Holandia znika z map? Zmienia nazwę na Niderlandy

20 sty 2020 13:17|Cinkciarz.pl

Od 1 stycznia 2020 roku Holandia nie jest już Holandią. Rząd w Hadze zdecydował o zmianie nazwy swojego państwa na Niderlandy. Ma to między innymi poprawić wizerunek kraju na arenie międzynarodowej i zerwać z negatywnymi skojarzeniami, które przez lata do niego przylgnęły.

Formalna zmiana nazwy będzie kosztować niewielki europejski kraj około 200 tys. euro. Ministerstwa, urzędy, szkoły publiczne, uniwersytety i inne instytucje państwowe muszą między innymi zaktualizować swoje strony internetowe, umieszczając na nich nowe logo, składające się z liter N i L, układających się w kształt tulipana.

Ścieżka rowerowa w Holandii

Rebranding globalnej marki

Na tym Niderlandy nie poprzestaną. Już niedługo ruszy akcja promocyjna, mająca zmienić postrzeganie tego kraju. Będzie to między innymi zachęta dla turystów do odwiedzenia tego niewielkiego, aczkolwiek bardzo malowniczego państwa.

Niderlandzki rząd pragnie, by ich kraj kojarzył się przede wszystkim z wiatrakami, które zaraz obok pól kwitnących tulipanów i wszechobecnych rowerów od wielu lat są jednym z głównych symboli tego państwa.

Oprócz rozwoju turystyki, zmiana nazwy ma się również przyczynić do zwiększenia krajowego eksportu i podkreślenia odpowiedniej kultury, norm i wyznawanych wartości. Już podczas najbliższego Międzynarodowego Festiwalu Eurowizji, który odbędzie się w maju, zobaczymy przedstawiciela lub przedstawicielkę Niderlandów, a nie Holandii. Pod nową nazwą występować będzie także narodowa reprezentacja na Igrzyskach Olimpijskich w Tokio.

Czym Holandia była, a z czym się kojarzyła

Etymologii nazwy Holandia należy szukać we wczesnym średniowieczu. Posługiwano się nią, by opisać tereny znajdujące się wokół miasta Haarlem. Pierwsze wzmianki na ten temat pojawiały się w źródłach już w IX wieku.

Nazwa wywodzi się z germańskiego i prawdopodobnie pochodzi od dwóch staroniderlandzkich słów – holt (lesisty) i lant (kraj), niejako dających obraz, jak wtedy wyglądały wspomniane obszary. W najstarszych kronikach holenderskich z XI wieku Holandia pojawia się już natomiast w odniesieniu do księstwa Holandii.

W języku polskim praktycznie od powstania państwa holenderskiego w 1830 roku do określania tego kraju stosuje się nazwę Holandia. W rzeczywistości nie jest ona do końca precyzyjna, gdyż Holandia Północna i Holandia Południowa to zaledwie dwie z dwunastu prowincji wchodzących w skład Niderlandów. Pełną i oficjalną nazwą, choć rzadko stosowaną, jest Królestwo Niderlandów. Komisja Standaryzacji Nazw Geograficznych poza Granicami Rzeczypospolitej Polskiej zaleca jednak, by stosować skróconą nazwę Holandia. Co więcej, współcześnie w języku polskim Niderlandy stosuje się wyłącznie do określania krainy historycznej, która pozostawała we władaniu Habsburgów.

Decyzja holenderskich władz dotyczy wyłącznie języka angielskiego. Rząd postanowił zrezygnować ze stosowania nazwy „Holland” na rzecz „The Netherlands” w marketingu swojego kraju na arenie międzynarodowej. Zdecydowano tak, gdyż według nich Holandia kojarzyła się głównie negatywnie – z liberalnym podejściem do narkotyków czy Dzielnicą Czerwonych Latarni.

Warto również zaznaczyć, że holenderskie władze nie apelują do innych państw, by te poczyniły analogiczne zmiany w swoim języku. Stąd też w języku polskim zaleca się pozostanie przy Holandii, a zmiany nazwy na mapach nie będzie. Potwierdza to zresztą zalecenie Komisji Standaryzacji Nazw Geograficznych poza Granicami Rzeczypospolitej Polskiej przy Głównym Geodecie Kraju. Wskazuje ono, by nadal posługiwać się skróconą nazwą Holandia. Bez zmian pozostała też oficjalna polska nazwa państwa – Królestwo Niderlandów.

Widok na Amsterdam

Z wizytą w Wenecji Północy

Niderlandy zachęcają turystów, by zawitać do tego kraju. Państwo to, choć niewielkie, ma wiele do zaoferowania. Jednym z najpopularniejszych kierunków jest oczywiście Amsterdam, który uważa się za jedno z najbardziej multikulturowych miast na świecie. Szacuje się, że mieszka w nim ponad 170 narodowości.

Wybierając się do stolicy Holandii nie sposób pominąć przejażdżki jedną z wycieczkowych łodzi po licznych kanałach, wokół których rozpościerają się wysokie, stare kamienice. Warto zwrócić uwagę na ich wysokość – większość z nich jest bardzo wąska, ale pnie się mocno w górę. Niewielka szerokość jest związana z faktem, że ceny działek były wysokie, dlatego budowano wzwyż. Tylko najbogatsi kupcy mogli sobie pozwolić na większe rezydencje, kupując kilka parceli obok siebie. O ich wystrój dbali miejscowi artyści – Rembrandt, Frans Hals, Jan Vermeer czy Ferdinand Bol.

Pozostając przy wodzie, warto odwiedzić muzeum nauki NEMO, które ze względu na swój kształt, przez miejscowych nazywane jest Titaniciem. Z jego szczytu rozpościera się malownicza panorama miasta, a w środku czekają na nas wystawy pełne m.in. interesujących wynalazków.

Nie można też zapominać o dzielnicy muzeów – Museumplein. Niegdyś mieścił się tam parking dla autokarów. Dziś miejsce to jest pawilonem wypełnionym niewielkimi kawiarenkami, sklepikami i oczywiście muzeami. Aby zwiedzić je wszystkie, potrzeba sporo czasu. Będąc na miejscu, koniecznie należy jednak odwiedzić Rijksmuseum. Znajdziemy tam dzieła najwybitniejszych holenderskich malarzy Złotego Wieku. W osobnym skrzydle można zaś podziwiać rzeźby i zdobnictwo. To wyprawa na cały dzień.

Warto też zajrzeć na Plac Dam, który stanowi swoiste centrum spotkań towarzyskich mieszkańców i turystów. Znajduje się tam m.in. wybudowany w XVII w. Pałac Królewski, który niegdyś służył za siedzibę monarchów. Dziś odbywają się tam uroczystości państwowe, król rezyduje bowiem w Hadze.

A gdy tłok i gwar Placu Dam da się we znaki, ukojenia można poszukać w Begijnhof, siedzibie zakonu beginek, które mieszkają tam od 1346 roku. Dziś w obiekcie prowadzone jest schronisko dla samotnych kobiet i wdów, a na jego terenie wymaga się zachowania spokoju i ciszy. To okazja do głębszych rozważań i przemyśleń.

Blisko Placu Dam znajdziemy też słynną Dzielnicę Czerwonych Latarni. Choć Holandia chce zerwać ze swojego wizerunku łatkę tego miejsca, wielu turystów nie wyobraża sobie wycieczki do Amsterdamu bez odwiedzenia tego rejonu. Za dnia prezentuje się on dość zwyczajnie. Dopiero wieczorem charakterystyczne kamienice rozświetlają się czerwonymi neonami, a na turystów z witryn zachęcająco spoglądają kobiety lekkich obyczajów.

Pole tulipanów

Kraj wiatraków i tulipanów

Na zwiedzanie Holandii warto poświęcić nieco więcej czasu i wybrać się poza Amsterdam. Można tam znaleźć prawdziwe perełki – niewielkie mieściny, gdzie życie toczy się własnym tempem, charakterystyczne wiatraki na prowincji, a w sezonie ciągnące się po horyzont kolorowe pola tulipanów.

Niesamowitym przeżyciem jest też przejazd autostradą A7, która ciągnie się wzdłuż zapory wodnej Afsluitdijk, oddzielającej jezioro IJsselmeer od Morza Północnego. Woda otacza drogę z obu stron, a umieszczone na trasie parkingi zachęcają, by zatrzymać się na chwilę i w spokoju podziwiać niecodzienne widoki.

Jadąc z Amsterdamu w stronę zapory, warto też zjechać do skansenu Zaanse Schans, gdzie czas stanął w miejscu. To właśnie tam zwiezione zostało holenderskie dziedzictwo w postaci licznych wiatraków umieszczonych wzdłuż rzeki Zaan, kolorowych domków z przełomu XVIII i XIX wieku, małych farm ze zwierzętami czy budynków rzemieślniczych. Znajdziemy tam około 30 historycznych struktur. To urokliwe miejsce zapewni rozrywkę na ładnych kilka godzin.

Nieco na południe od Amsterdamu znajdziemy natomiast Vinkeveen. Ta niepozorne miasteczko liczące około 8 tys. mieszkańców. Znane jest z tego, że w głównej mierze wybudowane jest na… jeziorze. Domy umieszczone są na cienkich pasach lądu. Z lotu ptaka wygląda, jakby ktoś pociął ziemię nożyczkami. Do części posesji można się dostać wyłącznie łodzią.

Godnym uwagi miastem na mapie Holandii jest również Delft. Nie tak turystyczne, jak Amsterdam, a wciąż oferujące do zwiedzania wiele interesujących miejsc m.in. o gotyckiej zabudowie. Stąd jest już rzut beretem do Rotterdamu. Nowoczesne drapacze chmur pretendują tam do miana holenderskiego Manhattanu, a największy port w kraju zachęca do przejażdżki statkiem. Nie znajdziemy tam jednak zbyt wielu zabytków – stara zabudowa w większości nie przetrwała niemieckich bombardowań podczas II wojny światowej.

Niedaleko od Rotterdamu leży też Haga – współczesna siedziba holenderskich monarchów, parlamentu i Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości. Warto w niej zobaczyć siedzibę rządu Binnehof, muzeum malarstwa holenderskiego Mauritshuis, XIX-wieczny pasaż handlowy czy panoramę Mesdag. Osoby preferujące błogie lenistwo powinny natomiast wybrać się do przylegającego do Hagi kurortu wypoczynkowego Scheveningen, a po drodze zahaczyć o popularny park miniatur Madurodam. Znajdziemy tam całą Holandię przedstawioną w skali 1:25.

Amsterdam

Wielokrotne zmiany na mapach

Holandia nie jest pierwszym krajem, który postanowił zmienić swoją nazwę. Zabieg ten historycznie odbywał się wiele razy, choć rzadko kiedy przeprowadzano go w celach promocji regionu i turystyki. Częściej wynikał z podziału lub połączenia państw, uzyskania niepodległości czy procesu dekolonizacji.

Dla przykładu Kolumbia nosiła kiedyś nazwę Nowa Grenada, Iran był Persją, Demokratyczna Republika Konga do 1997 roku była nazywana Zairem, a dawny Syjam to współczesna Tajlandia.

Zmiana nazwy dosięgła też terenów należących niegdyś do holenderskiego imperium kolonialnego. Przykładowo Holenderskie Indie Wschodnie to współczesna Indonezja, a Holenderska Gujana dziś znana jest jako Surinam.


Zobacz również:

10 gru 2019 11:11

2020 – rok wielkich wydarzeń w sporcie

3 gru 2019 15:00

Polacy wpadają w szał zakupów. Ile w tym roku wydadzą na święta?

20 lis 2019 11:59

Black Friday i Cyber Monday – łap okazje, ale nie daj się złapać

12 lis 2019 13:53

Wielka Brytania – od wielkiej historii do małych różnic

8 lis 2019 9:11

Bez wiz do USA od 11 listopada 2019

28 paź 2019 12:18

Bat... Co warto wiedzieć przed podróżą do Tajlandii?

Atrakcyjne kursy 28 walut

Rozpocznij chat