Nowości

Popołudniowy komentarz walutowy z 12.07.2016

, autor:

Marcin Lipka

Rynek funta czeka na czwartkowe posiedzenie BoE. Przeciwstawne siły działające na główną parę walutową. Złoty utrzymuje poranne wzrosty, ale apetyt na aprecjację pozostaje ograniczony.

Po południu Mark Carney miał wystąpienie przed Parlamentarnym Komitetem Stabilności Finansowej. Mimo że sporo pytań dotyczyło Brexitu, to jednak nie pojawiły się żadne konkretne sugestie, co Bank Anglii może zrobić na czwartkowym posiedzeniu. Również funt reagował względnie spokojnie chociażby na zarzuty niektórych parlamentarzystów dotyczące zbyt dotkliwych konsekwencjach Brexitu dla brytyjskiej gospodarki, które były jeszcze formułowane przed referendum.

Kluczowym wydarzeniem dla funta będzie reakcja BoE na Brexit. Jak pisaliśmy w poniedziałek, rozbieżność oczekiwań ekonomistów ankietowanych przez agencję Bloomberg jest dość spora – od pozostawienia polityki pieniężnej na niezmienionym poziomie do cięcia stóp procentowych do zera wraz ze zwiększeniem luzowania ilościowego. Im więcej narzędzi użyje bądź zasugeruje w czwartek Mark Carney, tym większe ryzyko dalszego obniżenia się wartości funta. Presję na spadek szterlinga zredukowała nieco mniejsza niepewność polityczna, co może „uratować” parę GBP/USD przed zanotowaniem nowych minimów, nawet jeżeli BoE okaże się być agresywny w swoim działaniu.

EUR/USD wypadkową zmian jena i funta

Ostatnie godziny to bardzo silne zmiany na jenie oraz funcie. Para USD/JPY wzrosła ponad 3% od poniedziałkowego poranka. Z kolei GBP/USD poniósł się około 2%. Warto jednak zauważyć, że wzrost USD/JPY oznacza aprecjację dolara w relacji do jena, ale już wzrost GBP/USD to silniejszy funt w relacji do dolara.

W rezultacie poprzez kanał funta dolar powinien być nieco słabszy globalnie, ale już poprzez kanał jena nieco mocniejszy. Finalnie jednak oba ruchy na innych parach zaczynają się znosić lub powodują krótkotrwałe, trudno wytłumaczalne zmiany. Chociażby ruchy EUR/USD z minionej doby w większości są konsekwencją zmian na GBP czy JPY, a nie są związane z sytuacją samego euro/dolara.

Złoty względnie stabilny

Na otwarciu amerykańska giełda ponownie ustanawia nowe historyczne szczyty. Indeks S&P 500 przekracza poziomy 2150 punktów. W niewielkim stopniu pomaga to jednak krajowej walucie, które powinna zyskiwać na lepszym sentymencie globalnym, którego głównym wyznacznikiem cały czas jest nowojorski parkiet.

Od początku miesiąca zloty jest na przedostatnim miejscu wśród walut rynków wschodzących. Stracił około procenta do czeskiej korony półtora procenta do forinta i 1.7% do meksykańskiego peso. W tym momencie jednak inwestorzy prawdopodobnie w mniejszym stopniu obawiają się już negatywnych konsekwencji Brexitu dla złotego, gdyż dotyczą one w podobnym stopniu innych walut regionu, a one zachowują się znacznie lepiej niż PLN. Więcej uwagi jest więc poświęcane sprawom lokalnym – między innymi wiekowi emerytalnemu, które rodziłby długoterminowe skutki dla budżetu i długu publicznego, a także decyzji agencji ratingowej Fitch. Złotemu więc trudno będzie rosnąć dopóki te dwie kwestie nie zostaną wyjaśnione.


Powyższy komentarz nie jest rekomendacją w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z 19 października 2005 roku. Został on sporządzony w celach informacyjnych i nie powinien stanowić podstawy do podejmowania decyzji inwestycyjnych. Ani autor opracowania, ani Cinkciarz.pl Sp. z o.o. nie ponoszą odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie informacji zawartych w niniejszym komentarzu. Kopiowanie bądź powielanie niniejszego opracowania bez pisemnej zgody Cinkciarz.pl Sp. z o.o. jest zabronione.

Powrót do listy wiadomości


Zobacz również: