Nowości

Popołudniowy komentarz walutowy z 14.11.2014

, autor:

Marcin Lipka

Za nami klika bardzo ciekawych dni na jenie. Japońska waluta osłabiała się ze względu na spekulacje związane z wcześniejszymi wyborami. Złoty także przeżył kilka chwil grozy po czwartkowych danych o inflacji, ale notowania wracają powoli do normy dzięki silnego odczytowi PKB.

Wpływ jena na rynek walutowy

Jen generuje wiele ruchów na globalnym rynku walutowym już od kilku tygodni. Podobnie sytuacja wyglądała w ostatnich dniach. Na fali spekulacji rynkowych o możliwości przeprowadzenia wcześniejszych wyborów do niższej izby parlamentu japońska waluta straciła ponad półtora procent od poniedziałku.

Teoretycznie wcześniejsze głosowanie w rozwiniętych demokracjach nie powinno mieć większego wpływu na kurs waluty. Sytuacja Kraju Kwitnącej Wiśni jest jednak inna. Od momentu wyboru Shinzo Abe na premiera realizuje on niespotykaną w krajach rozwiniętych stymulację fiskalną. Pomaga mu w tym bank centralny, który pod przewodnictwem Haruhiko Kurody skupuje z rynku wszystkie dostępne aktywa (łącznie z akcjami), by zrealizować plan pobudzenia inflacji.

Nie ma się więc co dziwić, że jen przez ostatnie dwa lata stracił 30% wartości w stosunku do dolara. Obecnie rozgrywa się kolejna część planu premiera. Planuje on po poniedziałkowych danych o PKB (które prawdopodobnie będą poniżej prognoz) ogłosić, że zaplanowane na październik 2015 roku podniesienie podatku od sprzedaży zostanie przesunięte. To ma być jednak jedynie „kiełbasa wyborcza”. Na tej samej konferencji (media donoszą, że będzie to 18 listopada) zostanie ogłoszony termin wcześniejszego głosowania do parlamentu (być może w połowie grudnia). Cały misterny plan ma na celu legitimizację polityki Shinzo Abe.

Japońska waluta w tym tygodniu kilkukrotnie pobijała już 7-letnie rekordy słabości do dolara. Inwestorzy spodziewają się, że jeżeli hipotetyczny plan zostanie wprowadzony w życie premier Kraju Kwitnącej Wiśni będzie realizował „Abenomics” z jeszcze większym zaangażowanie, co z kolei przełoży się na dalsze osłabienie jena. Rynek przez długi czas oceniał, że docelowym poziomem na USD/JPY będą okolice 120. Obecnie jednak mówi się już o testowaniu 125 jenów za dolara w perspektywie kliku miesięcy.

Przetasowania na japońskiej walucie przytłumiły nieco ruchy na EUR/USD. Przez większość tygodnia główna para walutowa poruszała się wewnątrz przedziału 1.2400-1.2500 czekając na dane o PKB ze strefy euro. Ponieważ te okazały się bliskie prognozom ekonomistów, również i ten czynnik nie wywołał większych zmian.

Rynkowi niedźwiedzie próbowali za to wykorzystać dobre odczyty z USA (nastroje konsumentów; sprzedaż detaliczną), by sprowadzić EUR/USD niżej, jednak ta sztuka się nie udała i w rezultacie kończymy notowania bardzo blisko poniedziałkowego otwarcia.

Reasumując, globalny rynek walutowy jest obecnie skupiony na japońskiej walucie. To ruchy na jenie będą przykuwać najwięcej uwagi przez najbliższe dni. Jeżeli misterny plan Shinzo Abe zostanie wprowadzony w zżycie powinniśmy obserwować kolejną fale osłabienia JPY i sukcesywne podchodzenie pod poziom 120 za dolara. Z kolei jeżeli plotki się nie potwierdzą powinna czekać nas znaczne (acz krótkoterminowe) odreagowanie na jenie.

Zagrożona stabilizacja

Złoty przez większą cześć tygodnia był stabilny. Wyraźniejszą przecenę zobaczyliśmy tuż po publikacji przez GUS znacznie głębszej deflacji niż oczekiwano w październiku. Wskaźnik cen konsumentów spadł aż o 0.6% r/r podczas gdy prognozy ekonomistów zakładały spadek o 0.4%.

Podczas piątkowego porannego handlu para EUR/PLN była jedynie 2 grosze poniżej roczny rekordów i czuć było nerwowość przed danymi o PKB. Te jednak okazały się znacznie lepsze od szacunków. Wzrost krajowej gospodarki w tempie 3.3% r/r w trzecim kwartale był przynajmniej pół punktu procentowego lepszy niż zakładał to konsensus.

Fakt ten pozwoli na zmniejszenie prawdopodobieństwa ciecia stóp procentowych na grudniowym posiedzeniu (możliwe, że także i na styczniowym). Mniejsza szansa na łagodzenie polityki monetarnej to pozytywna informacja dla waluty i dzięki temu EUR/PLN powrócił w środkowe rejony 4.22. Złoty także zyskał w stosunku franka oddalając się nieco od granicy 3.52.

W nadchodzącym tygodni poza czynnikami globalnymi krajowa waluta będzie czekać na czwartkowe dane o produkcji przemysłowej. Jeżeli potwierdzą one przyśpieszenie tej gałęzi gospodarki można się spodziewać stabilizacji złotego. Z drugiej strony gdyby odczyty były wyraźnie poniżej prognoz to obawa przed cięciami stóp procentowych może powrócić, a wtedy okolice 4.24 na euro raz 3.53 na franku mogą być znowu w grze.


Powyższy komentarz nie jest rekomendacją w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z 19 października 2005 roku. Został on sporządzony w celach informacyjnych i nie powinien stanowić podstawy do podejmowania decyzji inwestycyjnych. Ani autor opracowania, ani Cinkciarz.pl Sp. z o.o. nie ponoszą odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie informacji zawartych w niniejszym komentarzu. Kopiowanie bądź powielanie niniejszego opracowania bez pisemnej zgody Cinkciarz.pl Sp. z o.o. jest zabronione.

Powrót do listy wiadomości


Zobacz również: