Nowości

Popołudniowy komentarz walutowy z 20.02.2015

, autor:

Marcin Lipka

Miniony tydzień upłynął pod znakiem negocjacji w sprawie przedłużenia finansowania dla Grecji. W międzyczasie mieliśmy także epizod osłabienia franka. Złoty zachowywał się przez ostatnie dni względnie spokojnie i dopiero dziś widać na rynku większą nerwowość.

Uwaga skupiona na Grecji

Wydawało się, że już nic więcej na temat Grecji nie można napisać. Od tygodni wiemy, że Ateny chcą zrezygnować z polityki oszczędności oraz wnioskować o redukcję zadłużenia. Z kolei wierzyciele Hellady nie chcą się zgodzić na ustępstwa i twierdzą, że nowy rząd powinien respektować postanowienia poprzedniego.

Jednak wczoraj sytuacja wyraźnie przyśpieszyła. Najpierw minister finansów Grecji opublikował list, w którym na pierwszy rzut oka Hellada zgadza się na kontynuację obecnego programu pomocowego. Na zapewnienia Aten „nabrał” się między innymi szef Komisji Europejskiej Juncker, który poprzez swojego rzecznika twierdził, że propozycja Warufakisa „może być drogą do rozsądnego kompromisu”. Podobnie zareagował prezydent Francji, który - według brytyjskiego dziennika „The Telegraph” - nawet pogratulował greckiemu premierowi „przełomowej decyzji”.

Optymizm jednak szybko wyparował, gdy propozycja Tsiprasa została przeanalizowana przez niemieckie ministerstwo finansów. Przedstawiciele „MF” stwierdzili, że nie odpowiada ona poprzednim propozycjom eurogrupy i „zmierza w kierunku finansowania pomostowego, bez wypełnienia założeń obecnego programu pomocowego”.

Jedną z ostatnich szans na zbliżenie stanowisk jest dzisiejsze spotkanie ministrów finansów strefy euro. Oczekiwania przed spotkaniem nie są zbyt duże, zwłaszcza że szef resortu finansów Malty Edward Scicluna powiedział, że państwa popierające stanowisko Niemiec są gotowe na scenariusz opuszczenia strefy euro przez Grecję. Z kolei "Der Spiegel" napisał dziś, że ekonomiści z EBC przeprowadzają symulacje, jak opuszczenie obszaru wspólnej waluty przez Helladę wpłynie na pozostałe państwa obszaru wspólnej waluty.

Napięta sytuacja związana z Grecją przeceniła wyraźnie EUR/USD. Główna para walutowa spadła poniżej 1.1300. Gdyby jednak w najbliższych godzinach lub dniach doszło do porozumienia, co zresztą jest nadal scenariuszem bazowym, wtedy można oczekiwać wzrostu eurodolara nawet w okolice 1.1500. Z kolei przedłużająca się dyskusja na ten temat i zwiększanie się realnego ryzyka opuszczenia przez Grecję strefy euro może spowodować, że za euro będziemy płacić poniżej 1.1200.

Na koniec warto także zauważyć, że nawet jeżeli porozumienie nie zostanie osiągnięte, wtedy prawdopodobnie Grecja otrzyma propozycję przeprowadzenia referendum, które będzie zarówno dotyczyć pozostanie w systemie wspólnej waluty, jak i kontynuacji reform. To rozwiązanie jednak znacznie zwiększy awersję do ryzyka i prawdopodobnie do tego momentu EUR/USD spadłby wyraźnie poniżej 1.10.

Słabszy frank

Poza temat Grecji mieliśmy na rynku także inną historię. Przez większą część tygodnia zauważalnie osłabiał się frank. Para EUR/CHF doszła do okolic 1.08, co było najwyższym poziomem od słynnej już rezygnacji przez SNB z utrzymywania relacji euro-frank powyżej 1.20. Bezpośrednim powodem deprecjacji szwajcarskiej waluty było dość stanowcze stanowisko szefa SNB podczas wystąpienia na jednym z brukselskich uniwersytetów.

Thomas Jordan przekonywał w Belgii, że frank jest przewartościowany w stosunku do innych walut, a polityka ujemnych stóp procentowych powinna po pewnym czasie zniechęcić inwestorów do lokowania kapitału w aktywach denominowanych w CHF. Szef SNB także twierdził, że władze monetarne będą interweniować na rynku w celu osłabienia franka, gdy będą tego wymagały założenia polityki pieniężnej.

Z kolei wczoraj Reuters donosił, że dealerzy walutowi spekulują iż SNB kupuje dolar i sprzedaje franki. Dziś jednak spora część osłabienia franka została skorygowana przez niepokoje związane z Grecją. Gdyby jednak problemy Hellady zostały rozwiązane w najbliższych dniach wtedy można oczekiwać ponownego podejścia EUR/CHF w okolice 1.08, co także przełożyłoby się na spadki CHF/PLN w okolice 3.85.

Złoty bez większych zmian

Krajowa waluta dość spokojnie zachowywała się podczas minionego tygodnia. Można nawet było zaobserwować jej relatywną siłę. EUR/PLN, mimo dość przeciętnych danych z krajowej gospodarki, spadł w czwartek w okolice 4.16. Jednak wzrost awersji do ryzyka, spowodowany utrzymywaniem się napięcia związanego z Grecją spowodował, że euro kosztuje ponownie około 4.18 PLN.

Przez większą część tygodnia obserwowaliśmy natomiast osłabienie franka w relacji do PLN. Było to głównie spowodowane spadkiem wartości CHF na rynku globalnym. Rezultatem tego ruchu był fakt, że wczoraj szwajcarska waluta kosztowała około 3.85 PLN, co było najniższym poziomem od 15 stycznia. Dziś z kolei ze względu na osłabienie się złotego w relacji do euro, a także spadki EUR/CHF za fanka musimy zapłacić ponownie około 3.90.

Podobnie jak w wypadku rynku globalnego, sytuacja na złotym jest w znacznej części związana z wydarzeniami wokół Grecji. Jeżeli więc sprawa Hellady zostanie rozwiązana w najbliższych dniach, co według nas nadal jest scenariuszem bazowy, wtedy można się spodziewać powrotu EUR/PLN w okolice 4.15, a CHF/PLN prawdopodobnie spadnie poniżej 3.85.

Z drugiej strony, gdyby dyplomatyczne rozmowy nie przyniosły sukcesu i szanse na porozumienie wyraźnie malały, wtedy niewykluczony byłyby wzrost EUR/PLN wyraźnie powyżej 4.20. Wówczas szwajcarska waluta mogłaby przekroczyć ponownie okrągły poziom 4.00 PLN.


Powyższy komentarz nie jest rekomendacją w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z 19 października 2005 roku. Został on sporządzony w celach informacyjnych i nie powinien stanowić podstawy do podejmowania decyzji inwestycyjnych. Ani autor opracowania, ani Cinkciarz.pl Sp. z o.o. nie ponoszą odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie informacji zawartych w niniejszym komentarzu. Kopiowanie bądź powielanie niniejszego opracowania bez pisemnej zgody Cinkciarz.pl Sp. z o.o. jest zabronione.

Powrót do listy wiadomości


Zobacz również: