Nowości

Komentarz walutowy z 02.03.2017

, autor:

Marcin Lipka

Fed wyraźnie stara się utrzymać oczekiwania marcowej podwyżki stóp procentowych. Interesujące zachowanie rynku walutowego po wczorajszych danych z USA. Dobra passa złotego będzie trudna do utrzymania, przy rosnących oczekiwaniach dotyczących zacieśnienia polityki pieniężnej w Stanach Zjednoczonych.

Najważniejsze dane makro (czas CET – środkowoeuropejski). Szacunki danych makro są na podstawie informacji z Bloomberga, chyba że zaznaczono inaczej.

  • 14.30: Cotygodniowe wnioski o zasiłki dla bezrobotnych w USA (szacunki: 245 tys).

Konsekwencje marcowej podwyżki

Właściwie nie trzeba było czytać całego wystąpienia Leal Brainard by ocenić, że gołębia do tej pory przedstawicielka Rezerwy Federalnej nie sprzeciwi się podwyżce stóp procentowych w marcu. Członkini Rady Gubernatorów Fedu już w pierwszy akapicie napisała, że w Stanach Zjednoczonych, „zbliżamy się do pełnego zatrudnienia, inflacja zbliża się powoli do naszego celu, wzrost gospodarczy za granicą ma silniejszego podstawy, a ryzyka dla prognoz są bliskie zbilansowanych”.

Brainard w kolejnym zdaniu dodała, że „zakładając dalszą poprawę, niedługo odpowiednie będzie zmniejszenie monetarnego wsparcia”. To idealnie pokrywa się z ogólnym przekazem innych członków Fedu o nadchodzącej podwyżce stóp procentowych. Biorąc pod uwagę, że rynek wycenia ją już na 85-90 proc., nie należy oczekiwać, by piątkowe wystąpienia Yellen czy Fischera miały na celu zmianę tych oczekiwań.

Obecny moment jest idealny dla Rezerwy Federalnej, by powoli zacieśniać politykę pieniężną. Inwestorzy spodziewają się podwyżki, zachowanie rynku akcji zwiększa optymizm konsumentów, a dane z realnej gospodarki są dobre. W rezultacie, ryzyko nerwowego odbioru tej decyzji przez rynek będzie względnie małe. Natomiast część inwestorów przychyli się do sugestii Fedu, że wyższy koszt kredytu to objaw dobrej kondycji gospodarki.

Jednak mimo, że marcowy ruch ze strony Fedu jest już w znacznym stopniu wkalkulowany w ceny, to i tak może on spowodować wzmocnienie dolara. Wynika to z faktu, że mediana oczekiwań trzech podwyżek w tym roku zostanie wzmocniona marcowym ruchem, a niewykluczone, że wielu członków (w grudniu było to 5/17 przedstawicieli FOMC) w swoich prognozach zacznie sugerować 4 lub lub więcej podwyżek (w sumie z hipotetycznym ruchem za dwa tygodnie). W tym momencie jednak rynek wycenia wzrost stóp na poziomie około 65 pkt bazowych do końca roku, czyli pomiędzy dwoma a trzema ruchami o 25 pkt bazowych ze strony Komitetu. Stąd pole do wzrostu rentowności amerykańskich instrumentów dłużnych oraz dolara nadal istnieje.

Szczęśliwy zbieg okoliczności

Wczoraj po południu napłynął na rynek odczyt ISM z amerykańskiego przemysłu. Ogólnie dane były bardzo dobre (57.7 pkt). Dodatkowo subindeks nowych zamówień poszybował do 65.1 pkt, czyli zbliżył się do kilkunastoletnich szczytów. Bardzo dobrze wypadła również składowa produkcji, która wzrosła do 62.9 pkt.

Po tych danych dolar zaczął jednak stopniowo tracić i EUR/USD w połowie sesji amerykańskiej osiągnął poziom 1.0570. Było to związane ze spadkiem subindeksu zatrudnienia z 56.1 pkt do 54.2 pkt. Minimalnie spadły również rentowności amerykańskich obligacji, co zasugerowało, że inwestorzy obrali dla siebie optymalny scenariusz.

Lekkie zmniejszenie presji na wzrost stóp procentowych (trochę gorsza składowa zatrudnienia), powiązane jednak z zauważalnym przyśpieszeniem koniunktury w przemyśle, dał nadzieję na dobre wyniki gospodarki przy łagodnej polityce pieniężnej. Stąd osłabienie amerykańskiej waluty przy jednoczesnym silny wzroście na rynku akcji.

Co ciekawe, ta krótkoterminowa zmiana postrzegania sytuacji przez rynek przełożyła się na silne wzmocnienie złotego, dla którego taki rozwój sytuacji (optymizm na giełdach przy minimalnie mniejszych szansach na wzrosty stóp procentowych w USA) był idealnym momentem do aprecjacji. W dłuższym terminie powtórka takiego scenariusza jest jednak mało prawdopodobna. Rynek raczej wróci do bardziej „książkowego” zachowania, czyli przy lepszych danych rosnąć będą akcje, rentowności długu i dolar. Coraz rzadziej natomiast będzie się powtarzać wczorajszy scenariusz i sytuacja znana z okresu luzowania ilościowego, gdy akcje rosły i rentowności w USA spadały, co stymulowało waluty rynków wschodzących, w tym złotego.

Złotemu trudno będzie kontynuować wzrosty

W poprzednich akapitach zwróciliśmy uwagę na krótkoterminowe zaburzenie rynkowe, które między innymi przyczyniło się wczoraj do umocnienia złotego w relacji do całego koszyka podstawowych walut. Warto jednak zauważyć, że jest mała szansa, by przy rosnących stopach procentowych w USA i względnie łagodnej polityce pieniężnej w Polsce złoty miał szansę na zauważalną aprecjację.

Dzisiejsze dane z USA (praktycznie tylko nowe zasiłki dla bezrobotnych) nie powinny wywołać silniejszy zmian na PLN. Inwestorzy natomiast będą czekać na jutrzejsze wystąpienia Janet Yellen i Stanleya Fischera z Fedu. Gdyby ich retoryka była zbieżna z ostatnimi wypowiedziami Dudleya czy poglądami Brainard, to cały czas istnieje względnie duże prawdopodobieństwo, że USD/PLN zakończy tydzień powyżej granicy 4.10.

 

Zapisz się do newslettera walutowego

Najnowsze komentarze walutowe na Twój adres e-mail:

Powyższy komentarz nie jest rekomendacją w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z 19 października 2005 roku. Został on sporządzony w celach informacyjnych i nie powinien stanowić podstawy do podejmowania decyzji inwestycyjnych. Ani autor opracowania, ani Cinkciarz.pl Sp. z o.o. nie ponoszą odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie informacji zawartych w niniejszym komentarzu. Kopiowanie bądź powielanie niniejszego opracowania bez pisemnej zgody Cinkciarz.pl Sp. z o.o. jest zabronione.

Powrót do listy wiadomości


Zobacz również: