Nowości

Komentarz walutowy z 26.09.2016

, autor:

Marcin Lipka

Dobre dane z niemieckiej gospodarki optymistycznym sygnałem na kolejne miesiące. Sytuacja na rynku ropy naftowej uzależniona w krótkim terminie od spotkania producentów w Algierii. Zmiany w Fed prawdopodobnie będą gołębie. Złoty pod presją wydarzeń krajowych, ale ryzyko głębszej przeceny jest dość ograniczone.

Najważniejsze dane makro (czas CET – środkowoeuropejski). Szacunki danych makro są na podstawie informacji z Bloomberga, chyba że zaznaczono inaczej.

  • 16.00: Sprzedaż nowych domów w USA (szacunki: 600 tys.).

Pozytywne dane z Niemiec

Rano na rynek napłynęły dobre dane z niemieckiej gospodarki. Indeks Ifo wzrósł do najwyższego poziomu do maja 2014 i wyniósł 109.5 pkt, przy oczekiwaniach w okolicach 106 pkt. Wszystkie sektory zanotowały znaczne odbicie notowań w porównaniu z sierpniowymi wynikami. Najbardziej widoczna jest jednak poprawa kondycji przemysłu. Tempo jej wzrostu było najszybsze od kryzysu finansowego.

Patrząc również na pozostałe sektory, sytuacja wyraźnie się poprawia. Rekordowo wysokie poziomy osiąga budowlanka, a handel hurtowy i detaliczny wraca do ostatnich średnich po słabych odczytach z zeszłego miesiąca. W podsumowaniu do danych szef Instytutu Ifo, Clemens Feust, pisze, że niemiecką gospodarkę czeka „złota jesień”.

Dzisiejsze dane potwierdzają także nasze piątkowe sugestie, że spadek niemieckiego PMI może nieco przeszacowywać realne zagrożenia dla gospodarki naszego zachodniego sąsiada. Lepsze dane napływające z Niemiec to także pozytywna informacja dla Polski, która jednak może być dopiero widoczna w realnych danych na początku roku 2017.

Spotkanie w Algierii

W poniedziałek rozpoczyna się trzydniowe Międzynarodowe Forum Energetyczne w Algierii. Zostało ono także wykorzystane do wznowienia dyskusji na temat możliwego zamrożenia produkcji ropy naftowej lub nawet ograniczenia wydobycia. Zanim odbędą się bardziej oficjalne rozmowy pomiędzy członkami OPEC, czy na linii OPEC-Rosja, przez ostatnie dni mieliśmy dziesiątki wypowiedzi różnych przedstawicieli krajów eksportujących ten surowiec, a także spotkanie Arabia Saudyjska-Iran w Wiedniu.

To ostatnie wydarzenie nie przyniosło żadnych konkretnych decyzji, choć oferta Rijadu dla Teheranu wydawała się w miarę korzystna. Saudyjczycy mieli obniżyć produkcję, a Iran mógł ją utrzymać na niezmienionym poziomie. Władze Iranu chcą jednak cały czas zwiększać wydobycie przynajmniej do 4.0 miliona baryłek dziennie z obecnego poziomu 3.6 milionów.

Dodatkowo poza kwestiami produkcji, według doniesień „The Wall Street Journal” doszło do sporu, jakie statystyki wydobycia miałyby stanowić bazę hipotetycznego porozumienia. Iran chciał, by kontrola była dokonywana na podstawie oficjalnych szacunków rządowych, a Arabia Saudyjska uważała, że porozumienie powinno się opierać na szacunkach niezależnych instytucji.

Ogólnie wydaje się, że najbardziej prawdopodobnym rozwiązaniem będzie utrzymanie obecnej sytuacji, zwłaszcza że spory dotyczą nie tylko Iranu, ale również Nigerii, Libii czy Iraku. Te państwa także mają znaczny potencjał do zwiększenia produkcji i prawdopodobnie nie chciałyby zamrożenia wydobycia na obecnym poziomie.

W oficjalnych komunikatach prawdopodobnie ponownie będziemy mogli usłyszeć o kontynuacji rozmów. To powinno przecenić ropę naftową w tym tygodniu, zwłaszcza że zostały zbudowane dość duże oczekiwania przed spotkaniem w Algierii. Z drugiej jednak strony warto pamiętać, że w listopadzie jest oficjalne posiedzenie OPEC w Wiedniu. Jego członkowie, jeżeli będą widzieli spadek cen ropy poniżej 40 USD za baryłkę, mogą względnie szybko powrócić do rozmów na temat redukcji oczekiwanego wydobycia i tym samym zatrzymać hipotetyczną przecenę. Fakt ten więc powinien ograniczać możliwy spadek.

W kontekście notowań ropy szczególnie warto obserwować sytuację na meksykańskim peso. Para USD/MXN jest blisko poziomu 20, czyli najwyższego w historii. Brak pozytywnych informacji z rynku ropy może przyczynić się do przekroczenia tego poziomu. Dodatkowo scenariusz dalszego osłabienia MXN jest wspierany przez negatywne nastawienie inwestorów do tej waluty, która praktycznie wykorzystuje każdą negatywną informację do utraty wartości, a pozytywne doniesienia w ogóle jej nie wzmacniają.

Głosujący członkowie bardziej gołębi

Od stycznia następuje tradycyjna wymiana głosujących członków Rezerwy Federalnej. Obecnie trzech (Rosengren, Mester, George) na czterech przedstawicieli FOMC, powoływanych z regionalnych oddziałów FOMC, jest względnie jastrzębia. Od nowego roku te proporcje mogą się dokładnie odwrócić.

Evans, Kaplan i Kashkari, którzy mają mieć prawo głosu od 2017 roku, prawdopodobnie będą reprezentować poglądy blisko konsensusu Rady Gubernatorów FOMC, czyli przybliżą się do tego gołębiego skrzydła. Oczywiście, jak np. ostatnio w przypadku Rosengrena, nie jest jasne, czy nie zmienią się ich poglądy w tracie kadencji. Jednak na tę chwilę można powiedzieć, że są oni dość gołębi. Potwierdzają to chociażby ich piątkowe wypowiedzi.

Kashkari pisał przed weekendem na Twitterze, że „mamy więcej narzędzi, by zaadresować wysoką inflację niż niską inflację. Ryzyka są asymetryczne”. To jeden z podstawowych argumentów gołębi. Z kolei Robert Kaplan twierdził podczas oficjalnego wystąpienia w Houston, że „gospodarka nie jest przegrzana”, a Fed „może sobie pozwolić, by być cierpliwym”, jeżeli chodzi o perspektywę podwyżek stóp procentowych. Evans z kolei cały czas pozostaje gołębi, co może ponownie potwierdzić podczas zaplanowanego na środę wystąpienia. Ogólnie więc powyższe informacje są negatywne dla dolara.

Przesadzone ryzyka?

Złoty nadal jest względnie słaby. Widoczne jest to, zwłaszcza porównując kondycję węgierskiej i polskiej waluty. Stąd notowania EUR/PLN w okolicach 4.30 nie są efektem sytuacji globalnej, która jest sprzyjająca dla walut rynków wschodzących, ale lokalnej. Na złotym ciążą przede wszystkim spekulacje dotyczące możliwej wymiany na stanowisku ministra finansów.

Jest to oczywiście ważny temat, jednak niewykluczone, że obawy mogą być nieco przesadzone. Jest mała szansa, by hipotetyczny następca Szałamachy był wyraźnym zwolennikiem poluźnienia fiskalnego. Jest również względnie małe ryzyko, by obecna administracja w tym momencie zaczęła rezygnować z przyrzeczenia utrzymania deficytu sektora finansów publicznych na poziomie poniżej 3% PKB w roku 2017. Stąd ewentualne zmiany w „MF” mogą mieć względnie krótkotrwały wpływ na złotego i dlatego jest większa szansa, że EUR/PLN wróci do przedziału 4.25-4.30, niż będzie zmierzał w kierunku 4.35.

 

Powyższy komentarz nie jest rekomendacją w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z 19 października 2005 roku. Został on sporządzony w celach informacyjnych i nie powinien stanowić podstawy do podejmowania decyzji inwestycyjnych. Ani autor opracowania, ani Cinkciarz.pl Sp. z o.o. nie ponoszą odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie informacji zawartych w niniejszym komentarzu. Kopiowanie bądź powielanie niniejszego opracowania bez pisemnej zgody Cinkciarz.pl Sp. z o.o. jest zabronione.

Powrót do listy wiadomości


Zobacz również: