Dolar w kwietniu na łopatkach, euro, frank i funt także potaniały (komentarz walutowy z 30.04.2021)

30 kwi 2021 8:15|Bartosz Sawicki

Wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE ws. frankowiczów nie rozstrzygnął kluczowych kwestii. Złoty odrabia część strat z poprzednich dni i nerwowego oczekiwania na posiedzenie TSUE, a EUR/PLN cofnął się poniżej 4,57. Dolar jest nadal słaby pomimo świetnych informacji z gospodarki USA.

Amerykańska waluta w kwietniu potaniała o blisko 5 proc. i była zdecydowanie najsłabsza w koszyku G-10. Wyraźnie, o 3,5 proc., przeceniono również funta. Najsilniejsze były z kolei waluty skandynawskie oraz frank, których kursy nie poszły w górę o więcej niż jeden procent. Odrabianie strat po marcowym załamaniu skumulowało się w pierwszej części miesiąca. Choć w szerszym horyzoncie na złotego patrzymy pozytywnie, to uważamy, że spadek EUR/PLN do 4,52 był zbyt mocny. Największym problemem złotego pozostaje kwestia kredytów frankowych, uwaga przenosi się na datę 11 maja i (już dwukrotnie przekładane) posiedzenie Izby Cywilnej Sądu Najwyższego. Do tego czasu złoty powinien pozostać słaby, ale zwyżka kursu euro ponad 4,60 przed wyrokiem 4,60 nie jest naszym scenariuszem bazowym.

Kursy walut, zmiany wartości złotego do USD, EUR, GBP, CHF i pozostałych walut G-10.

Negatywnie na złotego działa też polska polityka pieniężna, która jest skrajnie łagodna na tle innych gospodarek wschodzących, w tym Czech i Węgier. Dzisiejsze dane o inflacji w Polsce powinny potwierdzić, że ceny konsumenckie w kwietniu były o ok. 4 proc. wyższa niż przed rokiem. Tymczasem Rada Polityki Pieniężnej będzie przez jeszcze kilka kwartałów utrzymywać koszt pieniądza bez zmian. Przy rosnącej presji cenowej oznacza to skrajnie ujemne realne stopy procentowe. Ba, NBP zintensyfikował skup aktywów i w kończącym się miesiącu pozyskał papiery za ponad 10 mld zł. Jest to najwyższy miesięczny wynik od czerwca ubiegłego roku. Na wczorajszej aukcji skupiono maksymalną zaplanowaną pulę obligacji, głównie skarbowych, a łącznie wartość rodzimego QE wynosi już 124 mld zł.

EUR/PLN lekko niżej po wyroku TSUE, który niewiele wyjaśnił

Orzeczenie TSUE mogło rzucić nowe światło na szereg ważnych pytań dotyczących m.in. stwierdzenia nieważności całych umów zawierających klauzule abuzywne czy też przedawnienia roszczeń. Sędziowie uznali tymczasem, że kwestie te podlegają prawu krajowemu i powinny być rozstrzygane przez polskie sądy. Wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej nie stanowi przełomu w kwestii kredytów frankowych. Uwaga rynku złotego znów ogniskuje się zatem na posiedzeniu Izby Cywilnej Sądu Najwyższego, które odbędzie się 11 maja, o ile znów nie zostanie przesunięte.

Kurs euro, notowania EUR/PLN; źródło: Bloomberg

Przypomnijmy, że w czarnym dla banków scenariuszu koszt przekroczy (w świetle szacunków Komisji Nadzoru Finansowego) 230 mld zł. Z punktu widzenia instytucji finansowych i stabilności sektora rozstrzygnięcia są kluczowe. Zakładamy jednak, że potencjalna konwersja odbyłaby się przez Narodowy Bank Polski i w ten sposób byłaby praktycznie neutralna dla wyceny złotego. Podobny mechanizm w 2014 roku z powodzeniem zastosowano na Węgrzech.

Dziś wiemy, że wyrok TSUE nie rozjaśnia sytuacji przed posiedzeniem Sądu Najwyższego. Z tymi rozstrzygnięciami ponownie wiązać należy ryzyko asymetrycznej reakcji EUR/PLN. Z tego względu należy zakładać nerwowość w notowaniach złotego i wzmożoną aktywność na rynku opcji walutowych. Bardzo silne wzrosty kursu do 11 maja nie są jednak bardzo prawdopodobne, ponieważ wykrystalizowało się sprzyjające złotemu środowisko. W marcu gdy EUR/PLN zbliżył się do 4,70 i osiągał najwyższe pułapy od 12 lat i Globalnego Kryzysu Finansowego, mieliśmy do czynienia ze splotem złej sytuacji epidemicznej, turbulencji na rynkach globalnych oraz kwestii kredytów frankowych. Dziś możemy powiedzieć, że trzecia fala zachorowań wygasa, a wyrządzone przez nią szkody koniunkturze były mniejsze, niż można było się obawiać.

Nastroje na rynku polskiej waluty po wyroku TSUE i przed majowym posiedzeniem Sądu Najwyższego wnikliwie analizujemy w nowym odcinku podcastu walutowego Cinkciarz.pl „Kurs na weekend”.

Dolar obojętny na pęd amerykańskiej gospodarki

Amerykańska gospodarka w pierwszych trzech miesiącach tego roku rosła w zanualizowanym tempie 6,4 proc. Wynik tylko na pierwszy rzut oka wypada słabiej na tle rynkowych prognoz i maskuje impet odbicia. Jeśli zagłębić się w szczegóły publikacji, to okaże się, że konsumpcja wzrosła o ponad 10 proc. Do czerwoności rozgrzane są także budownictwo mieszkaniowe oraz inwestycje firm. Główną wartość wskaźnika obniżył fakt, że bieżąca produkcja nie nadążała za zaspokajaniem buchającego popytu: bardzo mocno ograniczone zostały zapasy, głęboki deficyt w handlu zagranicznym przełożył się na silną ujemną kontrybucję eksportu netto. Dodajmy, że pozytywne informacje napływają także z amerykańskiego rynku pracy: tygodniowa liczba nowych wniosków o zasiłek obniżyła się po raz kolejny, osiąga najniższe pułapy od wybuchu pandemii i przybrała wartość o ok. 200 tys. niższą niż przeciętnie w marcu.

Rynek pracy USA, liczba nowych wniosków o zasiłek; źródło: Bloomberg

To na pewno nie koniec imponującej serii danych z USA, gdzie jedną dawkę szczepionki przyjęło już ponad 140 milionów obywateli, a gospodarka jest coraz bliżej pełnego odmrożenia. Wpływ pakietu fiskalnego, którego filarem były transfery socjalne i słynne już czeki o wartości 1400 dolarów, będzie po gospodarce rozlewał się także w kolejnych miesiącach. Zdecydowanie nie można powiedzieć, że odroczony popyt został już zrealizowany. Kondycja finansów gospodarstw domowych jest dobra, a ich nastroje będzie wspierać odbudowa rynku pracy. W kwietniu i maju powinna ona przebiegać w ekspresowym tempie. W każdym z tych miesięcy można oczekiwać przyrostu zatrudnienia przekraczającego milion etatów. W efekcie w tym kwartale wzrost będzie przybierał dwucyfrowe wartości, co pozwoli na powrót PKB do poziomów przedpandemicznych. Taki stan rzeczy nie robi jednak wrażenia na Rezerwie Federalnej, która zamierza utrzymywać pełne monetarne wsparcie. Przy obecnym, łagodnym i negatywnym dla dolara kursie w polityce pieniężnej na rozlewaniu się ożywienia po globalnej gospodarce powinny zyskiwać waluty silnie powiązane z cyklem koniunkturalnym: cały koszyk emerging markets, a w przestrzeni G-10 m.in. euro i waluty skandynawskie. Inwestorzy będą szukać okazji pod postacią walut, które jeszcze nie wykonały rajdu wynikającego z poprawy sytuacji epidemicznej i przyspieszenia programu szczepień. W momencie, gdy kurs EUR/PLN flirtuje z 4,60, złoty śmiało może stać się jedną z nich, ale drzwi do umocnienia uchyli zapewne dopiero rozstrzygnięcie kwestii kredytów frankowych.

Fantastyczne dane z amerykańskiej gospodarki, która lada moment wróci do wielkości sprzed pandemii, omawiamy w nowym odcinku podcastu walutowego Cinkciarz.pl „Kurs na weekend”.

30 kwi 2021 8:15|Bartosz Sawicki

Powyższy komentarz nie jest rekomendacją w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z 19 października 2005 roku. Został on sporządzony w celach informacyjnych i nie powinien stanowić podstawy do podejmowania decyzji inwestycyjnych. Ani autor opracowania, ani Cinkciarz.pl Sp. z o.o. nie ponoszą odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie informacji zawartych w niniejszym komentarzu. Kopiowanie bądź powielanie niniejszego opracowania bez podania źródła jest zabronione.

Zobacz również:

29 kwi 2021 10:05

Kurs euro rośnie przed wyrokiem TSUE, dolar nadal w opresji (komentarz walutowy z 29.04.2021)

28 kwi 2021 8:04

Euro, frank, funt i dolar stabilne, złoty lekko słabszy (komentarz walutowy z 28.04.2021)

27 kwi 2021 10:10

Kurs euro stracił zmienność, dolar słaby, rubel odrabia straty (komentarz walutowy z 27.04.2021)

26 kwi 2021 9:22

EUR/PLN czeka na wyrok, kurs dolara na posiedzenie Fed (komentarz walutowy z 26.04.2021)


Atrakcyjne kursy 28 walut

Rozpocznij chat