Widmo wojny celnej powraca (komentarz walutowy z 3.12.2019)

03.12.2019 14:20|Bartosz Grejner

Perspektywa ceł na import luksusowych towarów z Francji do USA oraz komentarze prezydenta Donalda Trumpa podczas szczytu NATO w Londynie zwiększają niepewność na rynku. USA i Chiny mogą nie wypracować porozumienia przed wyborami prezydenckimi w Stanach Zjednoczonych. Złoty pozostaje stabilny.

Trump o zakończeniu wojny celnej

Przy braku publikacji istotnych danych makroekonomicznych uczestnicy rynku skupili się na wydarzeniach geopolitycznych. A tych było niemało. Agencja Bloomberg informowała dzisiaj, że francuski rząd zagroził, że UE podejmie środki odwetowe, jeżeli USA nałoży cła na import dóbr luksusowych z Francji o wartości ok. 2,4 mld dol. rocznie. Administracja w Białym Domu nie jest zadowolona z tego, jak Francja chce opodatkować firmy technologiczne, do których należą m.in. Amazon, Apple i Facebook.

W odwecie na ten podatek USA mogłoby podnieść cła o 100 proc. już w pierwszych miesiącach 2020 r. Bruno Le Maire, francuski minister finansów, skomentował na antenie Radia Classique, że „nie jest to zachowanie, jakiego oczekujemy od USA, jednego z głównych sojuszników Francji, a szerzej, Europy”. Prezydent Donald Trump powtórzył gotowość nałożenia ceł na import z Francji podczas porannej konferencji prasowej w Londynie na rozpoczynającym się tam szczycie NATO.

Nie zabrakło także komentarzy prezydenta Trumpa o ew. porozumieniu z Chinami. Prezydent USA powiedział, że o tym, co się wydarzy w tej kwestii, „przekonamy się bardzo szybko”. Najistotniejsze dla uczestników rynku wydawały się stwierdzenia, w których Trump komunikował, że „nie ma żadnego terminu” zawarcia porozumienia z Chinami. Dodawał także, że „jedyną rzeczą, która liczy się w kwestii paktu z Chinami, jest to, czy ja tego chcę”. Donald Trump sugerował, że zawarcie porozumienia może przeciągnąć się do zakończenia wyborów w USA w listopadzie 2020 r.

Informacje o cłach na dobra z Francji oraz komentarze z porannej konferencji prasowej pogorszyły nieco sentyment na rynku. Kapitał płynął w większej mierze w stronę tzw. bezpiecznych przystani, czyli złota oraz walut Japonii i Szwajcarii. Traciły natomiast kontrakty na indeksy giełdowe oraz indeksy europejskie. Przecena była tu istotna, ale początek tygodnia przypomniał uczestnikom rynku o zagrożeniach w handlu międzynarodowym.

W minionych tygodniach rynek nabierał przekonania, że w kontekście zagrożeń dla handlu międzynarodowego najgorsze jest już na nami. Cła na import stali z Argentyny i Brazylii, perspektywa nie tak odległych ceł na dobra z Francji oraz (potencjalnie) oddalające się porozumienie handlowe USA z Chinami przypominały o zagrożeniach wzrostu globalnej gospodarki. Może to ograniczyć apetyt na ryzyko i kontynuację silnych wzrostów. Z drugiej strony należy pamiętać, że komentarze Donalda Trumpa i działania administracji Białego Domu to część strategii wynegocjowania korzystniejszych warunków handlowych dla USA. Nie można więc wykluczyć osiągnięcia wspomnianej pierwszej fazy porozumienia z Chinami do końca obecnego roku, co najprawdopodobniej z powrotem wywołałoby euforię na rynku, przynajmniej w krótkim okresie.

Dolar w zasadzie istotnie nie zareagował na dzisiejsze doniesienia ws. francuskich ceł i konferencji z udziałem Trumpa podczas szczytu NATO. Indeks dolara (DXY), mierzący jego siłę względem sześciu głównych walut, ok. południa pozostawał tuż przy poziomie wczorajszego zamknięcia. Podobnie zachowywały się notowania EUR/USD, które tylko minimalnie odbiegały od wczorajszych poziomów. Po wczorajszej nieudanej próbie spadku poniżej 1,10 oraz wzrostu powyżej 1,11 wydaje się, że dopiero piątkowy raport z rynku pracy w USA może wyrwać notowania głównej pary walutowej w istotniejszy sposób poza przedział 1,10-1,11.

Brytyjski wyjątek

Niewielkie wahania wartości dolara na rynku globalnym wpływały na stabilizację koszyka złotego, gdzie – z wyjątkami – zmiany były ograniczone. Kurs EUR/PLN notowany był blisko granicy 4,28 zł, czyli na najniższym poziomie od ok. dwóch tygodni. Wyjątek dotyczył notowań funta w relacji złotego. Para GBP/PLN z powrotem wzrosła powyżej granicy 5,00, a handel zamknięty był do południa w przedziale ok. 5,00-5,03. To efekt przede wszystkim aprecjacji funta na rynku globalnym: kurs GBP/USD, popularnie zwany „kablem”, wzrósł dzisiaj nieco powyżej 1,30, co stanowi także górny przedział notowań z blisko siedmiu minionych miesięcy. Wraz ze zbliżaniem się wyborów parlamentarnych w Wielkiej Brytanii (12 grudnia) przedział wahań funta może się rozszerzać.

W dalszej części dnia nie ma zaplanowanych istotnych wydarzeń makroekonomicznych, jeżeli więc nie będziemy obserwować istotnego pogorszenia nastrojów na rynku akcji (co mogłoby negatywnie wpłynąć na złotego), oczekujemy stabilizacji polskiej waluty.


Zapisz się do newslettera walutowego

Powyższy komentarz nie jest rekomendacją w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z 19 października 2005 roku. Został on sporządzony w celach informacyjnych i nie powinien stanowić podstawy do podejmowania decyzji inwestycyjnych. Ani autor opracowania, ani Cinkciarz.pl Sp. z o.o. nie ponoszą odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie informacji zawartych w niniejszym komentarzu. Kopiowanie bądź powielanie niniejszego opracowania bez pisemnej zgody Cinkciarz.pl Sp. z o.o. jest zabronione.

Zobacz również:

2 gru 2019 17:57

Napięcia handlowe silnie przeceniają dolara (popołudniowy komentarz walutowy z 2.12.2019)

2 gru 2019 15:22

Złoty silniejszy. Trump znowu zaskakuje (komentarz walutowy z 2.12.2019)

29 lis 2019 17:27

Dolar oddaje wypracowany zysk (popołudniowy komentarz walutowy z 29.11.2019)

29 lis 2019 14:05

Sprzedaż w Niemczech kuleje, ale bezrobocie spada (komentarz walutowy z 29.11.2019)

Rozpocznij chat