Nowości

Komentarz walutowy z 07.10.2016

, autor:

Marcin Lipka

Nocne załamanie się kursu funta wpisuje się w fatalny sentyment do brytyjskiej waluty. Dane o produkcji przemysłowej oraz handlu zagranicznym z UK nie są optymistyczne. Rynek przed publikacjami Departamentu Pracy. Złoty w relacji do euro stabilny, a do dolara słabszy. Funt w okolicach 4.75 zł.

Najważniejsze dane makro (czas CET – środkowoeuropejski). Szacunki danych makro są na podstawie informacji z Bloomberga, chyba że zaznaczono inaczej.

  • 14.30: Sytuacja na amerykańskim rynku pracy. Nowe miejsca pracy w sektorze pozarolniczym (szacunki: +170 tys.). Zmiana poziomu wynagrodzenia (szacunki: +0.3% m/m oraz +2.6% r/r). Poziom bezrobocia (4.9% bez zmian).

Intensyfikacja problemów funta

Teoretycznie dzisiejsza sesja powinna upływać pod dyktando spekulacji, dotyczących sytuacji na amerykańskim rynku pracy. Jednak wydarzenia z początku sesji azjatyckiej powodują, że znowu najwięcej uwagi przykuwa funt, który w nocy niespodziewanie spadł o około 5-6% do większości walut na świecie.

Sentyment na funcie był słaby od początku tygodnia. Spowodowane to było wystąpieniami szefowej brytyjskiego rządu. Theresa May sugerowała w nich, że ważniejsza jest dla niej kontrola nad emigracją, niż utrzymanie dostępu do rynku Unii Europejskiej na obecnych zasadach. Zagrożenie tak zwanym „twardym Brexitem” zaczynało więc dominować wśród inwestorów. I to prawdopodobnie ten elementem stał się katalizatorem do załamania kursu szterlinga dzisiejszej nocy.

Jest dość prawdopodobne, że to depesza Financial Times, zawierająca stwierdzenie „twardy Brexit” wypowiedziane przez francuskiego prezydenta, spowodowała przecenę GBP. Kontekst komentarza Hollande’a również potwierdzał, że Francja nie będzie starać się o łagodny rozwód pomiędzy UK i EU. „FT” zaznacza, że spadek szterlinga rozpoczął się dokładnie w tej samej minucie, w której wiadomość pojawiła się w internecie.

Brytyjski dziennik zaznacza, że wiele systemów algorytmicznych monitoruje informacje, które są publikowane przez media. Warto jednak zauważyć, że kilka czynników musiało się złożyć na tak dużą wyprzedaż podstawowej waluty na świecie, a nie tylko jedno doniesienie.

Po pierwsze, zlecenie lub seria zleceń musiała mieć względnie dużą wartość. Po drugie, płynność na początku sesji azjatyckiej była dość mała nie tylko ze względu na porę dnia, ale także na fakt, że w piątek miała być publikacja „payrollsów” i niewielu graczy chciało zawierać pozycje.

Trzecim powodem, który przyczynił się intensyfikacji wyprzedaży, był fakt, że ostatnio ciągle pogłębiane były minima na parach powiązanych z funtem, co sugeruje, że popyt na niego był ograniczony i stosunkowo niewiele było „zleceń oczekiwanych” na kupno. Z drugiej strony, pewnie wielu uczestników rynku miało „stop lossy” na GBP. Ich późniejsza aktywacja tylko zwiększała skalę przeceny.

Kumulacja powyższych czynników sprowadziła GBP/USD poniżej 1.20, a GBP/PLN przetestował okolicę 4.60. Choć po kilku minutach szterling odrobił znaczną część strat i wrócił w okolice 1.24, to nocne wydarzenia mogą długo ciążyć na brytyjskiej walucie.

Słabe dane z UK

Jakby funt miał mało problemów w nocy, to jeszcze po godzinie 10.30 napłynęły słabe dane z brytyjskiej gospodarki. Deficyt na rachunku obrotów towarowych był około 1 miliard funtów wyższy, niż zakładał konsensus i wyniósł 12.1 miliardów funtów. Patrząc na dane za pierwsze osiem miesięcy, jest spora szansa, że zeszłoroczny rekordowy deficyt na poziomie ponad 120 mld funtów (7%PKB), może zostać przekroczony. Widać, że na razie (zresztą zgodnie z naszymi obawami) niższa wartość funta nie pomaga w zbilansowaniu się brytyjskiej gospodarki.

Gorzej od oczekiwań wypadła także produkcja przemysłowa, która zamiast wzrosnąć o 0.1% m/m spadła o 0.4% m/m. Słabe dane prawdopodobnie przyczyniły się do tego, że w okolicach południa nastąpiła znowu silna przecena funta i spadek GBP/USD do okolic 1.22 i GBP/PLN do 4.71-72. Odwrotny efekt od zamierzonego miała również wypowiedź rzecznika Banku Anglii cytowana przez Bloomberga. Stwierdził on, że instytucja przygląda się przyczynom ostatniego spadku funta.

Od wczoraj mamy również zauważalną przecenę EUR/USD. Po części jest ona spowodowana ruchami na funcie, ale również cześć inwestorów może się spodziewać, że dane z amerykańskiego rynku pracy mogą zwiększyć szansę na podwyżkę stóp procentowych w grudniu przez Fed. Warto pamiętać, że kluczowe dla inwestorów powinny być dane o wynagrodzeniach z USA. Jeżeli wzrosną one powyżej konsensusu na poziomie 2.6% r/r, a pozostałe odczyty Departamentu Pracy będą neutralne, wtedy możemy zobaczyć kilkadziesiąt pipsów spadku na EUR/USD i zejście poniżej granicy 1.1100.

Na złotym względnie spokojnie

Poza zmianami na funcie sytuacja złotego jest względnie stabilna. Nieco więcej niż wczoraj musimy zapłacić za dolara amerykańskiego, którego notowania obecnie są blisko poziomu 3.85. Również para USD/PLN jest najbardziej narażona na dzisiejsze dane z Departamentu Pracy.

W przypadku jednoznacznie lepszych odczytów z USA (payrollsy >200 tys.; wynagrodzenia >+2.6%), wtedy można oczekiwać, że USD/PLN wzrośnie do okolic 3.88-3.89. Z kolei w scenariuszu wyraźnie słabszej publikacji niewykluczone jest osłabienie dolara do 3.82 zł. Ogólnie jednak dane, które ostatnio napłynęły, sugerują, że dzisiejsze odczyty powinny być zgodne lub lepsze od konsensusu.

 

Powyższy komentarz nie jest rekomendacją w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z 19 października 2005 roku. Został on sporządzony w celach informacyjnych i nie powinien stanowić podstawy do podejmowania decyzji inwestycyjnych. Ani autor opracowania, ani Cinkciarz.pl Sp. z o.o. nie ponoszą odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie informacji zawartych w niniejszym komentarzu. Kopiowanie bądź powielanie niniejszego opracowania bez pisemnej zgody Cinkciarz.pl Sp. z o.o. jest zabronione.

Powrót do listy wiadomości


Zobacz również: