Nowości

Popołudniowy komentarz walutowy z 17.06.2016

, autor:

Marcin Lipka

Bullard sugeruje jedną podwyżkę stóp procentowych do końca 2018 roku. Dane z amerykańskiego rynku nieruchomości nieco słabsze od oczekiwań. Odczyty z Polski gorsze od konsensusu, ale złoty był slaby jeszcze przed ich publikacją.

Dość niespodziewanie informacją dnia może stać się opublikowana popołudniu analiza Jamesa Bullarda. Przewodniczący Rezerwy Federalnej z St. Louis ma w tym roku prawo głosu w sprawach dotyczących stóp procentowych oraz jest dość aktywnym przedstawicielem FOMC.

Do dziś na podstawie publikowanych przez niego dokumentów oraz medialnych wypowiedzi można go było uznać za członka Fedu minimalnie bardziej jastrzębiego od konsensusu, czyli takiego, który chciałby podnosić koszt kredytu w tempie bliskim większości osób zasiadających w amerykańskim banku centralnym lub nawet nieco szybciej.

Teraz natomiast Bullard uważa, że „nowe podejście dostarcza bardzo prostej prognozy makroekonomicznej dla Stanów Zjednoczonych w ciągu najbliższych 2.5 roku. W tym horyzoncie realny wzrost gospodarczy ma wynieść 2%, bezrobocie ma być na poziomie 4.7%, a odcięta inflacja PCE wyniesie 2%”. W tym scenariuszu stopa procentowa powinna wynieść 0.63%, czyli tylko 0.25 punktu procentowego więcej niż obecnie.

Wyjaśniła się również zagadka z ostatniego posiedzenia Fedu, gdy na wykresie punktowym do końca 2018 roku można było zobaczyć, że jeden z członków zakłada tylko jedną podwyżkę stóp procentowych przez 30 miesięcy, podczas gdy konsensus oczekuje 8 podwyżek o ćwierć punktu procentowego każda. Czy to może mieć wpływ na kształtowanie się polityki pieniężnej?

Rezerwa Federalna często ma w swoim gronie przedstawicieli, którzy swoimi poglądami znacznie obiegają do konsensus. Zwykle oni jednak utrzymują swoje stanowisko przez dłuższy czas (np. były już szef Fedu z Minneapolis Narayana Kocherlakota). Ogólnie jednak o pogląd Bullarda będą prawdopodobnie pytani inni członkowie Fedu, ale na razie nie powinno to mieć decydującego (negatywnego) wpływu na USD.

Nieco słabsze od oczekiwań były natomiast dane z amerykańskiego rynku nieruchomości, zwłaszcza biorąc pod uwagę rewizję danych za poprzedni miesiąc i to zarówno w kontekście rozpoczętych inwestycji oraz nowych pozwoleń na budowę. Zmiany jednak nie są na tyle niekorzystne sugerować jakieś poważniejsze spowolnienie tego sektora.

Po weekendzie nadal głównym wydarzeniem powinien być Brexit. Ważne będą sondaże oraz ogólna modyfikacja całej kampanii, która prawdopodobnie znacznie złagodnieje po wydarzeniach w Birstall. Fakt ten raczej powinien sprzyjać zwolennikom Unii niż sympatykom Brexitu, choć oczywiście biorąc pod uwagę dynamikę sytuacji z ostatnich trzech tygodni ten pogląd obarczony jest znacznym błędem.

Słabość złotego wbrew szerokiemu rynkowi

Dzisiejsze zachowanie złotego jest dość zaskakujące. Osłabia się on do wszystkich 31 walut krajów rozwijających się oraz rozwiniętych, pomimo że forint czy funt znacznie zyskują na wartości. W rezultacie wynika z tego, że PLN jest zarówno słaby, gdy mamy wzrost awersji do ryzyka, jak i jego spadek.

Według nas ta sytuacja powinna być krótkotrwała. Gdy ryzyko Brexitu będzie się zmniejszać, to EUR/PLN stosunkowo szybko powinien zmierzać w okolice 4.40, a CHF/PLN do 4.05. Natomiast w przeciwnym wypadku złoty nadal będzie pod bardzo silną presją, jak to miało miejsce przez ostatnie kilkanaście dni. Stąd dzisiejsze wydarzenie raczej można nazwać odstępstwem od normy, a nie regułą, gdy niezależnie od scenariusza złoty będzie najsłabszą walutą krajów rozwiniętych i rozwijających się.

Przechodząc do danych makroekonomicznych były one na pierwszy rzut wyraźne słabsze od oczekiwań. Jednak gdy wyeliminujemy z produkcji przemysłowej usługi komunalne i efekt związany ze spadającymi cenami surowców, to przetwórstwo przemysłowe rośnie w niezłym tempie 5.5%.

W podobny sposób można zwrócić odebrać sprzedaż detaliczną. Wzrosła ona jedynie 2.2% r/r, natomiast biorąc pod uwagę utrzymującą się deflację surowców, wolumen sprzedaży wzrósł o 4.3%. Dodatkowo znaczny wzrost w kategoriach takich jak samochody (+12.9% r/r), odzież (13.6%) czy „meble, RTV, AGD” (+6.3%) pokazują, że konsumenci dobrze oceniają swoją sytuację materialną i nie wstrzymują się zakupami nawet droższych produktów.


Powyższy komentarz nie jest rekomendacją w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z 19 października 2005 roku. Został on sporządzony w celach informacyjnych i nie powinien stanowić podstawy do podejmowania decyzji inwestycyjnych. Ani autor opracowania, ani Cinkciarz.pl Sp. z o.o. nie ponoszą odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie informacji zawartych w niniejszym komentarzu. Kopiowanie bądź powielanie niniejszego opracowania bez pisemnej zgody Cinkciarz.pl Sp. z o.o. jest zabronione.

Powrót do listy wiadomości


Zobacz również: