Pozytywne zaskoczenie ze strefy euro (komentarz walutowy z 6.11.2019)

06.11.2019 15:10|Marcin Lipka

Sprzedaż detaliczna w strefie euro wzrosła we wrześniu najbardziej od blisko dwóch lat. MFW zachęca Niemcy i Holandię, by zwiększały inwestycje w infrastrukturę. Złoty pozostaje względnie stabilny w relacji do euro. Mocniejszy globalnie dolar popchnął kurs USD/PLN w okolicę 3,85 zł. RPP raczej bez większego wpływu na PLN.

Najważniejsze dane makro (czas CET – środkowoeuropejski). Szacunki danych makro są na podstawie informacji z Bloomberga, chyba że zaznaczono inaczej.

  • Brak danych makro, które mogą wywołać znaczne zmiany na analizowanych parach walutowych.

Dobre wiadomości ze strefy euro

Przez ostatnie dni rynek zajmował się głównie kwestiami związanymi z handlem zagranicznym i oczekiwanym rozejmem w wojnie handlowej pomiędzy USA i Chinami. W minionych godzinach nie napłynęły żadne kluczowe doniesienia na ten temat, a inwestorzy poprzednie informacje raczej już zdyskontowali. Warto więc skupić się na innych kwestiach w ocenie hipotetycznego wpływu na waluty.

Trochę niespodziewanie na pierwszy plan wysuwają się dziś dane o sprzedaży detalicznej ze strefy euro. Po słabych odczytach z przemysłu i przeciętnych danych o kondycji usług (PMI w strefie euro, Ifo w Niemczech) należało oczekiwać, że poprzez zmniejszenie tempa wzrostu zatrudnienia na obszarze wspólnej waluty dynamika popytu konsumpcyjnego raczej też będzie się obniżać. A tutaj mamy znaczną niespodziankę z Eurostatu.

Unijny statystycy donieśli przed południem, że sprzedaż detaliczna na obszarze wspólnej waluty wzrosła o 3,1 proc. r/r we wrześniu. To był największy wzrost sprzedaży od listopada 2017 r., czyli od niespełna dwóch lat. Skąd takie odczyty?

Przede wszystkim mieliśmy rewizję danych miesięcznych za sierpień (z 0,3 do 0,6 proc. wzrostu). To pomogło osiągnąć ponad 3 proc. w relacji r/r we wrześniu (dane są wyrównane o liczbę dni roboczych, więc efekty kalendarza powinny być wyrównane). Solidny popyt jest generowany także na kategorie uzależnione od nastrojów konsumentów. Poza żywnością i paliwami wolumenowo (w ujęciu realnym) sprzedaż w całej strefie euro wystrzeliła o 4,6 proc. r/r. Patrząc na dane historyczne, jest to jedna z wyższych wartości w ostatnich 20 latach. Oczywiście może to być efekt jednego miesiąca (może pogoda lub elementy statystyczne), ale ogólnie, gdy jest silne spowolnienie, to takich „wyskoków” nie było, niezależnie czy bierzemy pod uwagę okres 2012-2013, czy rok 2009. W rezultacie można dzisiejszy odczyt Eurostatu uznać ogólnie za pozytywny.

Zostając na Starym Kontynencie, warto zwrócić uwagę na regionalny raport MFW dotyczący Europy. Jest w nim sporo pesymistycznych doniesień (wojna handlowa, perspektywa gospodarcza kotwicząca ryzyka raczej w dół niż w górę; słabość przemysłu itp.). Można tam także znaleźć próbę odpowiedzi na pytanie, dlaczego nie widać praktycznie żadnego przełożenia rosnących wynagrodzeń na inflację. Dla nas jednak najważniejsze są inne dwa wnioski.

Pierwszym z nich jest porównanie ekspozycji poszczególnych krajów na handel zagraniczny z Wielką Brytanią (kontekst brexitu). W przypadku Polski jest on relatywnie niski, niezależnie czy mówimy o krajach rozwiniętych czy rozwijających się (czwarty po Węgrzech, Bułgarii i Rumunii). Również ekspozycja Niemiec nie jest tak wysoka, jak można było się tego obawiać, piąta po Irlandii, Belgii, Holandii oraz Islandii. Stosunkowo duża jest natomiast Czech, a to drugi lub trzeci partner handlowy Polski. Poprzez Niemcy czy Czechy (łańcuchy dostaw) ten wpływ na Polskę może być widoczny, gdyby jakimś nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności doszło do twardego brexitu, ale te ryzyka dla naszego kraju wydają się mniejsze, niż można było tego oczekiwać.

Drugą ważną kwestią jest promowanie przez MFW stymulacji fiskalnej z tych europejskich krajów, które mają na to przestrzeń. Fundusz pisze, że „w krajach z dużymi przestrzenią fiskalną oraz potrzebami kapitału ludzkiego oraz tymi związanymi z infrastrukturą (Niemcy, Holandia) dostosowana ekspansja fiskalna powinna być rozważona, by zwiększać potencjalny wzrost”.

Bez większych zmian na złotym

Złoty czy euro nie zareagowały na pozytywne doniesienia dotyczące brexitu i kolejne nawoływania MFW do rozważenia stymulacji fiskalnej w krajach mających nadwyżki budżetowe. Polska waluta stabilizuje się jednak na względnie silnych poziomach i euro kosztuje ok. 4,27 zł. Po godz. 16 warto zwrócić uwagę na konferencję Rady Polityki Pieniężnej po listopadowym posiedzeniu. Przedstawione na niej zostaną nowe szacunki inflacji oraz wzrostu PKB na kolejne lata. Wydaje się, że tempo rozwoju może być nieco mniejsze niż w lipcowej projekcji, ale rynek nie powinien otrzymać zaskakujących informacji. Po konferencji RPP złoty powinien pozostać blisko granicy 4,27 za euro.


Zapisz się do newslettera walutowego

Powyższy komentarz nie jest rekomendacją w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z 19 października 2005 roku. Został on sporządzony w celach informacyjnych i nie powinien stanowić podstawy do podejmowania decyzji inwestycyjnych. Ani autor opracowania, ani Cinkciarz.pl Sp. z o.o. nie ponoszą odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie informacji zawartych w niniejszym komentarzu. Kopiowanie bądź powielanie niniejszego opracowania bez pisemnej zgody Cinkciarz.pl Sp. z o.o. jest zabronione.

Zobacz również:

5 lis 2019 16:31

Dobre dane z USA (popołudniowy komentarz walutowy z 5.11.2019)

5 lis 2019 13:43

USA i Chiny zawrą „rozejm plus”? (komentarz walutowy z 5.11.2019)

4 lis 2019 17:19

USA i Chiny fundują nowe rekordy na giełdach (popołudniowy komentarz walutowy z 4.11.2019)

4 lis 2019 13:32

Dobre nastroje spychają dane na dalszy plan (komentarz walutowy z 4.11.2019)

Rozpocznij chat