Złoty coraz mniej wrażliwy na wyrok w sprawie frankowiczów

12 maj 2021 10:36|Bartosz Sawicki

Polska waluta już tak długo czeka na sądowe rozstrzygnięcie kwestii kredytów frankowych, że staje się odporna na kolejne przesunięcia terminów i ciągły brak jednoznacznego rozwiązania spornych kwestii. Dlatego, gdy wczorajsze posiedzenie Izby Cywilnej Sądu Najwyższego, które miało przynieść przełom, zakończyło się bez orzeczenia, kurs euro nie drgnął nawet o 0,5 proc. względem zamknięcia poprzedniego tygodnia.

Każdy wyrok otwierałby szerzej drzwi do umocnienia złotego. Tymczasem po majowym posiedzeniu Izby Cywilnej Sądu Najwyższego nie ma ani orzeczenia, ani nie ma kolejnego terminu. Jest za to prośba o opinię szeregu instytucji, m.in. Komisji Nadzoru Finansowego, Narodowego Banku Polskiego, Rzecznika Finansowego czy nawet Rzecznika Praw Dziecka.

Inwestorzy tracą zainteresowanie, balast frankowy traci wagę

– Wciąż pozostaje więcej pytań niż odpowiedzi. Wciąż nie wiadomo, jak podchodzić do umów kredytowych we frankach szwajcarskich zawierających klauzule abuzywne. Impas trwa już tak długo, a szanse na jego szybkie przełamanie są tak nikłe, że dla inwestorów kwestia ta przesuwa się na dalszy plan. Zresztą już od pewnego czasu dawało się zaobserwować, że z punktu widzenia rynku złotego kwestia frankowiczów ulegała stopniowemu rozmyciu. Wyrok Sądu Najwyższego był dwukrotnie przesuwany, po drodze pojawiły się wątpliwości, czy ważniejsza będzie przypadkiem opinia Trybunału Sprawiedliwości UE (z końca kwietnia). W rezultacie dla kapitału spekulacyjnego temat praktycznie nie istnieje. Zresztą skromny spadek kursu euro, czyli o mniej niż 0,5 proc. względem zamknięcia poprzedniego tygodnia, potwierdza, że każdy kolejne wydarzenie, które miało przynieść przełom, rodziło coraz mniejsze zainteresowanie inwestorów sprzedających polską walutę – tłumaczy Bartosz Sawicki, analityk Cinkciarz.pl.

Brak wiarygodnego terminu (a w tym przypadku jego całkowity brak) nie pozwala też na podejmowanie zakładów na rynku opcji. A przecież w marcu był to bardzo istotny element oddziałujący w kierunku wzrostów kursu EUR/PLN. Inwestorzy kilka razy sparzyli się na próbach spekulacji na osłabienie złotego w wyniku prokonsumenckiego orzeczenia. Zainteresowanie tym temat powinno zatem wyraźnie przygasać. Prędzej należy spodziewać się reakcji ex post niż prób pozycjonowania się pod ten czynnik z wyprzedzeniem. Ewentualne podbicie kursu EUR/PLN po wyroku również nie powinno okazać się trwałe.

– Oznacza to także, że kwestia kredytów frankowych będzie mniej istotnym balastem dla złotego, który po czterech miesiącach tego roku ma znaczny dystans do nadrobienia i – w świetle naszych prognoz – będzie gonił peleton ryzykownych walut. Zakładamy, że za euro na koniec roku zapłacimy 4,40 zł. Polskiej walucie sprzyjać będzie silny, nawet około 5-procentowy wzrost gospodarczy oraz tendencje w bilansie płatniczym. Po ostatnim wystrzale inflacji (w maju jej dynamika zbliżać będzie się do 5 proc.) ostrzej na horyzoncie zaczyna majaczyć wizja pierwszej podwyżki stóp procentowych – mogłaby ona mieć miejsce w połowie przyszłego roku. Krajowa polityka pieniężna będzie zaostrzona później niż na Węgrzech czy w Czechach, ale nie będzie aż tak mocno kontrastować z tendencjami w regionie – wskazuje analityk Cinkciarz.pl.

W zanadrzu plan przerabiany na Węgrzech

Zagadnienie kredytów hipotecznych w walutach obcych z roli motywu przewodniego notowań zostaje zdegradowane do roli czynnika, który z dalszego planu wyjdzie na pierwszy zapewne jedynie na moment. Nie ma podstaw, by banki intensyfikowały potencjalnie osłabiające złotego transakcje zabezpieczające na rynku instrumentów pochodnych (swapy walutowe) związane z udzielonymi kredytami. Co więcej, w piątek Adam Glapiński, prezes NBP, wyraził sugestię, że Bank będzie brał udział w ewentualnej konwersji, jeśli połowa banków przystanie na propozycję KNF. Widać na tym polu pewne łagodzenie stanowiska, gdyż wcześniej mowa była o większości banków.

Przypomnijmy, że w czarnym dla banków scenariuszu koszt przekroczy (według szacunków Komisji Nadzoru Finansowego) 230 mld zł. Z punktu widzenia instytucji finansowych i stabilności sektora rozstrzygnięcia są kluczowe.

– Zakładamy jednak, że potencjalna konwersja odbyłaby się przez bank centralny i w ten sposób byłaby praktycznie neutralna dla wyceny polskiej waluty. Podobny mechanizm w 2014 r. z powodzeniem zastosowano na Węgrzech – przypomina Bartosz Sawicki z Cinkciarz.pl.

12 maj 2021 10:36|Bartosz Sawicki

Zobacz również:

4 maj 2021 9:26

Skok inflacji wystawia na próbę cierpliwość członków RPP

29 kwi 2021 11:41

Wyrok TSUE – co oznacza dla frankowiczów, a co dla złotego

22 mar 2021 10:22

Cinkciarz.pl: realizujemy plany, mówimy o przyszłości

22 lut 2021 13:49

Cinkciarz.pl: waluty to nasza specjalność

16 lut 2021 9:00

Inflacja kontratakuje i staje się inwestycyjną modą

12 lut 2021 10:22

Korona norweska zdobyła tron, którego szybko nie odda


Atrakcyjne kursy 28 walut

Rozpocznij chat