Przewrotne dzieje złotego. Historia polskiej waluty

8 wrz 2020 8:24|Cinkciarz.pl

Pierwsze monety polskiego złotego pojawiły się w obiegu w drugiej połowie XVII wieku. Historia rodzimej waluty sięga jednak dalszych czasów i ma swoje korzenie w groszach, dukatach czy florenach. Niewiele brakowało też, by dzisiaj zamiast złotych, w obiegu znajdowały się lechy. Dzieje rodzimej waluty były przewrotne, ale ostatecznie udało się jej przetrwać nawet czasy, w których polskie ziemie były rozkradane przez zaborców.

Przewrotne dzieje złotego. Historia polskiej waluty

Złoty jako jednostka obrachunkowa

Zanim zaczęto posługiwać się pierwszymi monetami określanymi jako „złoty”, funkcjonował on jako jednostka obrachunkowa, służąca do określania wartości dóbr. Jej wartość ustanowiono w statutach piotrkowskich z 1496 r. na 30 groszy.

Były to czasy odkryć geograficznych. Z Nowego Świata przywożono m.in. srebro, z którego bito srebrne monety. Duża ilość tego kruszcu sprawiła, że stracił on na wartości względem złota i złotych monet. Stąd też ustawiony na sztywno kurs do złotego florena, wynoszący 30 groszy. Z czasem wartość złotej monety rosła jeszcze bardziej, by w 1676 roku osiągnąć nawet 360 groszy.

Choć złote monety drożały, ustalona wartość jednostki obrachunkowej, jakim był złoty, utrzymywała się na tym samym poziomie aż do XIX wieku. Niezmiennie wynosiła 30 groszy.

Dobry żart tynfa wart

Pierwsze monety, które zaczęto nazywać złotymi, pojawiły się na terenie Polski po potopie szwedzkim. Kraj dźwigał się na nogi po wyniszczającej wojnie i potrzebował czegoś na kształt „pożyczki”. Dlatego od 1663 roku zaczęto bić srebrne monety o wartości 30 groszy. W rzeczywistości zawartość srebrnego kruszcu była znacznie mniejsza, a moneta realnie warta około 17-18 groszy.

To jawne fałszerstwo usprawiedliwiano słabą kondycją gospodarczą kraju. Pomysłodawcą tego przedsięwzięcia był Andrzej Tymf, niemiecki mincerz, który zarządzał królewskimi mennicami. Od jego nazwiska monety potocznie nazywano tymfami. Stąd wzięło się też ironiczne powiedzenie „Dobry żart tynfa wart”, które poddawało pod wątpliwość jakość pieniądza.

Tymfy charakteryzowały się nie tylko zaniżoną wartością. Były bite niedbale i na ogromną skalę, co szybko doprowadziło do wysokiej inflacji i kryzysu gospodarczego, z którym kraj nie poradził sobie przez następnych kilkadziesiąt lat. Tymczasem Andrzej Tymf został oskarżony przez szlachtę o liczne nadużycia. Ostatecznie nic mu nie udowodniono, ale w 1667 roku salwował się ucieczką z Polski.

W tamtych czasach ludność na terenie Polski posługiwała się wieloma monetami. Oprócz wątpliwej jakości tymfów, w obiegu krążyły również grosze, boratynki, talary, a także monety bite za granicą. Próby reformy rynku monetarnego podjął się m.in. Stanisław August Poniatowski, który był ostatnim królem Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Zarządził on wprowadzenie złotego jako jednostki zasadniczej i wycofanie z obiegu innych monet.

Zaczęto bić solidne srebrne talary, które miały zahamować inflację powstałą w wyniku niedbałych tymfów. Szybko jednak zorientowano się, że pieniądz ten jest lepszej jakości, niż monety powstające za granicą, dlatego Prusacy zaczęli wywozić je z kraju, zalewając polski rynek monetami o gorszej jakości. Z tego względu postanowiono, by udział srebra w polskich monetach był mniejszy. Wprowadzono też do obiegu bite na masową skalę monety z miedzi, których wartość była umowna i nie odzwierciedlała stanu rzeczywistego.

Za czasów Stanisława Augusta posługiwano się zatem dwoma systemami pieniężnymi – srebrnym i miedzianym. Złoty nadal odzwierciedlał wartość 30 groszy, tyle że miedzianych. W przypadku srebrnych był wart zaledwie 4 grosze. W obiegu funkcjonowały saskie monety o wartości 1/6 i 1/3 talara, które przez ludność były nazywane złotówkami i dwuzłotówkami.

Upadek kraju, ale nie pieniądza

Pierwsze polskie banknoty pojawiły się w 1794 roku, podczas powstania kościuszkowskiego po drugim rozbiorze. W kraju pogrążonym wojną brakowało pieniędzy, a także kruszcu, z którego można by bić monety. Zdecydowano zatem, by wyemitować bilety skarbowe o określonej wartości, które zostaną wymienione na kruszec po zakończonym powstaniu. Niestety obietnica ta nigdy nie została zrealizowana, gdyż powstanie upadło, a zaborcy dążyli do tego, by zlikwidować wszelkie ślady po polskiej walucie.

Przewrotne dzieje złotego. Historia polskiej waluty

Polskie monety miały zniknąć z obiegu, choć ze względu na ich dobrą jakość, ludność niechętnie się ich pozbywała. Nawet gdy na rynku pojawiły się pieniądze zaborców, wciąż nadawano im polskie nazwy.

Złoty ponownie powrócił po powstaniu Księstwa Warszawskiego, a po jego upadku – po sformowaniu się Królestwa Polskiego, które otrzymało możliwość posiadania własnej waluty. Bite wtedy monety zawierały polskie, a nie łacińskie napisy. Pieniądze zostały też powiązane z rosyjskim systemem walutowym. Polski złoty o wartości 30 groszy był wymienialny na 15 rosyjskich kopiejek.

Konieczność przeliczania walut sprawiła, że w obiegu pojawiły się 5- i 10-złotówki, zastępujące talary i półtalary, a także 25 i 50-złotówki, które wyparły dukaty. Te dwie ostatnie nazywano pojedynczymi i podwójnymi złotymi królewskimi.

W 1828 roku na terenie Królestwa Polskiego zaczął funkcjonować Bank Polski, dając podwaliny pod rodzimą bankowość. Był on odpowiedzialny za emisję polskiego złotego, udzielał pożyczki i finansował niektóre przedsięwzięcia – np. budowę dróg.

Po nieudanym powstaniu listopadowym zaczęła się rusyfikacja Królestwa Polskiego. Na monetach, oprócz polskich napisów, pojawiły się także rosyjskie, a polski orzeł został zastąpiony św. Jerzym, patronem Moskwy. Wartość monety była oznaczana w dwóch walutach – złotych i kopiejkach. Złoty całkowicie wypadł z obiegu w 1841 roku. Na mocy ukazu carskiego zastąpił go rubel, dzielący się na 100 kopiejek. Zlikwidowano też Bank Polski, którego majątek przejął Bank Państwowy Rosji.

Marka polska, lechy i nowy początek złotego

W II RP środkiem płatniczym była marka polska, która powstała jeszcze przed zakończeniem I Wojny Światowej, w 1916 roku, na terenach okupowanych przez Niemców. Funkcjonowała wyłącznie w formie banknotów. Co prawda przymierzano się do planów bicia monet – testowo powstało nawet kilka projektów, ale ostatecznie nigdy nie trafiły one do obiegu.

Przeciętna sytuacja gospodarcza II RP sprawiła, że w kraju szybko zaczęła rosnąć inflacja. Marki polskie były drukowane bez pokrycia, więc ostatecznie doszło do wystąpienia zjawiska hiperinflacji, która wymusiła na władzach reformę walutową.

Już w 1919 roku zdecydowano o wprowadzeniu nowych pieniędzy. Spierano się jednak nad nazwą – wśród propozycji padał „lech”, „piast”, „pol”, a nawet „kościuszko”. Józef Piłsudski ostatecznie podpisał dekret wskazujący, że nową walutą będzie lech, dzielący się na 100 groszy.

Nazwie tej sprzeciwiał się m.in. Stanisław Karpiński, dyrektor Polskiej Krajowej Kasy Pożyczkowej, która była odpowiedzialna za emisję pieniędzy. Argumentował on, że przed Wielką Wojną i zaborami funkcjonowała nazwa złotego. Sejm Ustawodawczy przychylił się do jego zdania i uchylił w 1919 roku dekret Marszałka Piłsudskiego. Ostatecznie nową walutą II RP został polski złoty, który w obiegu pojawił się dopiero w 1924 roku.

W międzywojennej Polsce złoty, choć także nie oparł się inflacji, był raczej stabilną walutą. Był równowartością 9/31 grama czystego złota. Jego ówczesną pozycję niech zobrazuje fakt, że był równy frankowi szwajcarskiemu.

Sytuacja zmieniła się po wybuchu II wojny światowej. Początkowa faza niemieckiej okupacji terenów Polski przyniosła reichsmarki, które stanowiły oficjalny środek płatniczy. Szybko jednak powołano Bank Emisyjny w Polsce, na którego czele Naziści umieścili Feliksa Młynarskiego, pełniącego wcześniej funkcję wiceprezesa Banku Polskiego.

Efektem tych działań było zachowanie nazwy złotego jako polskiej waluty. Na nowych banknotach zabrakło orła w koronie. Młynarski wynegocjował jednak, by pozostawić napisy w języku polskim. Już w 1940 roku międzywojenne banknoty zostały wymienione na te okupacyjne. Ustanowiono też limity wymiany – inne dla Polaków, inne dla Niemców mieszkających w Generalnym Gubernatorstwie, a jeszcze inne dla Żydów.

Powojenne losy złotego

W powojennej Polsce do 1950 roku posługiwano się wyłącznie banknotami o nominałach od 1 do 500 złotych. Nie używano monet. Nieoczekiwana reforma nadeszła dopiero 30 października 1950 roku. Wprowadzono wtedy nowe banknoty i monety.

Wspomniana reforma była niemal do ostatniej chwili utrzymywana w tajemnicy. Ustanowiono też niekorzystny kurs wymiany starych banknotów na nowe. Wynagrodzenia i ceny przeliczano w stosunku 3 nowych do 100 starych złotych, natomiast posiadane oszczędności w stosunku 1:100. Tym samym Sowieci ograbili Polaków z dwóch trzecich ich oszczędności. Ustalono też bardzo krótki termin wymiany pieniędzy na nowe. Należało to zrobić do 8 listopada, czyli w nieco ponad tydzień.

Wymierzono też cios w osoby przechowujące złoto. Zakazano handlu tym kruszcem, jak również walutami obcymi. Za samo posiadanie złota groziło 15 lat więzienia, a za handel nawet kara śmierci. Oczywiście ludność mogła wymienić złoto na pieniądze, ale po skandalicznym kursie, więc większość osób zdecydowała się zakopać kruszec w ziemi.

W tym czasie na monetach i banknotach nie posługiwano się wizerunkami polskich bohaterów narodowych. Zamiast tego przedstawiano lud pracujący – rolnika, kwiaciarkę, robotnika, rybaka i górnika. Zmiany w podejściu do projektów nadeszły dopiero w latach 70. XX wieku. Seria „Wielcy Polacy” sprawiła, że w portfelach Polaków zawitał Karol Świerczewski, Ludwik Waryński, Jarosław Dąbrowski, Tadeusz Kościuszko, Mikołaj Kopernik, a także Mieszko I i Bolesław Chrobry.

Końcówka PRL-u to czasy hiperinflacji, dlatego też w obiegu pojawiały się banknoty o coraz większych nominałach – 10 000 zł, 20 000 zł, 50 000 zł, a nawet 200 000 zł. Ten ostatni był wyjątkowy, bo nie zawierał wizerunku żadnego „Wielkiego Polaka”. W odpowiedzi na wciąż rosnące ceny wydawano kolejne – o nominałach 500 000 zł, 1 000 000 zł czy 2 000 000 zł. Planowano też banknot o nominale 5 000 000 zł z wizerunkiem Piłsudskiego, ale ostatecznie doszło do denominacji.

Cztery zera mniej

1 stycznia 1995 roku nastąpiła denominacja – do obiegu w Polsce trafiły nowe banknoty. Funkcjonowały równolegle ze starymi aż do końca 1996 roku, dlatego w sklepach podawano dwie ceny. 1 nowy złoty równał się 10 000 starych złotych. Aby szybko przeliczyć wartość, należało ze starej ceny skreślić cztery zera.

W nowej serii banknotów zrezygnowano z wizerunków wielkich Polaków na rzecz polskich władców – Mieszka I, Bolesława Chrobrego, Kazimierza Wielkiego, Władysława Jagiełły i Zygmunta I Starego. Są to postacie dobrze nam znane, banknoty te obowiązują bowiem po dziś dzień. 10 lutego 2017 roku do obiegu trafiły także banknoty 500-złotowe, przedstawiające Jana III Sobieskiego. Współczesne polskie złote to jedne z najnowocześniejszych i najlepiej zabezpieczonych banknotów na świecie.

8 wrz 2020 8:24|Cinkciarz.pl

Zobacz również:

25 cze 2020 8:00

Co to są kryptowaluty?

19 cze 2020 8:00

Technologia blockchain – co to jest?

17 cze 2020 14:23

Ile jest walut na świecie? Znane i mniej znane

27 maj 2020 11:14

Dinar serbski – historia i ciekawostki o walucie

20 maj 2020 14:22

Najważniejsze waluty świata

27 kwi 2020 13:16

Historia frankowiczów, czyli jak po 10 latach spłacania mieć ma głowie jeszcze większy kredyt

Atrakcyjne kursy 28 walut

Rozpocznij chat