Nowości

Popołudniowy komentarz walutowy z 19.12.2014

, autor:

Piotr Lonczak

EBC szuka sposobu na złagodzenie Bundesbanku. Euro dotyka dwuletnich minimów. Trwa wyprzedaż złotego mimo zatrzymania przeceny rubla.

Europejski Bank Centralny intensywnie poszukuje sposobu na złagodzenie stanowiska Bundesbanku wobec pełnego quantitative easing – czyli skupu aktywów obejmującego rządowe obligacje. Rozwiązaniem może być nierównomierne rozłożenie ryzyka związanego z tym kontrowersyjnym krokiem w taki sposób, aby więcej potencjalnych kosztów pozostało po stronie krajów, które najmocniej skorzystają ze skupu rządowego długu. Takie doniesienia przedstawił dzisiaj Reuters.

Jeżeli podobne rozwiązanie zostanie przyjęte, to banki centrale krajów najmocniej dotkniętych przez kryzys – na przykład Grecji czy Portugalii – będą zmuszone do utworzenia rezerwy w zawiązku z potencjalnymi stratami, które mogą wynikać z nabycia rządowych obligacji. Wymagania nie zostaną postawione przed bankami centralnymi krajów ze zdrowymi finansami publicznymi.

Obecnie nie ma wątpliwości czy EBC sięgnie po pełne QE. Brakuje jednak przekonania co do terminu rozpoczęcia zakupów rządowych obligacji. Obecny konsensus zakłada, że skup zostanie ogłoszony na posiedzeniu EBC 22 stycznia. Niemniej na wejście EBC na rynek będzie trzeba poczekać trochę dłużej. W dodatku nie wiadomo, na jakich zasadach europejskie QE będzie funkcjonować. Dzisiaj Benoit Coeure z EBC powiedział, że najbardziej prawdopodobny jest skup rządowych obligacji, lecz inne aktywa też wchodzą w rachubę.

Doniesienia przedstawione przez Reuters pokazują, że EBC próbuje przekonać Bundesbank kosztem innych krajów. Przeniesienie ryzyka na najsłabsze państwa może nie spotkać się z entuzjazmem po stronie przedstawicieli Południa w EBC. Istnieje bowiem niebezpieczeństwa, że dodatkowe obciążenia dla gospodarek w kryzysie przeważą korzyści z samego QE. W tym miejscu scenariusz nakreślony przez Reutersa ma największą słabość, gdyż zadowolenie Niemców byłoby okupione opozycją ze strony Południa.

Dzisiaj para EUR/USD dotknęła prawie dołka z 8 grudnia – był to najniższy poziom od sierpnia 2012 roku. Jednak po podejściu do tego pułapu para ruszyła do góry. Test tego poziomu jest jednak pewny w nadchodzącym czasie z powodu spekulacji o QE w strefie euro oraz oczekiwań dotyczących podwyżek stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych.

Prezes oddziału Fed w Minneapolis Narayana Kocherlakota powiedział dzisiaj, że amerykański bank centralny zamierzając podnosić stopy procentowe, tworzy dla gospodarki ryzyko wystąpienia deflacji w japońskim stylu. Te komentarze tylko na chwile zdołały osłabić dolara, który następnie znowu drożał do euro. Stanowisko Fed przedstawione w tym tygodniu przez Janet Yellen zakłada podwyżki stóp procentowych w pierwszej połowie roku, a ten ruch potwierdzają dane z gospodarki.

Opanowana awersja do ryzyka

Początek tygodnia był bardzo nerwowy. Nie tylko sytuacja wokół Rosji była napięta. Także wiele niepokoju wzbudziły dane z Chin, gdzie koniunktura w przemyśle uległa pogorszeniu, co wskrzesiło obawy o przyszłość drugiej co do wielkości gospodarki świata. W drugiej części tygodnia nerwowość ustąpiła, a giełdy powróciły do wzrostów. To oznacza możliwość podtrzymania wzrostów także na piątkowej sesji.

Funt nie zdołał pójść za ciosem. Brytyjska waluta w ostatnich dwóch dniach dostała garść raportów – najpierw o wynagrodzeniach, a następnie o sprzedaży detalicznej – która popchnęła walutę do góry. Także piątkowy poranek przyniósł niezłe wiadomości – potrzeby pożyczkowe netto zmalały o 1.6 mld funtów do 14.1 mld funtów – mniej niż prognozowane 15.1 mld. Ten raport pokazał, że kondycja finansów publicznych uległa poprawie, co jest związane z wynikami gospodarki.

Funt nie zdołał jednak wykorzystać tych doniesień do powiększenia zysków. Brytyjska waluta jest dzisiaj stabilna w relacji do euro i dolara. Także skala zysków do złotego – po silnych wzrostach w tym tygodniu – dzisiaj jest znacznie mniejsza.

Złoty pod presją

Wyprzedaż złotego nabrała na sile na piątkowej sesji. Początek odejścia od polskiej waluty zbiegał się w czasie z eskalacją rosyjskiego kryzysu. Jednak teraz, chociaż rubel jest względnie stabilny, to polska waluta ciągle spada. To oznacza, że awersja do aktywów z naszego regionu tylko w niewielkim stopniu wyjaśnia taki obrót spraw.

Na złotego wpłynęły niekorzystnie najświeższe raporty z gospodarki, które były poniżej oczekiwań. Także inflacja spadła silniej niż zakładały prognozy. W dodatku wczoraj okazało się, że przekonanie dotyczące niewielkich szans na obniżki stóp procentowych było nietrafione. Na listopadowym posiedzeniu zabrakło bowiem tylko jednego głosu do obcięcia kosztu kredytu o 50 punktów bazowych. Tym samym w kontekście ostatnich kiepskich danych szansa na cięcia wzrasta.

Stąd wyznaczenie przez złotego najniższego poziomu w tym roku w stosunku do euro – para EUR/PLN poszła do góry do 4.2834 – najwyżej od września 2013 roku. Także dolar zanotował pokaźne zyski, rosnąc powyżej 3.49 – najwyżej od lipca 2012 roku. Po tak złym tygodniu polska waluta powinna odrobić część strat w nadchodzących dniach. Niemniej ostatnie nie najlepsze raporty oraz powrót spekulacji o cięciach kosztu kredytu odbierają złotemu część potencjału do aprecjacji.


Powyższy komentarz nie jest rekomendacją w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z 19 października 2005 roku. Został on sporządzony w celach informacyjnych i nie powinien stanowić podstawy do podejmowania decyzji inwestycyjnych. Ani autor opracowania, ani Cinkciarz.pl Sp. z o.o. nie ponoszą odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie informacji zawartych w niniejszym komentarzu. Kopiowanie bądź powielanie niniejszego opracowania bez pisemnej zgody Cinkciarz.pl Sp. z o.o. jest zabronione.

Powrót do listy wiadomości


Zobacz również: