskoczył powyżej 3.92 zł. Ostatnim razem dolar był równie wysoko w maju 2004 roku.

Polskiej walucie pomogły w dodatku komentarze Rady Polityki Pieniężnej. Elżbieta Chojna-Duch powiedziała, że dyskusja o podwyżkach stóp procentowych nie jest wykluczona w kadencji obecnej RPP (kończy się w 2016 roku). To kontrastuje z wypowiedziami prezesa NBP Marka Belki, który podczas konferencji po ogłoszeniu stóp procentowych powiedział, że nie spodziewa się zmian polityki pieniężnej przed końcem kadencji.

Rozdźwięk pomiędzy polityką EBC oraz Fed będzie determinował zachowanie rynku walutowego w dłuższej perspektywie. To oznacza utrzymanie presji wzrostowej na parze USD/PLN, niezależnie od krótkoterminowych korekt. Złoty ma natomiast przestrzeń do zysków w relacji do euro i franka.

Także w przypadku funta istnieje spora szansa na odrobienie części strat. Brytyjska waluta została dzisiaj przeceniona na fali rozczarowania po publikacji danych z przemysłu. Jeżeli kolejne raporty będą zawodzić, to deprecjacja funta może nabrać większych rozmiarów, co oznacza spadek GBP/PLN z najwyższego poziomu od początku 2007 roku.


Powyższy komentarz nie jest rekomendacją w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z 19 października 2005 roku. Został on sporządzony w celach informacyjnych i nie powinien stanowić podstawy do podejmowania decyzji inwestycyjnych. Ani autor opracowania, ani Cinkciarz.pl Sp. z o.o. nie ponoszą odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie informacji zawartych w niniejszym komentarzu. Kopiowanie bądź powielanie niniejszego opracowania bez pisemnej zgody Cinkciarz.pl Sp. z o.o. jest zabronione.

Powrót do listy wiadomości


Zobacz również: