Nowości

Popołudniowy komentarz walutowy z 17.11.2014

, autor:

Piotr Lonczak

Japońska recesja to tylko jeden z azjatyckich problemów. Inwestorzy coraz bardziej niechętni wobec ryzykownych aktywów w związku ze zwalniającym wzrostem. Rosja ostatecznie uniknęła kolejnych sankcji. Awersja do ryzyka jak na razie nie wpłynęła na złotego dzięki solidnemu PKB. Draghi popycha euro w dół.

Raporty o PKB z krajów strefy euro z minionego piątku wypadły dosyć pozytywnie. Wzrost w całej unii monetarnej był wyższy od prognoz, a niemiecka gospodarka zdołała uniknąć recesji po spadku PKB w drugim kwartale. W Unii Europejskiej pozytywnie wyróżniła się Polska, gdzie PKB w trzecim kwartale urósł o 3.3 procent przy prognozie 2.8 procent. Był to najlepszy wynik w całej UE.

Obawy o przyszłość światowej gospodarki zostały jednak wskrzeszone bardzo szybko. Raport o PKB w Japonii był wyjątkowo słaby – trzecia co do wielkości gospodarka świata zmalała o 1.6 procent w trzecim kwartale (ujęcie annualizowane). To wynik znacznie gorszy od prognozowanego wzrostu 2.2 procent. Kraj Kwitnącej Wiśni wpadł zatem w recesję, gdyż także w poprzednim kwartale zanotował ujemną dynamikę PKB.

Dane pokazały, że optymizm dotyczący stopniowego wychodzenia z kryzysu dzięki wsparciu banków centralnych jest przeszacowany. Chociaż takie kraje jak Stany Zjednoczone oraz Wielka Brytania zdołały postawić swoje gospodarki na nogi dzięki niestandardowej polityce pieniężnej, to przykład Kraju Kwitnącej Wiśni pokazał, że nie wszędzie zakupy aktywów i zerowe stopy procentowe są skuteczne.

To doświadczenie jest istotne zwłaszcza z perspektywy strefy euro, która obecnie dyskutuje zastosowanie bardziej intensywnej stymulacji monetarnej po obniżeniu stóp procentowych do zerowego poziomu, wprowadzeniu negatywnej stopy depozytowej oraz rozpoczęci skupu prywatnych aktywów. Do tej pory wysiłki EBC nie zaowocowały przełomem pod postacią spadku bezrobocia oraz znaczącego wzrostu.

Największe obiekcje zgłaszane są przez niemiecki Bundesbank, który właśnie dostał bardzo silne argumenty na poparcie swojego stanowiska. W zeszłym tygodniu prezes niemieckiego banku centralnego Jens Weidmann powtórzył krytykę pomysłu skupu aktywów obejmującego rządowe obligacje (pełne quantitative easing) jako działania tworzącego niewłaściwe zachęty – zamiast skłaniać kraje do reform, daje im tańsze finansowanie, co odwleka konieczne zmiany w systemie socjalnym i emerytalnym. W dodatku szef Bundesbanku podkreślił, że nie wszędzie QE działa, co zostało potwierdzone przez japoński PKB.

Z kolei Mario Draghi podczas wystąpienia przed Parlamentem Europejskim potwierdził negatywne spojrzenie Europejskiego Banku Centralnego na perspektywy gospodarki oraz zapewnił o gotowości do użycia kolejnych niestandardowych instrumentów, jeżeli będzie to konieczne. Istotną kwestią jest również to, że Draghi powiedział o skierowaniu odpowiednich pracowników EBC do pracy nad przygotowaniem środków instrumentów, które zostaną wykorzystane w razie potrzeby. To podsyca spekulacje o pracy nad pełnym QE.

Szef EBC powtórzył, że władze monetarne celują w powiększenie bilansu do poziomu z 2012 roku oraz zapewnił o jednomyślności wewnątrz Rady Prezesów. Publikacja przemówienia Mario Draghiego zbiegał się z silną przeceną wspólnej waluty. Kurs EUR/USD spadł z poziomu 1.25 do 1.2450.

Więcej azjatyckich problemów

Dla Japonii niespodziewana recesja oznacza przesunięcie kolejnej podwyżki podatku od sprzedaży oraz otwiera spekulacje o jeszcze silniejszej stymulacji monetarnej. W dodatku tokijski rząd może zadecydować o rozpisaniu wcześniejszych wyborów na dwa lata przed pierwotnym terminem. Rządząca Partia Demokratyczna w ten sposób mogłaby wzmocnić swoją pozycję, zyskując jeszcze silniejszą legitymizację swojej polityki gospodarczej.

Wydarzenia w Japonii wynikają z rozminięcia się oczekiwanych efektów polityki gospodarczej z rzeczywistością. Podobnie jest z gospodarką Chin, która obok najwolniejszego wzrostu od pięciu lat ma coraz większe problemy z sektorem bankowym. Chiński nadzór finansowy poinformował właśnie, że złe kredyty wzrosły najsilniej od 2005 roku w trzecim kwartale. To wynik napięć na rynku nieruchomości, który mierzy się z coraz większymi wyzwaniami po pęknięciu bańki inwestycyjnej.

Po Stanach Zjednoczonych Chiny oraz Japonia to dwie największe światowe gospodarki, których perspektywy nie wyglądają zbyt dobrze. W sytuacja nieustającego niedomagania strefy euro widok na przyszłość dla światowej gospodarki jest ciągle bardzo mglisty.

Inwestorów dodatkowo rozczarowały dane o amerykańskiej produkcji przemysłowej. Raport pokazał niespodziewany spadek o 0.1 procent przy oczekiwanym o 0.2 procent, zwiększając awersję do ryzyka w sytuacji nasilenia obaw dotyczących przyszłości światowej gospodarki. Niemniej dzisiejsze dane w niewielkim stopniu zmieniają plany Fed dotyczące polityki pieniężnej, nawet w obliczu komentarzy ze strony Janet Yellen, która w zeszłym tygodniu zachęcała do dostrzegania związku pomiędzy amerykańskim systemem finansowym a światową gospodarką.

Rosja w obliczu kolejnych sankcji

Unijni ministrowie finansów nie zdecydowali dzisiaj o wprowadzeniu kolejnych sankcji przeciwko Rosji w związku z ciągłym podsycaniem przez Moskwę kryzysu na Ukrainie, a restrykcjami objęto tylko prorosyjskich separatystów. Niemniej nieoficjalne komentarze mówią o odsunięciu perspektywy ostrzejszych działań przeciwko Kremlowi na grudzień. Prezydent Władimir Putin został bardzo chłodno przyjęty podczas szczytu krajów G20, co z rosyjskiej perspektywy nie rokuje zbyt dobrze na przyszłość. W międzyczasie agencje informacyjne donoszą o nasileniu walk na wschodzie Ukrainy.

Rosyjska waluta od tygodnia spadała, aby dzisiaj para USD/RUB zatrzymała przecenę powyżej 47.20 dolara wobec historycznego szczytu 48.60 z 7 listopada. Niemniej jeżeli nowe sankcje zostaną założone, to rosyjska waluta zapewne odczuje ich wpływ. Skala przeceny tym razem w większym stopniu będzie zależeć od Banku Rosji, który po zmianie zasad interweniowania na rynku, może skuteczniej niż do tej pory tamować przecenę swojej waluty.

PKB stabilizuje złotego

Mimo nie najlepszych nastrojów na światowych rynkach oraz spadków pary EUR/USD przy dużej zmienności, złoty jest dosyć stabilny z tendencją do umocnienia w relacji do euro. Z kolei dolar podrożał, ale ciągle pozostaje w zakresie spodziewanej zmienności. To zasługa bardzo dobrego wyniku PKB, przekreślającego szansę na cięcia stóp procentowych na najbliższych posiedzeniach Rady Polityki Pieniężnej. Tej perspektywy nie zmieni nawet rekordowo niska inflacja (minus 0.6 procent w październiku), która jest rezultatem spadających cen energii.

Dla złotego oznacza to możliwość umocnienia w najbliższej perspektywie, jeżeli rynkowy sentyment ulegnie poprawie. W dłuższym horyzoncie polska waluta będzie pod wpływem globalnych nastrojów związanych w dużym stopniu z rozwojem ukraińskiego kryzysu, który ostatnio znowu nabiera na sile i może ponownie determinować zachowanie rynku. Niemniej z powodu niższego prawdopodobieństwa obniżek stóp złoty będzie mniej wrażliwy na wzrost awersji do ryzyka.


Powyższy komentarz nie jest rekomendacją w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z 19 października 2005 roku. Został on sporządzony w celach informacyjnych i nie powinien stanowić podstawy do podejmowania decyzji inwestycyjnych. Ani autor opracowania, ani Cinkciarz.pl Sp. z o.o. nie ponoszą odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie informacji zawartych w niniejszym komentarzu. Kopiowanie bądź powielanie niniejszego opracowania bez pisemnej zgody Cinkciarz.pl Sp. z o.o. jest zabronione.

Powrót do listy wiadomości


Zobacz również: